Komentarz Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Lewiatana
To decyzja z serii „na przeczekanie”. Najważniejsza będzie jutrzejsza, listopadowa projekcja NBP, bo dopiero ona pokaże, jaki kierunek, oczami analityków banku centralnego, obierze inflacja w 2027 r.

Październikowy odczyt inflacji na poziomie 3,5% był niższy, niż się spodziewano, ale w dużej części to efekt programu CPN. Bez obniżki VAT i akcyzy na paliwa inflacja byłaby bliżej 4,5%. Program kończy się 31 grudnia, więc na początku przyszłego roku ceny paliw wrócą do wskaźnika jednorazowym skokiem. Projekcja inflacji odpowie na najważniejsze pytanie dla stóp: czy to tylko przejściowy wzrost, czy początek drugiej fali.
Sygnały z firm nie są uspokajające. Październikowy PMI pokazał, iż w przetwórstwie rośnie presja kosztowa. Według Szybkiego Monitoringu NBP ponad połowa firm planuje podwyżki cen w czwartym kwartale, a presja płacowa przez cały czas jest wysoka. Wszystko to sugeruje, iż w gospodarce mogły się już zacząć efekty drugiej rundy. Wyższe koszty energii i surowców przechodzą na płace i ceny kolejnych produktów, a nie wygasają razem z szokiem, który je wywołał. jeżeli projekcja to potwierdzi, na obniżki stóp w najbliższych miesiącach nie ma co liczyć. Choć kluczowa dla całości inflacyjno-decyzyjnej układanki RPP będzie przez cały czas cena ropy na światowych rynkach.
Drugim czynnikiem są wybory w USA. Demokratyczny Kongres oznacza koniec polityki Trumpa bez hamulców i dla Polski to raczej dobra wiadomość. Trudniej będzie przeforsować kolejne zwiększanie długu Stanów, więc presja na amerykańskie obligacje powinna zelżeć. Za nimi mogą pójść w dół rentowności polskich papierów, a polska dziesięciolatka przekracza dziś 6,4%. Mniejsza nieprzewidywalność Waszyngtonu sprzyja też walutom rynków wschodzących. Mocniejszy złoty oznacza tańszy import i tańsze paliwa, które kupujemy w dolarach. Słabnie także presja na nowe cła wobec Europy, co jest ważne dla Niemiec, a pośrednio dla polskich eksporterów. Ryzykiem staje się za to paraliż legislacyjny w USA. Spory o budżet i limit długu mogą wywoływać okresowe nerwowości na rynkach, które odczujemy także w Warszawie.
Dla RPP oznacza to, iż otoczenie zewnętrzne może z czasem sprzyjać łagodniejszej polityce, ale o terminie obniżek przesądzi krajowa inflacja po wygaśnięciu programu CPN.
Więcej komentarzy ekonomicznych w serwisie społecznościowym X, na profilu naszego eksperta Mariusza Zielonki, https://x.com/MariuszZielon11
Konfederacja Lewiatan















