Rynki predykcyjne znaczą coraz więcej, Kalshi rośnie w siłę, a kontrowersje się mnożą

9 godzin temu

Rynki predykcyjne tworzone przez takie giełdy jak Kalshi czy Polymarket stopniowo podkupują pozycję tradycyjnych zakładów bukmacherskich. Naukowcy twierdzą, iż mogą one być przydatne w prognozowaniu wydarzeń gospodarczych, ale kontrowersji związanych z prediction markets nie brakuje.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co to są rynki predykcyjne?
  • Jak powstała giełda Kalshi?
  • Kto ma problem z rosnącą w siłę giełdą Kalshi?
  • Kto zainwestował w Kalshi?
  • Co naukowcy sądzą o rynkach predykcyjnych?

Jak powstała giełda Kalshi?

Czy NASA potwierdzi istnienie kosmitów? Czy w Central Parku spadnie śnieg w Boże Narodzenie? Czy kolejny film Marvela zdobędzie powyżej 60% pozytywnych ocen na Rotten Tomatoes? Jaką piosenkę Bad Bunny zaśpiewa jako pierwszą podczas swojego najbliższego występu?

To dla wielu może być nie do uwierzenia, ale można dokonywać zakładów, starając się odpowiadać na te pytania. Rynki prognostyczne (prediction markets) pozwalają użytkownikom handlować wynikami praktycznie wszystkiego: od sportu i wyborów, po ceremonie wręczenia nagród, przemówienia, a choćby to, w co ktoś może się ubrać. W przeciwieństwie do kasyn czy tradycyjnych bukmacherów, użytkownicy w rzeczywistości zakładają się ze sobą nawzajem, a nie przeciwko „bukowi”, a giełdy po prostu pobierają opłaty transakcyjne.

Wszystko głównie dzięki nietypowej giełdzie Kalshi, która podbija USA, ale w Europie i w Polsce jest niedostępna – co można sprawdzić próbując dostać się z naszego kraju na jej stronę www. Gdy Kalshi powstawało w 2018 roku, giełdy zdarzeń były traktowane jako niszowa ciekawostka dla pasjonatów statystyki i kryptowalut. Dzisiaj stoimy u progu nowej ery gier hazardowych, w której być może staną się one integralną częścią globalnego systemu finansowego.

Za punkt zwrotny w historii rynków predykcyjnych uznaje się wybory prezydenckie w USA w 2024 roku, gdy na giełdzie Polymarket postawiono ponad 3,3 mld USD na wyścig prezydencki między Donaldem Trumpem a Kamalą Harris (rynki prognostyczne poprawnie przewidziały wygraną Trumpa, podczas gdy sondaże sugerowały wynik remisowy). Według najnowszych danych, łączny wolumen obrotu na rynku predykcyjnym przekroczył barierę 127 mld USD w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku.

Co więcej, wyniki niektórych zakładów z platform takich jak Kalshi czy Polymarket są cytowane przez Bloomberga na równi z notowaniami obligacji skarbowych. Firmy działające na tym rynku mają już co najmniej kilka milionów klientów. Instytucje takie jak J.P. Morgan czy NYSE zaczęły aktywnie integrować dane z rynków predykcyjnych, co sugeruje, iż niedługo mogą stać się standardowym elementem terminali finansowych na całym świecie.

BREAKING: Odds of a recession this year hit a record high of 27% pic.twitter.com/mHajOaL72A

— Kalshi (@Kalshi) March 8, 2026

Kontrakty na zdarzenia i „wojny stanowe”

Wszystko zaczęło się w 2018 roku, gdy Tarek Mansour i Luana Lopes Lara postanowili założyć nietypową giełdę, na której będzie można zawierać nietypowe zakłady. Giełda Kalshi (Polak może zaglądać na jej profil na X) nie handluje akcjami ani surowcami, ale kontraktami na zdarzenia (event contracts). Są to instrumenty binarne, które wypłacają 1 USD, jeżeli dane wydarzenie nastąpi, a nic nie wypłacają, jeżeli nie wystąpi. w tej chwili giełda oferuje kontrakty na niemal wszystko: od decyzji Fed o stopach procentowych, przez daty premier produktów Apple, aż po wyniki sportowe (mimo oporu stanowych komisji gier).

Jak to dokładnie działa?

Kalshi jest rynkiem sterowanym kwotowaniami (quote-driven), na którym twórcy ofert (makers) mogą wystawiać oferty w arkuszu zleceń, a biorcy (takers) wybierają najlepszą z nich. Oferty te wahają się od 1 centa do 99 centów. Na przykład, jeżeli ktoś kupuje kontrakt za 30 centów, stawiając na wystąpienie zdarzenia (kontrakt „tak”), jego 30 centów oraz 70 centów drugiej strony (za kontrakt „nie”) są deponowane w Kalshi, a 1 USD trafia do tej strony, której prognoza okaże się trafna.

Od 2021 roku Kalshi operuje jako Designated Contract Market (DCM), czyli rynek kontraktów desygnowanych, pod ścisłym nadzorem amerykańskiej komisji CFTC (Commodity Futures Trading Commission). Najważniejszym momentem w historii Kalshi był przełom roku 2024 i 2025. Po długiej batalii sądowej z CFTC, Kalshi uzyskała prawo do wystawiania kontraktów na wyniki wyborów do Kongresu USA. Sąd uznał, iż handel taki nie jest „hazardem”, ale formą zabezpieczania ryzyka politycznego.

Biznes Kalshi rośnie jak na drożdżach. Giełda ma około 80-90% rynku predykcyjnego. Łącznie firma pozyskała do tej pory ok. 1,6 mld USD finansowania z rynku prywatnego. Wolumen obrotu w 2025 roku wyniósł 23,8 mld USD (wzrost o 1 108% rok do roku), a liczba transakcji około 97 mln. Liczba aktywnych użytkowników miesięcznych aplikacji Kalshi spuchła z 600 000 na początku 2025 roku do 5,1 mln w lutym 2026 – zgodnie z danymi dostawcy analityki rynkowej Sensor Tower. Rok 2026 Kalshi zaczyna „z kopyta”, bowiem w samym lutym 2026 roku giełda osiągnęła miesięczny wolumen obrotu na poziomie 9,9 mld USD. Około 90% przychodów Klashi pochodzi z zakładów sportowych, a niezwykle istotnym motorem wzrostu jest kooperacja z platformą Robinhood Markets. Kalshi rzuca więc wyzwanie tradycyjnym bukmacherom oraz tym internetowym (DraftKings, FanDuel).

Kalshi toczy „wojny stanowe” o możliwość oferowania zakładów sportowych. W lutym 2026 r. Kalshi wygrało istotny proces w Tennessee, uzyskując nakaz wstrzymujący lokalne próby blokowania działalności giełdy. Jednak np. w stanie Massachusetts w styczniu 2026 r. sąd nałożył wstępny zakaz oferowania zakładów sportowych Kalshi, uznając je za hazard podlegający stanowym licencjom, których giełda nie ma.

Jak już wspominaliśmy, Kalshi nie jest jedyną giełdą predykcyjną. Największym konkurentem jest Polymarket – rynek zbudowany na protokole Polygon. Polymarket stał się największą na świecie platformą prediction markets na której używa się kryptowalut. W lutym 2026 roku platforma ustanowiła dzienny rekord obrotów wynoszący 425 mln USD.

W obie giełdy inwestują słynni ludzie ze świata biznesu, sportu i… polityki

Ostatnio było głośno w USA o inwestycji gwiazdora NBA Giannisa Antetokounmpo w giełdę Kalshi. Jednak najbardziej interesujące z wielu powodów, jest zaangażowanie rodziny Trumpów w obie firmy. Otóż wedle doniesień amerykańskich mediów, Donald Trump Jr. Współpracuje z Kalshi jako doradca strategiczny od stycznia 2025 roku, a jest równocześnie inwestorem w Polymarket. Jego firma venture capital posiada udziały w Polymarket, a Truth Social, platforma społecznościowa kontrolowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa, ogłosiła plany uruchomienia własnego rynku predykcyjnego o nazwie Truth Predict.

Generalnie pod rządami Donalda Trumpa zmieniło się radykalnie podejście władz do giełd predykcyjnych. Gdy u władzy była administracja Joe Bidena CFTC uprzykrzało życie platformom predykcyjnym, prowadząc politykę w kierunku zakazu oferowania kontraktów politycznych i sportowych. Od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu, ton administracji się zmienił. Nowy przewodniczący CFTC Michael Selig zasygnalizował wsparcie dla „odpowiedzialnego rozwoju” rynku kontraktów na zdarzenia i wycofał propozycje, które ograniczałyby ofertę giełd predykcyjnych. Niedawno CFTC powołało komitet doradczy ds. innowacji, w skład którego weszli prezesi firm takich jak Kalshi i Polymarket, giełdy krypto Coinbase oraz operatorów hazardowych (jak FanDuel).

Maduro i Chamenei = kontrowersje

Działalność giełd predykcyjnych rodzi kontrowersje. Chodzi nie tylko o wspomniane działanie na rynku zakładów sportowych bez wymaganych licencji (obecnie w USA złożono co najmniej 20 pozwów przeciwko giełdom) czy obecność rodziny Trump w akcjonariacie. Pojawiają się o wiele donioślejsze kwestie, które dotykają bezpośrednio klientów tych podmiotów.

Przede wszystkim ujawniane są przypadki insider tradingu, które trudno zbadać czy ukarać. Przed operacją specjalną wojsk USA, która doprowadziła do odsunięcia od władzy prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro nowo utworzone konto na Polymarket zajęło pozycje, które przyniosły ponad 400 000 USD zysku z zakładów powiązanych właśnie z takim wydarzeniem. Tożsamość tradera nie została ujawniona, ale przypadek ten wywołał falę krytyki w mediach społecznościowych i wśród analityków rynkowych.

Jeszcze bardziej bulwersujący stał się przypadek Alego Chameneiego na Kalshi. Owszem, chodzi o przywódcę Iranu. Kalshi wystawiło kontrakt:

„Czy Ali Chamenei przestanie być Najwyższym Przywódcą Iranu do 1 marca 2026?”.

Wydawało się, iż to dość prosty binarny zakład. Jednak diabeł tkwił w przypisach, których większość traderów nie przeczytała. Otóż w przepisach znajdowała się klauzula o zgonie. Jako platforma regulowana przez CFTC Kalshi ma zakaz oferowania zakładów, które pozwalają zarabiać na śmierci lub zabójstwie. Dlatego gdyby przywódca Iranu opuścił urząd z powodu rezygnacji czy przejścia na emeryturę, wtedy gracze otrzymaliby 1 USD za kontrakt „tak”, jednak on zginął. Gdy to się wydarzyło, na giełdzie Kalshi nastąpił finansowy paraliż. Zgodnie z regulaminem, Kalshi uznało, iż skoro przyczyną była śmierć, nie można wypłacić pełnej wygranej. Giełda rozliczyła zakłady po kursie ok. 60–70 centów (ostatnia stabilna cena przed oficjalnym potwierdzeniem zgonu przywódcy Iranu).

Jednak traderzy nie pogodzili się z takim rozwiązaniem. W marcu 2026 roku grupa traderów złożyła pozew zbiorowy przeciwko Kalshi w sądzie w Kalifornii, domagając się 54 mln USD. Ich argumentacja?

„Gdy zakład był wystawiany, u bram Iranu stała armada wojsk USA. Każdy rozsądny człowiek wiedział, iż jedynym realnym sposobem na odejście z urzędu przywódcy Iranu może być jego śmierć. Udawanie, iż to nie był zakład o jego śmierć jest oszustwem” – stwierdzili traderzy.

Kalshi broniło się, twierdząc, iż misją giełdy jest dostarczanie danych, a nie tworzenie „rynków śmierci” (death markets), które mogłyby motywować kogoś do zamachów (choć w przypadku lidera mocarstwa atomowego brzmi to dość abstrakcyjnie).

CEO platformy Kalshi Tarek Mansour ogłosił na X, iż Kalshi zwróci wszystkie prowizje pobrane od tego zakładu i iż giełda „nie zarobiła na tym ani dolara” i rozliczając zakład tak a nie inaczej działała w imię wyższych zasad etycznych. Jednocześnie Kalshi wprowadziło do swojego regulaminu nową zasadę śmierci (tzw. Death Rule) – teraz każdy kontrakt dotyczący osoby żyjącej w przypadku jej śmierci rozliczany będzie po „ostatniej sprawiedliwej cenie”. Proces z pewnością jeszcze potrwa.

Do czego mogą przydać się rynki predykcyjne?

Naukowcy dowodzą, iż giełdy predykcyjne stają się potrzebne i zaczynają oferować nowe możliwości ekonomistom. W niedawno opublikowanym badaniu pt. „Kalshi and the Rise of Macro Markets” autorstwa Anthony’ego M. Diercksa, Jareda Deana Katza i Jonathana H. Wrighta naukowcy z Fed analizowali użyteczność Kalshi jako narzędzia do mierzenia oczekiwań makroekonomicznych w czasie rzeczywistym. Autorzy przeanalizowali jak te rynki radzą sobie z prognozowaniem kluczowych wskaźników, takich jak inflacja (CPI), stopa bezrobocia, PKB oraz decyzje Rezerwy Federalnej (Fed) dotyczące stóp procentowych.

Badacze wskazują, iż tradycyjne metody prognozowania mają istotne wady. Ankiety gwałtownie stają się nieaktualne i często podają jedynie prognozy punktowe, bez miary niepewności. Instrumenty pochodne (derywaty) mogą cechować się niską płynnością lub wymagać skomplikowanych modeli do wyciągnięcia konkretnych prognoz. Tymczasem Kalshi oferuje kontrakty typu „wszystko albo nic”, i dzięki temu można odczytać z nich pełny rozkład prawdopodobieństwa (nie tylko średnią, ale i ryzyko) dla danego wydarzenia gospodarczego.

Okazuje się, iż prognozy Kalshi dotyczące stóp procentowych w USA, czynione na 150 dni przed posiedzeniem FOMC, mają dużą skuteczność i są porównywalne z prognozami zawodowych analityków. Dzień przed posiedzeniem Kalshi wykazuje statystycznie istotną przewagę nad kontraktami terminowymi (futures). W przypadku inflacji konsumenckiej Kalshi oferuje statystycznie lepsze prognozy niż konsensus Bloomberga. W przypadku bazowej inflacji (Core CPI) i bezrobocia wyniki są zbliżone do konsensusu.

Autorzy przywołanego badania konkludują, iż rynki prognostyczne – takie jak Kalshi – stanowią cenne, wysokoczęstotliwościowe źródło danych, które uzupełnia tradycyjne narzędzia. Rynki predykcyjne mogą być szczególnie użyteczne dla decydentów politycznych i naukowców, pozwalając na bieżąco monitorować nastroje inwestorów oraz postrzegane tail risk (zdarzenia mało prawdopodobne, ale o dużym wpływie na gospodarkę i rynki).

Na koniec jednak ostrzeżenie dla inwestorów i hazardzistów. Mimo iż rynek Kalshi opiera się na grze o sumie zerowej, średni zwrot z kontraktu przed opłatami wynosi minus 20% – wynika z obliczeń naukowców. To rynek, na którym adekwatnie wszyscy jego uczestnicy tracą, a wygrywa tylko giełda pobierająca opłaty.

Idź do oryginalnego materiału