Rząd chwali się spadkiem inflacji. Czy to jednak jego zasługa?

1 miesiąc temu

Rząd chwali się spadkiem inflacji w Polsce. Warto jednak sprawdzić, czy aby na pewno to jego zasługa. Wiele wskazuje na to, iż nie.

Inflacja spada

Rząd ogłosił wielki sukces: inflacja w Polsce przez cały czas spada. Jeszcze w styczniu 2023 r. znajdowała się na poziomie 16,6%, w styczniu br. tylko 2,2%.

To są konkretne efekty rządu Donalda Tuska!!! Inflacja spada, ceny stabilizują się, a sytuacja finansowa Polek i Polaków ciągle się poprawia

– napisała na Facebooku Mirosława Nykiel, obecna europosłanka KO, a wcześniej posłanka tej partii i przewodnicząca Komisji ds. Gospodarki w Sejmie.

Czy jednak ów spadek to kwestia działań rządu? Rzekoma ekspertka KO ds. gospodarczych niestety mija się z prawdą.

Inflacja spada, ale nie dzięki rządowi

Inflacja spada z paru powodów. Przede wszystkim to efekt tańszego paliwa. Autocentrum podaje, iż rok temu paliwo E-95 kosztowało 6,11 PLN za litr, dziś jedynie 5,57 PLN. To nie owoc działania Donalda Tuska: po prostu spadły ceny ropy naftowej na światowych giełdach. Dla kontekstu: transport to aż 11% koszyka inflacyjnego GUS. Czym niższa benzyna, tym niższa inflacja.

Kolejny czynnik to silny złoty. W styczniu 2025 r. za jedno euro płaciliśmy blisko 4,3 PLN, dziś 4,2 PLN. A to oznacza, iż nasz import jest tańszy, co ma przełożenie na wewnętrzną inflację. Atrakcyjniejsze stały się przez to polskie obligacje (są oprocentowane na aż ok. 5% rocznie). To wszystko sprawia, iż trafia do nas więcej kapitału z zagranicy, co dodatkowo umacnia polską walutę (rośnie na nią popyt). Zachodzi więc takie oto zjawisko: im mocniejszy jest złoty, tym bardziej obniża inflację, co przyciąga inwestorów z zagranicy, co umacnia złotego, który obniża inflację itd.

Czy może jednak mocny złoty to zasługa rządu? Nie. Polska waluta rośnie w siłę dzięki NBP, który to nie tnie agresywnie stóp procentowych. Na to nakłada się osłabienie USD (do czego dąży Biały Dom, gdyż chce pobudzić amerykański eksport).

Wolniej rosną też ceny żywności, a to one głównie napędzały wzrosty. I przez cały czas stanowią – o czym politycy KO nie mówią – spory problem. Jak wynika z analizy UCE Research, która to wzięła pod lupę ponad 82 000 cen detalicznych, w styczniu tego roku codzienne zakupy zdrożały średnio o 3,7% w skali roku. W tym żywność podrożała średnio o 3,2% w skali roku. Jednocześnie słodycze i desery o ponad 7%, a mięso o 6,7%. Mniej inflacjogenne są głównie warzywa i owoce. Tyle iż i to nie wynika z działań władz, a popytu i podaży.

Spadek inflacji jest faktem, ale przypisywanie go polityce rządu to spore nadużycie. Na obecny poziom wskaźnika wpływają przede wszystkim czynniki zewnętrzne – ceny surowców na rynkach światowych, kurs walutowy oraz polityka monetarna NBP. To one w największym stopniu kształtują dziś dynamikę cen. Rząd może próbować konsumować polityczne zyski z poprawy wskaźników, jednak twarde dane pokazują, iż mechanizmy stojące za dezinflacją są w dużej mierze niezależne od bieżących decyzji gabinetu Donalda Tuska. Inflacja spada, ale nie dlatego, iż politycy tak ogłosili – tylko dlatego, iż zmieniły się warunki gospodarcze.

Idź do oryginalnego materiału