Korekta notowań złota pod koniec stycznia była „zdrowa” i sprowadziła wyceny w rejony długoterminowej linii trendu. Oznacza to dobry punkt startowy na luty i przez cały czas korzystny obraz rynku dla tego surowca, uważa zarządzający w Skarbiec Towarzystwie Funduszy Inwestycyjnych Adam Czorniej. Mało prawdopodobne wydaje się natomiast utrzymanie cen srebra.
„W styczniu złoto (+7,5%) dotarło do poziomu 5500 USD/oz, wyznaczając historyczny rekord notowań. Korekta w trakcie ostatniej sesji miesiąca nieco przyćmiła blask tych spektakularnych wzrostów, jednak w naszej ocenie ogólny obraz rynku przez cały czas pozostaje korzystny. Złoto wciąż jest wspierane przez tzw. debasment trade, czyli obawy o stabilność systemu finansowego w odniesieniu do rosnącego zadłużenia państw w związku z gwałtownie rosnącymi wydatkami. Wielu inwestorów poszukuje alternatywy w 'twardych aktywach’ w obawie przed dalszą utratą wartości przez amerykańskiego dolara” – napisał Czorniej w komentarzu.
Jak zwrócił uwagę, niepokój wzbudza brak przewidywalności w polityce zagranicznej USA, w szczególności działania wymierzone w Grenlandię, Wenezuelę czy Iran. Równie często powracają pytania o niezależność FED. I właśnie ten czynnik był przyczynkiem do korekty rynkowej. Prezydent Trump wyznaczył nowego szefa FED. Generalnie Kevin Warsh jest uważany za znacznie mniej łagodnego bankiera w podejściu do polityki monetarnej niż inni brani wcześniej pod uwagę kandydaci: Waller czy Hasset.
„Jednak w mojej ocenie jego bliskie powiązania z obozem republikanów nie pozostawią wątpliwości, iż będzie przynajmniej częściowo podejmował decyzje wspierające agendę Trumpa. Wracając do sytuacji na rynku złota, styczniowe tempo i siła wzrostów miały znamiona 'manii spekulacyjnej’, która wyniosła ceny złota na poziomy znacznego wykupienia rynku. Zdrowa korekta schłodziła mocno przegrzany rynek i sprowadziła wyceny w rejony długoterminowej linii trendu, przebiegającej w okolicy 50-sesyjnej średniej, dając dobry punkt startowy na luty” – ocenił zarządzający.
Z kolei w przypadku srebra niespotykana zmienność poderwała ceny w styczniu na historyczne szczyty. Ceny do dnia korekty urosły w ciągu miesiąca o ponad 60%. Jednak w trakcie ostatniej sesji srebro doświadczyło najsilniejszej w ciągu całej swojej historii korekty sięgającej 30%, przypomniał Czorniej.
„Za spadkami w dużej mierze stali inwestorzy z Azji, dotychczas bardzo aktywni na kontraktach terminowych na srebro. Wysokie zyski w okresie poprzedzającym chiński Nowy Rok stanowiły zachętę do zamknięcia inwestycji na rynku. Można to było zauważyć, obserwując zmieniającą się liczbę otwartych pozycji na giełdzie w Szanghaju na rynku srebra. Większość analityków jest zdania, iż ceny srebra oderwały się od fundamentów, a ich utrzymanie w przyszłości wydaje się mało prawdopodobne” – czytamy dalej.
Styczeń był także pozytywnym miesiącem dla cen miedzi (LME Copper +4,8% m/m). W minionym miesiącu miedź notowana w Londynie po raz pierwszy osiągnęła historyczne maksimum, wybijając się w trakcie sesji na poziom powyżej 14 000 USD/t. Miedź wciąż jest wspierana ponadnormatywnymi zakupami przez inwestorów z USA, którzy chcą zgromadzić znaczące zapasy jeszcze przed zapowiadanym wejściem 15-proc. ceł importowych. Również Chiny w otoczeniu deficytów surowca realizują protekcjonistyczną politykę nakierowaną na zbudowanie wysokich rezerw miedzi. Zgodnie z szacunkami z ciągu 1,5 roku Chiny mogły zgromadzić około 5 mln ton zapasów miedzi.
„Ostatnie doniesienia Bloomberga wskazują, iż intencją Chin jest dalsza rozbudowa rezerw o kolejne 775 tys. ton. Zatem ważnym czynnikiem poza rosnącym zapotrzebowaniem na miedź w nowoczesnej gospodarce stał się też motyw geopolityczny pozwalający na czasowe uniezależnienie się od światowego wydobycia. Warto przypomnieć, iż przy ewentualnym utrzymaniu wysokich cen srebra z czasem producenci solarów będą przechodzić na produkcję opartą na wyższym udziale relatywnie tańszej od srebra miedzi w celu utrzymania rentowności produkcji. Bloomberg szacuje, iż w nadchodzącej dekadzie deficyty miedzi sięgną łącznie około 7,5 mln ton rocznie” – napisał także zarządzający w Skarbiec TFI.
W styczniu pozytywnie zaskoczyły notowania ropy naftowej, która wzrosła o 15% m/m. Tu ponownie wpływ miało zaognienie sytuacji w Iranie. W styczniu na fali protestów przeciwko władzy w Teheranie życie straciło około 30 tys. uczestników wydarzeń. Armia USA w tym czasie zgromadziła w rejonie Zatoki Perskiej znaczne siły. Narastały obawy o interwencję i próbę obalenia reżimu. Na ten moment zbliżamy się do terminu spotkania na wysokim szczeblu, którego celem jest ponowne podjęcie rozmów o wzbogacaniu uranu. Pozostaje wysoce prawdopodobnym, iż istnieje ryzyko do dalszej eskalacji, jeżeli mediacje nie przyniosą skutku. Tradycyjnie będzie to czynnik, który ponownie umocni notowania ropy. Jednak biorąc pod uwagę utrzymującą się globalnie nadprodukcję, szok podażowy nie powinien wystąpić. Warto jednak pamiętać, iż pozycjonowanie funduszy na rynku ropy pozostaje historycznie bardzo niskie, ceny atrakcyjne, a nadpodaż już wyceniona przez rynek.
Czorniej ocenia, iż obecne ceny stanowią dobry punkt wejścia dla inwestorów długoterminowych gotowych do pozostania na rynku surowcowym, kiedy impulsy wiodące rynek metali zaczną wygasać.
„Oceniamy, iż w 2026 roku dolar może przez cały czas pozostawać pod presją. Spodziewamy się, iż metale pozostaną w ogniu wojen handlowych, a ich dostęp dla poszczególnych gospodarek będzie najważniejszy w wyścigu technologicznym. Uważamy, iż ewentualne korekty cen na rynku będą wykorzystywane do zwiększania zakupów i rozbudowy zapasów. Naszym zdaniem wysokie ceny metali powinny utrzymać się w trakcie 2026 roku. Uważamy także, iż zakończenie cyklu inwestycyjnego w sektorze wydobycia ropy idące w parze z utrzymującym się globalnie wzrostem konsumpcji paliw zredukuje presję podażową i przyczyni się do zbilansowania rynku na wyższym poziomie cen” – zakończono w komentarzu.
Źródło: ISBnews

3 godzin temu





