Rurociąg, na którym opierają się nadzieje Arabii Saudyjskiej

14 godzin temu

Blokada Cieśniny Ormuz wywołuje zamieszanie na światowym rynku ropy naftowej, gdyż nie ma praktycznie żadnej innej możliwości transportu ropy naftowej z regionu Zatoki Perskiej na rynek światowy.

Istnieje jednak alternatywa, choć niepewna: rurociąg biegnący przez Arabię ​​Saudyjską, od pola naftowego Abqaiq w pobliżu Ras Tanura nad Zatoką Perską do portu Janbu nad Morzem Czerwonym. Dla Arabii Saudyjskiej rurociąg ten staje się w tej chwili kluczowym ogniwem łączącym ją z rynkami globalnymi – a dla Iranu – potencjalnym nowym celem ataków. W ostatnich dniach Iran, który od końca lutego toczy wojnę z Izraelem i Stanami Zjednoczonymi , zaatakował już infrastrukturę naftową w Arabii Saudyjskiej i innych krajach wydobywających ropę w Zatoce Perskiej.

Rurociąg do Morza Czerwonego wprawdzie w ogóle umożliwia utrzymanie eksportu ropy naftowej w obecnej sytuacji wojennej, jednak jego przepustowość jest ograniczona i nie przetestowano jego ciągłej pracy przy pełnej przepustowości.

Arabia Saudyjska zwiększa wykorzystanie rurociągów

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), system rurociągów o długości 1200 kilometrów składa się z dwóch rurociągów o pierwotnej przepustowości pięciu milionów baryłek dziennie. Rok temu państwowa spółka naftowa Saudi Aramco ogłosiła plany zwiększenia przepustowości do siedmiu milionów baryłek dziennie.

Prezes Aramco, Amin Nasser, powiedział w tym tygodniu dziennikarzom, iż rurociąg jest już w fazie rozruchu, co umożliwi Arabii Saudyjskiej eksport około 70 procent jej regularnych dostaw ropy naftowej. Arabia Saudyjska produkuje zwykle około dziesięciu milionów baryłek ropy i eksportuje siedem milionów baryłek dziennie.

Podkreśla to znaczenie rurociągu dla Saudi Aramco. Największy na świecie eksporter ropy naftowej ostrzegł przed „katastrofalnymi konsekwencjami” dla światowych rynków ropy, jeżeli Iran będzie przez cały czas zakłócał żeglugę w Cieśninie Ormuz. W spokojniejszych czasach około 20 procent światowych dostaw ropy naftowej jest transportowane tą cieśniną. Gigant naftowy zwykle transportuje większość swojej ropy na rynek światowy tą trasą.

Według Bloomberga, Arabia Saudyjska już zaczęła ograniczać produkcję ropy naftowej z powodu przepełnionych zbiorników. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Irak również ograniczyły produkcję z powodu blokady . „Im dłużej potrwają zakłócenia, tym bardziej dramatyczny będzie ich wpływ na globalną gospodarkę” – powiedział Nasser, prezes Aramco, dziennikarzom podczas telekonferencji na temat najnowszych wyników finansowych. „Mieliśmy już do czynienia z zakłóceniami, ale to zdecydowanie największy kryzys, z jakim kiedykolwiek zmagał się sektor naftowo-gazowy w regionie”.

Alternatywna trasa eksportowa rurociągiem do Janbu ma jednak również swoje wady. Terminale w porcie nad Morzem Czerwonym stanowią na przykład wąskie gardło. Nie jest jasne, czy obiekty te są w stanie załadować na statki taką ilość ropy naftowej, jaką rurociąg jest w stanie przetransportować. „Janbu nie został zaprojektowany jako główny port eksportowy Arabii Saudyjskiej, więc infrastruktura i ładowność tankowców prawdopodobnie ograniczą rzeczywistą przepustowość” – powiedział w zeszłym tygodniu w wywiadzie dla Euronews Baird Langenbrunner , analityk Global Energy Monitor. Richard Bronze , współzałożyciel firmy konsultingowej Energy Aspects, również ma wątpliwości co do logistyki w Yanbu . Twierdzi, iż nie jest jasne, jak gwałtownie terminal ropy naftowej będzie w stanie załadować statki i czy możliwe będzie szybkie i elastyczne zwiększenie przepustowości.

Ale ponad wszystko pojawia się inne niebezpieczeństwo: handlowcy, kupujący i analitycy obawiają się, iż sam rurociąg może stać się celem dla Iranu i jego sojuszników.

Nawet jeżeli ropa dotrze do tankowców rurociągiem i terminalami, może jeszcze nie być bezpieczna. Morze Czerwone z kolei stwarza ryzyko ataków ze strony sojuszników Iranu w Jemenie, którzy zakłócili żeglugę choćby podczas wojny między Izraelem a Hamasem w Strefie Gazy. Bojowa grupa Huti, kontrolująca znaczną część Jemenu, w ostatnich latach wielokrotnie przeprowadzała zmasowane ataki rakietowe na statki handlowe. Huti zgłaszali groźby, choć w ostatnich dniach nie doszło do żadnych konkretnych incydentów. Ceny ładunków tankowców z Janbu wzrosły ponad dwukrotnie, poinformowali Reuters kupujący i handlowcy. Według nich firmy żeglugowe wahają się przed przepływaniem przez ten region.

Chociaż objazd rurociągiem Wschód-Zachód i Morzem Czerwonym generalnie zapewnia dostępność ropy, nie zmienia to faktu, iż mniejsze wolumeny, dłuższe trasy, wyższe stawki przewozowe i rosnące premie za ryzyko powodują wzrost cen na rynku ropy naftowej.
Idź do oryginalnego materiału