Chipy Nvidii napędzają Seul, ropa znów drożeje, a RBA podnosi stopy. Przed nami najgorętszy tydzień banków centralnych od lat – i nikt nie wie, jak wycenić wojnę, która nie chce się skończyć.
Wtorkowa sesja w Azji zaczęła się od zieleni na tablicach. Inwestorzy w Tokio, Seulu, Hongkongu i Sydney kupowali, podczepiając się pod poniedziałkowe odbicie na Wall Street, gdzie S&P 500 zyskał 1,01 proc. i przerwał czterosesyjną serię spadków. Dow Jones dołożył 388 pkt (+0,83 proc.), a Nasdaq Composite wzrósł o 1,22 proc. Powód? Chwilowe złapanie oddechu na rynku ropy, nadzieje na choćby częściowe udrożnienie Cieśniny Ormuz i zapowiedzi Jensena Huanga z konferencji Nvidia GTC, które zelektryzowały sektor półprzewodników.
Tyle optymizmu. Reszta obrazu jest znacznie bardziej skomplikowana.
Seul rządzi, bo Nvidia rozdaje karty
Bezapelacyjnym liderem wtorkowej sesji w regionie okazał się koreański Kospi, który wystrzelił o blisko 2,9 proc. Nie trzeba daleko szukać przyczyn. Jensen Huang, szef Nvidii, podczas poniedziałkowego keynote’u na GTC w San Jose ogłosił, iż łączne zamówienia na chipy architektury Blackwell i następnej generacji Vera Rubin sięgną biliona dolarów do 2027 roku. Rynek natychmiast przełożył tę deklarację na wyceny dostawców.
SK Hynix – najważniejszy producent pamięci HBM dla Nvidii, kontrolujący 57 proc. tego rynku – poszedł w górę o ponad 3 proc. Samsung Electronics, wieloletni partner i jednocześnie rywal w wyścigu o dostawy, zyskał ponad 4 proc. Tajwański TSMC, który fizycznie produkuje zaawansowane procesory graficzne Nvidii, dołożył 1 proc. To był dzień, w którym łańcuch dostaw sztucznej inteligencji dyktował nastroje na całym kontynencie.
Japoński Nikkei 225 zyskał 0,75 proc., Topix urósł o ponad 1 proc. Hang Seng w Hongkongu dodał 0,94 proc., a kontynentalny CSI 300 skromniejsze 0,28 proc. Australijski S&P/ASX 200 zamknął się na plusie 0,27 proc., choć tam nastrój kształtowała przede wszystkim decyzja banku centralnego.
RBA podnosi stopy. Drugi raz z rzędu
Reserve Bank of Australia we wtorek podniósł główną stopę procentową o 25 punktów bazowych do 4,10 proc. To druga podwyżka z rzędu w 2026 roku – w lutym RBA zaskoczył rynki, windując koszt pieniądza z 3,60 do 3,85 proc. po ponad dwóch latach przerwy w cyklu zacieśniania.
Decyzja nie była jednogłośna – pięciu członków rady głosowało za podwyżką, czterech za utrzymaniem stóp bez zmian. Kontekst jest jednoznaczny: inflacja w Australii wciąż przekracza górną granicę celu banku centralnego (3 proc.), a wojna na Bliskim Wschodzie i szok naftowy dodatkowo podsycają presję cenową. Wszystkie cztery największe australijskie banki komercyjne – CBA, Westpac, ANZ i NAB – spodziewały się tej podwyżki. Co więcej, ANZ i CBA prognozują kolejne 25 pb w maju, co podniosłoby stopę do 4,35 proc.
Dla rynku walutowego wtorkowa decyzja RBA to zaledwie rozgrzewka. Przed nami bowiem prawdziwy maraton.
Tydzień, jakiego dawno nie było
W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin swoje karty odkryją cztery najważniejsze banki centralne świata. W środę wieczorem polskiego czasu Rezerwa Federalna ogłosi decyzję po dwudniowym posiedzeniu – rynek wycenia 99-procentowe prawdopodobieństwo utrzymania stóp na poziomie 3,50-3,75 proc. Tego samego dnia poznamy nowe projekcje makroekonomiczne FOMC i wysłuchamy konferencji Jerome’a Powella. W czwartek decyzję podejmie Europejski Bank Centralny, a dzień później – Bank Anglii. Bank Japonii kończy swoje dwudniowe posiedzenie w czwartek. Analitycy zgodnie spodziewają się utrzymania stopy na 0,75 proc., choć uwaga rynku skupia się na rosnącej presji na jena, który we wtorek osłabił się do 159,4 za dolara – niebezpiecznie blisko psychologicznej bariery 160.
Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych decyzji jest jedno pytanie: jak reagować na szok naftowy wywołany wojną z Iranem? Bank Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w poniedziałek zaapelował o spokój, określając sytuację jako „podręcznikowy przykład szoku podażowego, przez który należy przejść bez gwałtownej reakcji stóp procentowych”. Ale zastrzegł – jeżeli konflikt się przedłuży, ryzyko trwałych szkód gospodarczych dramatycznie wzrośnie.
Ropa znów w górę. Cieśnina Ormuz wciąż zamknięta
Poniedziałkowy spadek cen ropy – WTI stracił ponad 5 proc. – okazał się krótkotrwały. We wtorek rano w Azji Brent drożał o 2,7 proc. do 102,89 dol. za baryłkę, a WTI o 2,5 proc. do 95,85 dol. Bezpośrednim impulsem była odmowa sojuszników USA wobec apelu Donalda Trumpa o wysłanie okrętów wojennych do eskorty tankowców przez Cieśninę Ormuz. Japonia, Australia, Wielka Brytania i kilku innych partnerów NATO publicznie odmówiło udziału w takiej operacji. Tędy przepływa około jedna piąta globalnych dostaw energii, a od wybuchu konfliktu z Iranem pod koniec lutego w cieśninie utknęło ok. 500 tankowców.
Trump zasygnalizował również, iż zamierza przesunąć o mniej więcej miesiąc zaplanowany na przełom marca i kwietnia szczyt z Xi Jinpingiem w Pekinie – właśnie z powodu pochłonięcia konfliktem irańskim. To dodatkowy element niepewności geopolitycznej, który rynki będą musiały wycenić.
Złoto powyżej 5 000 dol., bitcoin w rajdzie
Złoto utrzymywało się powyżej poziomu 5 000 dol. za uncję – we wtorek rano notowane było po 5 011 dol. (+0,1 proc.). Bitcoin przyspieszył do 75 705 dol. (+2,0 proc.), a ether zyskał 0,7 proc. do 2 362 dol. Rynek kryptowalut korzystał z ogólnej poprawy apetytu na ryzyko, ale i z efektu konferencji Nvidia GTC – tokeny powiązane ze sztuczną inteligencją, takie jak NEAR, FET czy WLD, zyskiwały w poniedziałek po ponad 10 proc.
Co z tego wynika dla rynków?
Wtorkowe wzrosty w Azji to raczej korekta po brutalnych tygodniach niż początek nowego trendu. S&P 500 pozostaje 3 proc. poniżej poziomu sprzed wybuchu wojny z Iranem. Ropa nie chce na dłużej zejść poniżej 90 dol. Cieśnina Ormuz jest de facto zamknięta dla większości ruchu handlowego. A przed nami tydzień, w którym cztery największe banki centralne świata będą musiały powiedzieć inwestorom, jak zamierzają poradzić sobie z rzeczywistością, na którą nie mają żadnego wpływu.
Źródła: Reuters, CNBC, Seoul Economic Daily

3 godzin temu





