Amerykańscy i irańscy negocjatorzy spotkali się we wtorek 22 września w Nowym Jorku, przy okazji sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Donald Trump powiedział, iż rozmowy trwały około trzech godzin i „poszły bardzo dobrze”, a kolejną rundę zaplanowano na „bardzo bliską przyszłość”. Rynek ropy zareagował od razu: Brent pierwszy raz od 8 września zamknął sesję poniżej 100 USD za baryłkę.
Trzy godziny rozmów i sprzeczne sygnały
Według prezydenta USA w rozmowach po stronie amerykańskiej brali udział specjalny wysłannik Steve Witkoff i zięć prezydenta Jared Kushner. Trump mówił o tym dziennikarzom podczas spotkania z Wołodymyrem Zełenskim.
– Nie wyobrażam sobie, dlaczego mieliby nie chcieć porozumienia. To potencjalna wielkość albo unicestwienie – dodał.
Sam Witkoff był ostrożniejszy. Wieczorem napisał, iż delegacje prowadziły „długie rozmowy” przez mediatorów, którzy krążyli między nimi. Zakończyła się runda rozmów, która według niego ma szansę okazać się „konstruktywna i obiecująca”. Szczegółów nie podał. Irańska telewizja państwowa IRIB przekazała natomiast, iż minister spraw zagranicznych Abbas Araghczi spotkał się z Witkoffem, żeby omówić warunki ponownego otwarcia cieśniny Ormuz. Nie wiadomo więc, na ile rozmowy były bezpośrednie. Według doniesień medialnych mediatorami są m.in. Katar i Pakistan.
Porozumienie po wyborach albo „unicestwienie”
Rano Trump przemawiał na forum Zgromadzenia Ogólnego i był tam dużo ostrzejszy. Powiedział, iż ma przed sobą „wielką decyzję”: porozumienie z Iranem po listopadowych wyborach połówkowych w USA albo „unicestwienie Republiki Islamskiej”. Na spotkaniu z przywódcami państw Zatoki Perskiej wspomniał o podejrzewanym irańskim obiekcie jądrowym „Pickaxe Mountain”. Zapowiedział, iż jeżeli zobaczy tam aktywność, obiekt zostanie „natychmiast wysadzony”.
Teheran odpowiedział w podobnym tonie. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ostrzegł, iż nowy atak przyniesie Waszyngtonowi „tylko porażkę”. Przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf zapowiedział, iż Iran nie ustąpi pod presją. We wtorek wieczorem do Nowego Jorku przyleciał prezydent Iranu Masud Pezeszkian. Trump mówił wcześniej, iż jest otwarty na spotkanie z nim.
Warunki Iranu stawiają poprzeczkę wysoko
Stanowiska obu stron wciąż mocno się różnią. Według IRIB Iran żąda zniesienia amerykańskiej blokady morskiej, odblokowania zamrożonych aktywów i zakończenia wojny na wszystkich „frontach oporu”. Inne media dodają do tej listy zniesienie nowych sankcji, zwolnienie z ograniczeń w handlu ropą oraz harmonogram wycofania wojsk izraelskich z południowego Libanu.
Wojna USA i Izraela z Iranem zaczęła się 28 lutego 2026 r. i Iran gwałtownie zablokował cieśninę Ormuz. Przed wojną przepływało przez nią około jednej czwartej światowego handlu ropą drogą morską. W czerwcu podpisano memorandum o zakończeniu wojny, ale rozejm się nie utrzymał. 14 lipca USA przywróciły blokadę irańskich portów. Według amerykańskiego dowództwa CENTCOM do połowy września zawrócono ponad 100 statków. Prezes irańskiego banku centralnego przyznał w sierpniu, iż eksport ropy z Iranu praktycznie stanął.
Ropa traci premię za ryzyko
Dla inwestorów najważniejsza jest ropa. Jak podaje Reuters, Brent we wtorek potaniał o 1,09 USD i zamknął dzień na poziomie 99,25 USD za baryłkę. W środę rano w handlu azjatyckim spadał dalej, do około 98 USD. Oba główne kontrakty, Brent i WTI, tracą już szóstą sesję z rzędu i są najniżej od około dwóch tygodni. Jeszcze 8 września Brent zamknął się powyżej 101 USD, najwyżej od maja.
– Spotkanie delegacji w Nowym Jorku dało traderom promyk nadziei. Mimo ostrej retoryki rynek woli wyceniać możliwość rozmów – ocenił Tim Waterer z KCM Trade.
Nie chodzi jednak tylko o dyplomację. We wtorek Arabia Saudyjska ponownie uruchomiła rurociąg East-West do Morza Czerwonego. Był wyłączony od 11 września po atakach dronów. Rijad przesyła nim około 4 mln baryłek dziennie z pominięciem Ormuzu, czyli mniej więcej 4% światowej podaży. Irak zwiększa eksport do ponad 3 mln baryłek dziennie. Dodatkowo dane branżowe API pokazały nieoczekiwany wzrost zapasów ropy w USA o 1,8 mln baryłek.
Co dalej?
Analitycy spodziewają się, iż rynek będzie mocno reagował na każdą wiadomość, ale bez gwałtownego zjazdu cen. Rozmowy toczą się pośrednio, lista żądań Iranu jest długa, a Trump sam wskazuje termin porozumienia dopiero po wyborach 3 listopada. Premia za ryzyko geopolityczne może więc gwałtownie wrócić, jeżeli rozmowy utkną albo pojawią się nowe ataki na infrastrukturę w Zatoce. Najbliższy sprawdzian to kolejna runda w Nowym Jorku i ewentualne spotkanie Trumpa z Pezeszkianem.

2 godzin temu







