Współczesny sentyment rynkowy w lutym 2026 roku wydaje się być zdominowany przez pewnego rodzaju poznawczy dysonans, który każe większości uczestników rynku wpatrywać się z nadzieją w notowania gigantów technologicznych. Obserwacja przepływów kapitałowych z ostatnich trzech miesięcy pozwala jednak postawić tezę, iż prawdziwa hossa rozkwita z dala od najpopularniejszych spółek z ostatnich lat i medialnego szumu wokół Doliny Krzemowej. Podczas gdy uwaga tłumu skupia się na poszukiwaniu dna na spółkach technologicznych jak Amazon, AMD czy Microsoft twarde dane rynkowe wskazują na masową migrację kapitału w stronę aktywów namacalnych i niezbędnych dla funkcjonowania gospodarki fizycznej. Sektor materiałowy odnotował w badanym okresie ostatnich trzech miesięcy imponujący wzrost o 21,6 procent, co czyni go niekwestionowanym liderem obecnego rozdania wraz z sektorem energetycznym.
Renesans surowców i materiałów podstawowych
Wzrost sektora materiałowego XLB o ponad jedną piątą wartości w ciągu kwartału wydaje się być efektem nałożenia się kilku kluczowych czynników makroekonomicznych. Można przypuszczać, iż inwestorzy instytucjonalni dyskontują scenariusz w którym globalne projekty infrastrukturalne oraz konieczność przebudowy łańcuchów dostaw generują skokowy popyt na stal miedź oraz chemię specjalistyczną. Wśród beneficjentów tego trendu prawdopodobnie znajdują się tacy giganci jak Linde czy Freeport-McMoRan, których modele biznesowe opierają się na dostarczaniu surowców krytycznych. Rynek być może wchodzi w fazę tak zwanego „supercyklu surowcowego”, który historycznie często towarzyszył okresom podwyższonej inflacji lub ożywienia w przemyśle ciężkim. Jest to obszar który przez lata był niedoinwestowany, a w tej chwili kapitał zdaje się nadrabiać te zaległości z nawiązką.
Energetyka jako bezpieczna przystań w niepewnych czasach
Tuż za liderem plasuje się sektor energetyczny XLE, który zyskał w omawianym okresie 19,81 procent i jest to wynik, który trudno zignorować w kontekście globalnej debaty o transformacji energetycznej. Wydaje się, iż rynek pragmatycznie ocenia rzeczywistość i dostrzega, iż tradycyjne źródła energii przez cały czas stanowią kręgosłub światowej gospodarki. Wzrosty te mogą być napędzane przez stabilne przepływy pieniężne spółek takich jak Exxon Mobil czy Chevron, które w otoczeniu geopolitycznej niepewności jawią się jako oazy stabilności wypłacające solidne dywidendy. Możliwe, iż inwestorzy szukają ekspozycji na ten sektor również ze względu na jego naturalną zdolność do przenoszenia kosztów na odbiorców końcowych, co w środowisku proinflacyjnym jest cechą niezwykle pożądaną.
Defensywa wygrywa z innowacją
Analiza stóp zwrotu prowadzi do konkluzji, iż kapitał ucieka od ryzyka w stronę bezpieczeństwa, co doskonale obrazuje zachowanie sektora dóbr podstawowych XLP. Wzrost o 13,97 procent w tym segmencie przy jednoczesnym spadku sektora dóbr luksusowych XLY o 0,32 procent pokazuje fundamentalną zmianę w zachowaniu konsumentów i inwestorów. Sektor przemysłowy XLI rosnący o 13,29 procent dodatkowo wzmacnia tezę o zwrocie ku twardej gospodarce.
Technologiczne rozczarowanie?
Największym paradoksem obecnej sytuacji rynkowej wydaje się być zachowanie sektora technologicznego XLK, który w ciągu ostatnich trzech miesięcy stracił 0,51 procent. Mimo to wielu inwestorów detalicznych przez cały czas uporczywie szuka okazji właśnie w tym segmencie ignorując fakt, iż hossa przeniosła się w zupełnie inne rejony rynku. Ujemna stopa zwrotu w technologii mogą wskazywać na trwającą rotację sektorową, której nie wolno bagatelizować. Wydaje się, iż wysokie wyceny spółek technologicznych w zderzeniu z realiami rynkowymi zmuszają kapitał do poszukiwania wartości tam gdzie jest ona poparta realnymi aktywami. Wydaje się, iż w ostatnim czasie pieniądz płynął szerokim strumieniem do producentów surowców spółek energetycznych i przemysłu, a omija szerokim łukiem modne dotychczas spółki wzrostowe.

2 godzin temu