Rynki predykcyjne czeka rewolucja regulacyjna. CFTC szykuje nowe zasady dla branży wartej setki miliardów

11 godzin temu

Amerykański regulator stawia sprawę jasno: era „dzikiego zachodu” się kończy. Ale kto tak naprawdę będzie rządził tym rynkiem, to inna historia.

Kto śledzi rynki finansowe, ten wie, iż co kilka lat pojawia się nowa klasa aktywów, która elektryzuje inwestorów, a jednocześnie przyprawia regulatorów o ból głowy. Kryptowaluty przeszły tę drogę. Teraz kolej na rynki predykcyjne – i wygląda na to, iż właśnie wkraczamy w decydującą fazę tej historii.

W środę 10 czerwca Wall Street Journal poinformował, powołując się na osoby zaznajomione ze sprawą, iż amerykańska Komisja ds. Obrotu Towarowymi Kontraktami Terminowymi (CFTC) przedstawi propozycję nowych regulacji dla platform umożliwiających handel kontraktami na wyniki przyszłych zdarzeń. Mowa o takich graczach jak Kalshi czy Polymarket – platformach, na których użytkownicy stawiają pieniądze na to, czy dane zdarzenie się wydarzy, czy nie. Brzmi jak zakłady bukmacherskie? Dla wielu stanowych prokuratorów generalnych – dokładnie tak to wygląda. Dla administracji Trumpa i samej CFTC – to innowacyjny instrument finansowy.

24 miliardy dolarów miesięcznie

Żeby zrozumieć, dlaczego regulatorzy w końcu wzięli się za tę branżę na poważnie, wystarczy spojrzeć na liczby. Według analiz łączny miesięczny wolumen obrotu na Kalshi i Polymarket wzrósł z niespełna 5 miliardów dolarów we wrześniu 2025 roku do około 24 miliardów w kwietniu 2026. Dla perspektywy – cały legalny rynek zakładów sportowych w USA generował średnio 14 miliardów miesięcznie w ubiegłym roku. Rynki predykcyjne go po prostu prześcignęły.

Dane firmy FalconX sugerują, iż w skali roku 2026 wolumeny mogą przekroczyć 325 miliardów dolarów. To już nie jest ciekawostka technologiczna ani zabawka – to pełnoprawny segment systemu finansowego, którego nie da się dłużej ignorować.

Co proponuje CFTC?

Jak wynika z doniesień WSJ i agencji Reuters, regulator nie zamierza zakazywać handlu żadną konkretną kategorią kontraktów wprost. Zamiast tego ma określić czynniki, według których komisja będzie oceniać poszczególne typy kontraktów indywidualnie. Część kontraktów sportowych – w tym zakłady na kontuzje zawodników czy tzw. kontrakty „first-pitch” – ma zostać dopuszczona. Wyraźnie zakazane będą natomiast kontrakty dotyczące wojny, terroryzmu i zamachów, uznane za sprzeczne z interesem publicznym.

To podejście ma sens z perspektywy pragmatycznej. CFTC próbuje wytyczyć granicę tam, gdzie handel staje się niebezpieczny – nie blokując przy tym rozwoju branży, która generuje już poważne obroty i przyciąga miliony użytkowników.

Wojna na wielu frontach

Propozycja regulacyjna nie rodzi się w próżni. Od miesięcy trwa zaciekła bitwa o to, kto tak naprawdę ma prawo nadzorować rynki predykcyjne – rząd federalny czy poszczególne stany.

Prezydent Trump pod koniec maja jednoznacznie stanął po stronie CFTC, pisząc na Truth Social, iż utrzymanie wyłącznej jurysdykcji komisji nad rynkami predykcyjnymi jest „krytycznie ważne”. Administracja poszła dalej – pozwała Minnesotę, Nowy Jork, Arizonę i Wisconsin za próby wprowadzenia własnych ograniczeń. Minnesota jako pierwszy stan USA uchwaliła w maju ustawę penalizującą prowadzenie platformy predykcyjnej – od sierpnia operowanie takim serwisem będzie tam przestępstwem. Z drugiej strony, koalicja 38 prokuratorów generalnych na czele z nowojorską Letitią James argumentuje, iż kontrakty eventowe to zwyczajnie hazard i powinny podlegać stanowym prawom o grach losowych.

Gary Gensler, były szef zarówno CFTC, jak i SEC, kwestionuje zresztą samą zdolność komisji do pełnienia tak szerokiej roli nadzorczej. Jak powiedział w CNBC: „CFTC ma wąską specjalizację – surowce rolne, energetyka, stopy procentowe. A ma teraz regulować zakłady na to, czy koszykarz trafi trójkę w trzeciej kwarcie?”. Jego prognoza jest taka, iż spór trafi ostatecznie przed Sąd Najwyższy.

Insider trading i klasyfikowane informacje

Jest jeszcze ciemniejsza strona tej historii. W kwietniu CFTC wniosła swój pierwszy w historii pozew o insider trading na rynku kontraktów eventowych. Oskarżony – czynny żołnierz armii USA – miał wykorzystywać informacje niejawne dotyczące operacji militarnej w Wenezueli do handlu kontraktami na Polymarket. Zarobił na tym ponad 404 tysiące dolarów. Departament Sprawiedliwości postawił mu równolegle zarzuty karne.

Mniej więcej w tym samym czasie Kalshi ukarała trzech kandydatów politycznych za stawianie zakładów na wyniki własnych kampanii. Kwoty były symboliczne – w dwóch przypadkach poniżej 100 dolarów – ale sygnał już nie: platforma chce pokazać, iż potrafi sama pilnować porządku.

BBC z kolei ujawniło powtarzający się wzorzec gwałtownych skoków obrotów na rynkach predykcyjnych tuż przed ważnymi ogłoszeniami administracji Trumpa. Guardian pisał o ponad miliardzie dolarów podejrzanych transakcji powiązanych z wojną w Iranie. Komisja Nadzoru Izby Reprezentantów wszczęła w tej sprawie dochodzenie.

Co to oznacza dla inwestorów?

Dla uczestników rynku dzisiejsza propozycja CFTC to przede wszystkim sygnał, iż przejściowy okres regulacyjnej mgły dobiega końca. Branża o obrotach mierzonych setkami miliardów dolarów rocznie będzie musiała zmierzyć się z wyższymi standardami nadzoru, obowiązkiem monitoringu w czasie rzeczywistym i bardziej restrykcyjnymi zasadami przejrzystości.

Paradoks polega na tym, iż jasne reguły mogą ostatecznie pomóc sektorowi bardziej niż mu zaszkodzić. Duzi inwestorzy instytucjonalni – ci, którzy naprawdę mogliby napompować wolumeny – nie wejdą na rynek, dopóki nie będą wiedzieć, na czym stoją. Propozycja CFTC, jeżeli przejdzie w zbliżonym kształcie, może otworzyć drogę do dalszej profesjonalizacji branży.

Jedno jest pewne: pytanie nie brzmi już „czy” regulacje nadejdą, ale kto ostatecznie będzie je egzekwować – i jak daleko sięgną.

Źródła: Wall Street Journal, Reuters

Idź do oryginalnego materiału