Rynek metali szlachetnych po gwałtownej korekcie – co dalej ze złotem i srebrem?

2 godzin temu

Miniony tydzień na rynkach metali szlachetnych przejdzie do historii jako jeden z najbardziej dramatycznych w ostatnich dekadach. Złoto, które 29 stycznia osiągnęło rekordowy poziom niemal 5 600 USD za uncję, w ciągu zaledwie dwóch dni straciło ponad 1 100 USD wartości, doświadczając najgłębszego dwudniowego spadku od 1983 roku. Jeszcze bardziej spektakularny okazał się krach na rynku srebra – białe złoto runęło w pewnym momencie o ponad 25% w ciągu jednej sesji, co stanowiło największy dzienny spadek w historii notowań tego metalu.

W piątek 6 lutego cena złota oscyluje wokół poziomu 4 720–4 825 USD za uncję, co oznacza stopniowe odbudowywanie pozycji po poniedziałkowym minimum w okolicach 4 400 USD. Srebro, które 29 stycznia osiągnęło historyczne maksimum na poziomie 121,64 dolara za uncję, aktualnie notowane jest w przedziale 76–85 USD. Mimo gwałtownych spadków, oba metale wciąż pozostają znacząco wyżej niż na początku roku – złoto zyskało od stycznia około 10–12%, a srebro utrzymuje kilkuprocentową premię względem poziomów z początku 2026 roku.

Nominacja Kevina Warsha jako iskra zapalająca wyprzedaż

Bezpośrednim impulsem do masowej realizacji zysków była ogłoszona 30 stycznia przez prezydenta Donalda Trumpa nominacja Kevina Warsha na stanowisko przewodniczącego Rezerwy Federalnej. Warsh, były gubernator Fed i zięć miliardera Ronalda Laudera, ma objąć stanowisko po wygaśnięciu kadencji Jerome’a Powella w maju bieżącego roku. Rynki zinterpretowały tę decyzję jako sygnał przywrócenia bardziej przewidywalnej polityki pieniężnej, co paradoksalnie osłabiło argumenty za dalszą ucieczką kapitału w kierunku złota.

Warsh, znany ze swoich jastrzębich poglądów na politykę monetarną, postrzegany jest jako gwarant instytucjonalnej niezależności amerykańskiego banku centralnego – cechy, którą inwestorzy coraz bardziej cenili w obliczu wcześniejszych ataków administracji Trumpa na autonomię Fed. Nominacja została przyjęta z aprobatą przez środowisko finansowe, choć jej zatwierdzenie przez Senat napotyka pewne przeszkody – senator Thom Tillis zapowiedział blokowanie procesu potwierdzenia do czasu rozwiązania sporów taryfowych z administracją.

Nietypowa hossa na tle historycznych wzorców

Analitycy podkreślają, iż tegoroczny rajd cen metali szlachetnych miał charakter fundamentalnie odmienny od poprzednich epizodów silnej hossy. W klasycznym ujęciu złoto zyskuje na wartości w okresach spadających stóp procentowych lub rosnących oczekiwań inflacyjnych – żaden z tych czynników nie był jednak dominującym motorem napędowym obecnego trendu.

Rezerwa Federalna na swoim styczniowym posiedzeniu utrzymała stopy procentowe w przedziale 3,5–3,75%, co oznacza pauzę w cyklu łagodzenia polityki monetarnej po trzech kolejnych obniżkach w 2025 roku. Rynek wycenia w tej chwili zaledwie dwie dodatkowe obniżki do końca bieżącego roku, natomiast długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostają stabilne, poniżej poziomu 2,5%. W takim otoczeniu makroekonomicznym tradycyjne modele wyceny fundamentalnej wskazywałyby na znacznie niższe poziomy cen złota niż obserwowane w ostatnich tygodniach.

Źródła hossy należy zatem szukać gdzie indziej – w rosnącej roli złota jako ostatecznej bezpiecznej przystani w świecie narastających niepewności geopolitycznych i instytucjonalnych. Trwający konflikt między Rosją a Ukrainą, napięcia na Bliskim Wschodzie, coraz bardziej asertywna postawa Chin wobec Tajwanu, a także agresywna polityka taryfowa administracji Trumpa stworzyły środowisko, w którym inwestorzy poszukują aktywów wolnych od ryzyka politycznego i kontrpartnerskiego.

Zamrożenie rosyjskich rezerw jako punkt zwrotny

Szczególne znaczenie dla percepcji złota miało zamrożenie rosyjskich rezerw walutowych przez kraje zachodnie po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku. Ta decyzja, uzasadniona względami sankcyjnymi, wywołała głęboki niepokój wśród banków centralnych państw rozwijających się, które zaczęły obawiać się, iż ich własne aktywa rezerwowe denominowane w dolarach lub euro mogą stać się narzędziem presji politycznej.

Według danych World Gold Council, banki centralne nabyły w 2025 roku 863 tony złota, a choć wolumen ten był o 20% niższy niż rekordowy poziom ponad 1 000 ton z poprzednich trzech lat, przez cały czas stanowił bardzo wysoką wartość historyczną. Średnie miesięczne zakupy wynoszą w tej chwili około 60 ton, czyli ponad trzykrotnie więcej niż przed 2022 rokiem. Złoto wyprzedziło euro jako drugi co do wielkości składnik światowych rezerw walutowych, ustępując jedynie dolarowi amerykańskiemu.

Narodowy Bank Polski, posiadający na koniec 2025 roku 550 ton złota, zapowiedział zwiększenie rezerw do 700 ton w najbliższych latach – co czyni go jednym z najbardziej aktywnych nabywców kruszcu w Europie.

Srebro – spekulacyjna gorączka i bolesne ochłodzenie

Jeszcze bardziej spektakularny przebieg miała hossa na rynku srebra, które w 2025 roku zyskało rekordowe 147%, a w samym styczniu 2026 roku dołożyło kolejne 65% wzrostu przed korektą. Dynamika ta daleko wykraczała poza fundamentalne uzasadnienie i nosiła wyraźne znamiona spekulacyjnej bańki, napędzanej przez inwestorów detalicznych i fundusze momentum.

Srebro, będące jednocześnie metalem szlachetnym i przemysłowym, skorzystało z obu kategorii popytu – jako bezpieczna przystań przyciągało kapitał uciekający z ryzykownych aktywów, a jako surowiec przemysłowy korzystało z trwającego boomu w sektorze fotowoltaicznym i elektronicznym. Dodatkowo fizyczny rynek srebra przez dłuższy czas pozostawał w stanie strukturalnego niedoboru podaży.

Jednakże analitycy Julius Baer ostrzegają, iż popyt przemysłowy na srebro wykazuje już oznaki słabnięcia – producenci modułów słonecznych zaczynają poszukiwać tańszych alternatyw ze względu na wysokie ceny kruszcu. Popyt jubilerski również wyraźnie się kurczy w kluczowych regionach azjatyckich.

Perspektywy na kolejne miesiące – stabilizacja z ryzykiem zmienności

Konsensus analityków wskazuje, iż najbardziej prawdopodobnym scenariuszem na najbliższe miesiące jest stabilizacja cen metali szlachetnych z tendencją do stopniowego odbudowywania pozycji po ostatniej korekcie. Ankieta Reutersa przeprowadzona wśród 30 analityków i traderów wskazuje medianę prognoz dla złota na poziomie 4 746,50 dolara za uncję jako średnią roczną – najwyższą wartość w historii takich sondaży sięgającej 2012 roku. Dla srebra oczekiwana średnia cena w 2026 roku wynosi 79,50 dolara za uncję.

Goldman Sachs utrzymuje cel cenowy dla złota na poziomie 5 400 USD do końca roku, argumentując iż strukturalne czynniki wzrostowe – zakupy banków centralnych i napływy do funduszy ETF – pozostają niezmienione. JPMorgan pozostało bardziej optymistyczny, prognozując osiągnięcie poziomu 6 300 USD za uncję do końca czwartego kwartału 2026 roku. Wells Fargo Investment Institute podniósł w tym tygodniu swoją prognozę do przedziału 6 100–6 300 USD, powołując się na oczekiwania niższych stóp procentowych i utrzymujący się popyt ze strony banków centralnych.

Scenariusze ryzyka – zarówno w górę, jak i w dół

Analitycy Deutsche Banku podkreślają, iż czynniki tematyczne napędzające złoto pozostają pozytywne i nie ma podstaw, by sądzić, iż inwestorzy zmienią uzasadnienie dla alokacji w metale szlachetne. Do katalizatorów dalszych wzrostów zaliczają ryzyko geopolityczne, zakupy banków centralnych, obawy o niezależność Fed, rosnące zadłużenie USA, niepewność handlową oraz postępującą dedolaryzację światowych rezerw.

Z drugiej strony, dalszą korektę mogłyby wywołać takie wydarzenia jak deeskalacja konfliktów geopolitycznych, powrót USA do bardziej wielostronnej współpracy handlowej, czy sygnały konsolidacji fiskalnej w krajach rozwiniętych. Pewne nadzieje na zmniejszenie napięć pojawiły się w ostatnich dniach – Rosja i Ukraina uzgodniły wymianę jeńców przy mediacji amerykańskiej, a prezydent Trump przeprowadził rozmowę telefoniczną z przywódcą Chin Xi Jinpingiem.

Jednocześnie scenariusz gwałtownego załamania cen wydaje się mało prawdopodobny. Doświadczenia z ostatnich dni pokazują, iż większe spadki są gwałtownie wykorzystywane jako okazje zakupowe – zarówno przez inwestorów instytucjonalnych, jak i banki centralne, dla których złoto stało się strategicznym składnikiem rezerw. Oznacza to istnienie naturalnego wsparcia cenowego, ograniczającego skalę potencjalnych spadków.

Zmienność jako nowa normalność

Kluczowym wnioskiem z ostatniego tygodnia jest uświadomienie inwestorom, iż rynek metali szlachetnych wszedł w fazę podwyższonej zmienności. W przeciwieństwie do walut fiducjarnych, złoto i srebro nie posiadają instytucjonalnego stabilizatora w postaci banku centralnego gotowego interweniować w obronie kursu. W połączeniu z relatywnie niewielkim rozmiarem rynku względem globalnych rynków obligacji czy akcji, prowadzi to do znacznych wahań cenowych przy stosunkowo niewielkich przepływach kapitału.

Korekta zwiększyła wrażliwość inwestorów na ryzyko i przypomniała, iż choćby aktywa postrzegane jako bezpieczne przystanie mogą generować znaczące straty w krótkim horyzoncie czasowym. Dla inwestorów rozważających ekspozycję na metale szlachetne oznacza to konieczność akceptacji wyższej zmienności jako integralnej cechy tej klasy aktywów – szczególnie w środowisku, gdzie fundamentalne czynniki makroekonomiczne odgrywają mniejszą rolę niż nastroje i percepcja ryzyka geopolitycznego.

Źródła: CNBC, JPMorgan, Fortune, World Gold Council

Idź do oryginalnego materiału