Rosyjskie firmy e-commerce chcą rekompensat „dronowych”

4 godzin temu

Atakowane przez ukraińskie drony rosyjskie platformy e-commerce zwróciły się do rządu o wsparcie. Jednak najbardziej poszkodowani są detaliści, zwykle firmy małe i średnie, dla których rekompensaty wypłacane przez te platformy są oceniane jako „śmieszne”.

Jak podały„Wiedomosti”, firmy zrzeszone w Stowarzyszeniu Platform Cyfrowych (ADP), jak Ozon, Yandex, Avito, Cooper i Wildberries, które utraciły swoje centra logistyczne i magazyny w wyniku ataków ukraińskich dronów zwróciły się z oficjalnym listem do premiera Rosji Michaiła Miszustina.

W liście stwierdzono, iż „katastrofalna sytuacja” platform e-commerce z powodu „wrogich ataków” powoduje, iż konieczne jest udzielenie im „pomocy finansowej” przez rosyjski budżet. Wysokość tej pomocy miała by być ustalana na podstawie rzeczywistych szkód i skali działalności poszkodowanej firmy. Stowarzyszenie ADP apeluje także, by rząd przyznał „poszkodowanym firmom” odroczenia podatków i opłat obowiązkowych na co najmniej sześć miesięcy lub też stworzył plan ratalnych płatności tych należności. Dodatkowo powinny zostać umorzone naliczania kar i grzywien za okres, w którym normalna działalność gospodarcza została zakłócona.

Kwota, o którą wnioskuje ADP jest niebagatelna, wyceniana na setki miliardów być może przekraczająca 1 bln rubli. Z danych Data Insight wynika, iż tylko z powodu pożarów w magazynach Wildberries, do których doszło po serii ukraińskich nalotów, stracono towary o wartości 445-507 mld rubli. Z kolei Margarita Jewstigniejewa, szefowa Stowarzyszenia Dostawców Towarów do Handlu na Platformach Elektronicznych (APTEP) szacuje straty sprzedawców na jeszcze wyższe – 600-700 mld rubli.

W sumie, jak widać z danych Siergieja Semko, czołowego analityka agencji badawczej Data Insight, straty samej platformy Wildberries nie były aż tak dojmujące. Straciła ona około jednej trzeciej pojemności magazynowej, poniosła bezpośrednie straty w wysokości 147-223 mld rubli. Po uwzględnieniu demontażu, usuwania odpadów i rekultywacji dotkniętych terenów kwota ta wzrasta do 278 mld rubli.

Teoretycznie założycielka Wildberries, Tatiana Kim, obiecała pomoc poszkodowanym sprzedawcom, ale w tej chwili się z tego wycofuje twierdząc, iż firma nie ma środków na pokrycie takich wydatków, bo jej straty w wyniku dronopadu pochłaniają cały roczny zysk wynoszący w 2025 roku 175 mld rubli.

Istotnie, straty sprzedawców przekraczają tę kwotę kilkukrotnie, ale według APTEP, Wildberries wypłaca przedsiębiorcom od 2 do 30 tys. rubli, co jest oceniane jako „śmieszne”, nie pokrywając choćby 20% rzeczywistych ich strat.

Ale rząd rosyjski też nie zamierza im pomóc i twierdzi, iż „nie ma na to środków”. Ministerstwo Handlu i Przemysłu ocenia efekt ukraińskich ataków jako „poważny cios dla gospodarki” i już w tej chwili mówi „prawdopodobnej fali bankructw” jesienią br. Jeden z polityków wchodzących w skład rządu Rosji powiedział agencji Reuters, iż trzeba się z tym pogodzić bowiem „nikt nie ma takich pieniędzy, aby wesprzeć sprzedawców”.

Margarita Jewstigniejewa uważa, iż tak naprawdę liczenie strat trwa dalej bowiem „wróg kontynuuje ataki demolując kolejne magazyny” i być może straty sprzedawców sięgają w tej chwili już 800 mld rubli.

„Wielu z nich straciło choćby 95% swoich zapasów. Tymczasem Wildberries uważa się za poszkodowanego płacąc drobnym sprzedawcom średnio 2000-30 000 rubli, co nie pokrywa choćby drobnej części ich strat” – narzeka Jewstigniejewa. Jak dodaje, dalsze płatności na rzecz poszkodowanych sprzedawców najwyraźniej nie są planowane: „Mówią, iż to siła wyższa, okoliczność od nich niezależna, atak terrorystyczny”.

Same ekonomiczne media rosyjskie, jak „Kommersant”, przyznają, iż „biznesowe imperium Tatiany Kim znajduje się na granicy przetrwania”. Wildberries, który rocznie sprzedawał towary o wartości 3% PKB Rosji, najwyraźniej ma problem z dalszą działalnością. Po atakach na magazyny firmy obroty spadły i pojawiły się oznaki deficytu płynności finansowej.

Sprzedawcy twierdzą, iż platforma zaczęła opóźniać płatności za sprzedane towary, a jej spółka zależna WB Bank rozpoczęła kampanię mającą na celu przyciągnięcie gospodarstw domowych na krótkoterminowe depozyty z oprocentowaniem przekraczającym 14% w skali roku.

„Sprzedawcy desperacko potrzebują odszkodowania za utracone towary, choćby po kosztach, a także zwolnienia z podatków przynajmniej do końca roku” – narzeka w wypowiedzi dla „The Moscow Times” Igor Szańczenko, duży detalista, który stracił towary o wartości ponad 400 mln rubli w magazynach.

Jak podkreśla Finanz.ru, to właśnie sprzedawcy nie Wilberries czy Ozon najbardziej potrzebują zwolnienia z podatków bądź rozłożenia płatności budżetowych na raty. Ale mała jest na to szansa – do końca lipca deficyt federalnego budżetu osiągnął 6,45 bln rubli – 1,7 razy więcej niż planowano na cały rok. Wydatki na wojsko, które pochłaniają co trzeci rubel w budżecie mogą przekroczyć planowany poziom o 40%. W tej sytuacji budżet będzie się starał ściągnąć jak najszybciej, jak największą część należności państwowych nie bardzo zwracając uwagę na to, co stanie się pod koniec roku.

Idź do oryginalnego materiału