Różnica między tym, który oszczędza i inwestuje, a tym, który nie oszczędza.

oszczednymilioner.pl 6 dni temu

Dzisiaj wynik rozmowy z pewną panią, która ma wgląd w nasze majątki. Bez znaczenia czy pracuje w służbach, skarbówce czy banku. Przegląda je już od 20 lat i przez cały czas nie rozumiała skąd się biorą różnice. Dopiero ja uświadomiłem ją, prezentując „trójkąt zamożności” kasa = (zarobki+oszczędności)x inwestycje. Ona patrzyła wyłącznie na pensje.

Ma być prosto, więc skrót. Istnieją na tym świecie ludzie, którzy przy zarobkach 600 tys zł/rok posiadają 18k oszczędności (nie liczę domu). To wcale nie jest szwindel. Po prostu wydają wszystko, co zarabiają. Nie oszczędzając, nie korzystają z mnożnika inwestycji. Na drugim biegunie leżą zarabiający nieco powyżej dwie średnie krajowe na rodzinę (obecnie ok. 220k czyli ponad połowę mniej) i dysponujący sporym majątkiem.

Skrót wyjaśnia wszystko. Teraz czas na obliczenia. Załóżmy, iż Twoja rodzina zarabia 600k zł/rok. Nie oszczędzasz nic, albo minimalnie (dajmy na to 50 zł/m-c). Dodatkowo trzymasz kasę na nieoprocentowanym koncie. Ile masz po 30 latach. 600 x 30 =18 000 zł. To jest optymistyczne.

Znam bowiem ludzi, którzy stosują „odwrócony lewar”. Krótko mówiąc zwiększone dochody służą im wyłącznie do zadłużania się. Konsumpcja. Dostanie 20% podwyżki, więc można o 20% podnieść limit na karcie, wybrać 20% droższe wakacje, podobnie dom i samochód. Wszystko na kredyt. W efekcie zamiast tych 18k oszczędności jest 300k długu.

Ale weźmy tych „nieoszczędzających”. Mój „trójkąt zamożności” równanie, wskazujące na elementy budowania majątku, pokazuje jednoznacznie. Nie wystarczy dobrze zarabiać. Trzeba jeszcze inwestować i oszczędzać. Inwestycje to mnożnik. Mnożąc dowolną liczbę przez 0, zawsze otrzymamy 0. Zarobki to tylko jeden składnik. jeżeli wszystko wydajemy – nie pomoże nam umiejętność inwestowania.

A ludzie zamożni? No cóż. Jak wytłumaczyłem zszokowanej „pani z okienka”, stosują szereg trików, o których zaraz powiem.

Trik 1. Niskie podatki i składki. Para ludzi zarabiająca 600k z pracy, zapłaci od nadwyżki ponad 300k ok. 130 tys. zł składko-podatku (9% emerytalnej, 9% zdrowotnej, 32 % dochodowego).

Inny zarabiając 300k ze wzrostu wartości nieruchomości – 0 zł.

Trzeci, 300k z wynajmu nieruchomości – 25,5k.

Trzeba maksymalizować zyski nieopodatkowane i nisko opodatkowane.

Trik 2. Należy maksymalizować stopę oszczędności.

Znowu – 600 zł z 600k daje nam stopę oszczędności na poziomie 0,1%. Wielu ludzi oszczędnych, odkłada od 10 do 30%. Jak radził George Clason już 100 lat temu („Najbogatszy człowiek w Babilonie”) – 10% na spłatę długów, 10% dla siebie. Ja dorzucam jeszcze 10% oszczędności. 600 zł z 600k przeciwstawiamy wtedy 30k z 100k (dzisiejsza wartość pieniądza).

Trik 3. Maksymalizacja stopy zwrotu i czasu.

Korzystamy z procentu składanego. 600 zł x 30 lat x 0% oszczędności = 18.000 zł. Przy takich wartościach choćby dodatkowe 20 lat pracy kilka zmienią.

30.000 zł x 30 lat x 8% zwrotu z oszczędności= 2.8 mln zł. I to choćby z podatkiem Belki.

Po 40 latach to już 5.7 mln.

Jak widzicie, nie wystarczy dużo zarabiać. „Pani z okienka” uświadomiłem to w okolicach jej i moich 50-tych urodzin.

Idź do oryginalnego materiału