Rozejm przyniósł ulgę rynkom. Marcowy rachunek mógł jednak już trafić do kieszeni amerykańskich akcjonariuszy

22 godzin temu

Świat dostał wreszcie chwilę oddechu. USA i Iran zgodziły się na warunkowy, dwutygodniowy rozejm, a Teheran ma ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz. Rynek zareagował natychmiast ulgą. Z perspektywy marca to nie zmienia jednak najważniejszego faktu, iż zanim pojawił się rozejm, wojna już zdążyła wywindować ceny i wyssać dodatkowe baryłki z amerykańskich terminali eksportowych.

Punktem wyjścia są oficjalne dane handlowe USA publikowane wspólnie przez Census i BEA w raporcie FT-900 za luty 2026. W lutym wartość eksportu ropy i paliw z USA wyniosła 16,878 mld USD przy wolumenie 258,8 mln baryłek. Sama ropa to 7,897 mld USD i 120,7 mln baryłek, a paliwa i pozostałe produkty ropopochodne 8,981 mld USD i 138,1 mln baryłek. To jest twardy punkt startowy, jeszcze sprzed pełnego marcowego nasilenia kryzysu.

Potem wszedł marzec i ruch tankowców pokazał wyraźną zmianę, ponieważ oficjalne dane poznany w przyszłym miesiącu. Według danych Kpler eksport gotowych paliw z USA wzrósł do około 3,11 mln baryłek dziennie z około 2,5 mln baryłek dziennie w lutym. Do Europy wysyłki miały wzrosnąć do 414 tys. baryłek dziennie, czyli o 27 proc. miesiąc do miesiąca. Do Azji miały się więcej niż podwoić do 224 tys. baryłek dziennie, a do Afryki skoczyć o 169 proc., do 148 tys. baryłek dziennie. Innymi słowy świat miał problem z podażą, a amerykańskie paliwa gwałtownie znalazły nabywców.

Jeśli ten sygnał połączyć z oficjalnymi lutowymi danymi USA i z marcową premią cenową, wychodzi z tego bardzo mocny rachunek. W wariancie bazowym marcowy eksport ropy i paliw mógł wzrosnąć do 26,224 mld USD i 301,1 mln baryłek. To oznaczałoby skok wobec lutego o 9,346 mld USD i 42,3 mln baryłek, czyli odpowiednio o 55,4 proc. w wartości i 16,4 proc. w wolumenie. Z tej dodatkowej wartości około 5,82 mld USD dawałby efekt ceny, a około 3,53 mld USD efekt większego wolumenu.

Rozsądne widełki też są szerokie. W scenariuszu ostrożnym marcowa wartość eksportu ropy i paliw rośnie do 24,148 mld USD, czyli o 7,270 mld USD wobec lutego. W scenariuszu wysokim dochodzi do 28,442 mld USD, czyli o 11,564 mld USD więcej niż miesiąc wcześniej. choćby dolny wariant mówi więc o bardzo dużym zastrzyku dodatkowego przychodu eksportowego w zaledwie jeden miesiąc wojny.

To wszystko dzieje się ponad cztery lata po rosyjskiej inwazji na Ukrainę z 24 lutego 2022 r., która już raz pokazała, jak gwałtownie geopolityka potrafi podnieść znaczenie amerykańskiej energii. Różnica jest taka, iż dziś USA wchodzą w podobny szok jako jeszcze silniejszy eksporter. Wojna nie stworzyła tej przewagi. Wojna po raz kolejny ją tylko brutalnie wyceniła.

I tu pojawia się najbardziej politycznie drażliwy wniosek. Rozejm jest dobrą wiadomością dla świata, bo ogranicza ryzyko dalszej eskalacji i obniża presję na ceny energii. Ale marcowy bonus dla amerykańskich koncernów mógł zostać już w dużej mierze zrealizowany. To oczywiście nie pokrywa kosztów całej operacji wojskowej. Wojny finansuje się z podatków i długu państwa. Dodatkowe przychody eksportowe trafiają natomiast przede wszystkim do prywatnych firm, ich marż i kieszeni akcjonariuszy. Państwo bierze na siebie koszt i ryzyko, a rynek bierze solidne zyski z dodatkowego eksportu wynoszącego prawdopodobnie niemal 10 mld dolarów tylko w marcu.

Idź do oryginalnego materiału