Rozejm w Libanie, Trump obiecuje pokój z Iranem. Rynki kupują nadzieję, ropa tanieje

1 godzina temu

Jedna noc, dwa przełomowe nagłówki z Bliskiego Wschodu. Inwestorzy wyraźnie chcą wierzyć, iż wojna dobiega końca. Ropa poszła w dół, Wall Street znów biła rekordy. Problem w tym, iż Teheran nie potwierdza tego, co mówi Trump.

Czwartkowy wieczór (czasu waszyngtońskiego) przyniósł rynkom finansowym to, na co czekały od tygodni – namacalne sygnały deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie. Donald Trump ogłosił na Truth Social, iż Izrael i Liban uzgodniły 10-dniowe zawieszenie broni, a niemal jednocześnie stwierdził przed dziennikarzami, iż Iran „całkowicie zgodził się” oddać zapasy wzbogaconego uranu. Reakcja inwestorów była natychmiastowa. Ropa Brent spadła w piątkowy poranek azjatycki w okolice 98 dolarów za baryłkę, WTI zjechało do 93,19 USD, a amerykańskie indeksy – jeszcze przed tymi doniesieniami – zdążyły zamknąć czwartkową sesję na świeżych, historycznych szczytach.

Libański rozejm: krok naprzód, ale po polu minowym

Zawieszenie broni między Izraelem a Libanem weszło w życie o północy czasu lokalnego. Formalnie to 10-dniowa pauza w walkach, wynegocjowana pod amerykańskim patronatem. Premier Netanjahu potwierdził porozumienie i określił je jako „szansę na historyczny pokój”, choć w tym samym zdaniu zaznaczył, iż izraelska armia zostaje we „wzmocnionej strefie buforowej” na południu Libanu. Z kolei libański premier Nawaf Salam rozejm powitał z ulgą.

Jest jedno poważne „ale”. Hezbollah – a to właśnie z nim Izrael de facto walczy – porozumienia nie podpisywał. Starszy przedstawiciel ugrupowania powiedział tylko tyle, iż organizacja będzie respektować ciszę „pod warunkiem, iż Izrael zaprzestanie ataków. Tymczasem izraelska armia informowała o ostrzale rakietowym z Libanu jeszcze tuż przed formalnym wejściem rozejmu w życie. To doskonale oddaje temperaturę tego „pokoju” – na papierze wygląda dobrze, w terenie może się rozpaść w każdej chwili.

Trump zapowiedział, iż wyśle do regionu wiceprezydenta JD Vance’a i sekretarza stanu Marco Rubio, a przywódców Izraela i Libanu zamierza zaprosić do Białego Domu „w ciągu czterech-pięciu dni”. Ambitny kalendarz, zważywszy na to, iż libański rząd ma nad Hezbollahem kontrolę czysto teoretyczną.

„Pył nuklearny” – Trump mówi jedno, Iran drugie

Jeszcze większe poruszenie na rynkach wywołała prezydencka deklaracja w sprawie irańskiego uranu. Trump użył swojego charakterystycznego określenia – „nuclear dust” – i oznajmił, iż Teheran zgodził się przekazać Stanom Zjednoczonym zapasy wzbogaconego uranu, które Waszyngton uważa za potencjalny materiał do budowy bomby atomowej. Dodał, iż obie strony są „bardzo blisko” zawarcia kompleksowego porozumienia pokojowego.

Brzmi jak przełom? Owszem – do momentu, aż spojrzymy na to, co mówi druga strona. Iran nie potwierdził żadnej z tych deklaracji. Jeszcze w środę irańska dyplomacja podkreślała, iż prawo do wzbogacania uranu jest „bezsporne”, a jedynie poziom wzbogacania pozostaje „negocjowalny”. Przepaść między stanowiskami jest ogromna – Waszyngton domaga się 20-letniego moratorium na wzbogacanie, Teheran proponował zaledwie pięcioletnią przerwę. I choćby ta propozycja została przez Amerykanów odrzucona.

Taki układ znamy doskonale z ostatnich siedmiu tygodni wojny – Trump rzuca optymistyczny nagłówek, rynki reagują euforycznie, po czym okazuje się, iż rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Rynki próbują wycenić dwie wykluczające się ścieżki jednocześnie, i to jest głównym problemem.

Wall Street na rekordach, ale to ropa rządzi nastrojami

Nie zmienia to faktu, iż czwartkowa sesja w Nowym Jorku była imponująca. S&P 500 zamknął się na 7 041,28 pkt (+0,3%), ustanawiając drugi rekord z rzędu. Nasdaq Composite doszedł do 24 102,70 pkt (+0,4%) i zanotował dwunastą sesję wzrostową pod rząd – to najdłuższa passa od 2009 roku. Dow Jones zyskał 115 punktów do 48 578,72 pkt.

Rynki wyraźnie stawiają na scenariusz, w którym wojna się kończy, a kryzys energetyczny rozwiązuje. W piątek rano ceny ropy w handlu azjatyckim kontynuowały spadki. Brent cofał się w kierunku 98 USD, WTI oscylowało wokół 93 USD. To i tak poziomy o blisko 50 procent wyższe niż rok temu, ale dla rynku liczy się kierunek – a ten w ostatnich dniach jest wyraźnie spadkowy.

Tylko czy zasłużenie? Cieśnina Ormuz – przez którą przed wojną przepływała piąta część światowych dostaw ropy – pozostaje faktycznie zablokowana. Irańska blokada trwa od końca lutego, amerykańska „kontrblokada” od połowy kwietnia. Ruch tankowców spadł do minimum. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej Fatih Birol ostrzega, iż choćby po zakończeniu konfliktu odbudowa infrastruktury naftowej i gazowej w regionie może potrwać do dwóch lat. Co więcej, Europie zostało zaledwie sześć tygodni zapasów paliwa lotniczego.

Co dalej? Handel pod nagłówki trwa

Obecny rozejm USA-Iran formalnie wygasa w połowie przyszłego tygodnia. Libański zawieszenie broni ma trwać dziesięć dni. Pakistan kontynuuje mediację – szef armii gen. Asim Munir spotkał się w czwartek z przewodniczącym irańskiego parlamentu. Część przywódców z Zatoki Perskiej i Europy szacuje, iż pełne porozumienie pokojowe wymaga co najmniej sześciu miesięcy negocjacji, i apeluje o odpowiednie wydłużenie zawieszenia broni.

Sekretarz obrony Pete Hegseth nie pozostawił przy tym złudzeń – jeśli dyplomacja zawiedzie, Iran czeka „blokada i bombardowanie infrastruktury energetycznej. A Izba Reprezentantów w czwartek odrzuciła demokratyczną próbę ograniczenia prezydenckich uprawnień wojennych wobec Iranu.

Dla inwestorów to oznacza rzecz prostą, choć niewygodną: nadchodzące dni to dalszy handel w rytm nagłówków z Bliskiego Wschodu. Każde zdanie Trumpa, każdy tweet z Teheranu, każdy rakietowy incydent na granicy libańskiej – wszystko to będzie natychmiast wyceniane w kontraktach na ropę, kursie dolara i wycenach globalnych indeksów. Optymizm jest dziś uzasadniony bardziej niż tydzień temu. Ale siedem tygodni tej wojny nauczyło inwestorów jednego – scenariusze, które „na pewno” miały się sprawdzić, rzadko się sprawdzały.

Źródła: Reuters, Politico

Idź do oryginalnego materiału