Rząd premier Sanae Takaichi jest gotów poprzeć podwyżkę stóp procentowych przez Bank Japonii już we wrześniu lub w październiku – podał Bloomberg, powołując się na osoby zaznajomione ze stanowiskiem administracji. Informacja pojawiła się kilka godzin po publikacji danych potwierdzających, iż presja cenowa na poziomie producentów pozostaje wyjątkowo silna.
Na godz. 7:45 czasu polskiego doniesienia Bloomberga nie zostały oficjalnie potwierdzone przez japoński rząd. Mają jednak duże znaczenie, ponieważ sugerują zmianę politycznego otoczenia wokół Banku Japonii. Gabinet Takaichi był dotychczas kojarzony z ekspansywną polityką fiskalną i ostrożnym podejściem do zacieśniania warunków finansowych.
Inflacja producentów nie daje Bankowi Japonii komfortu
Opublikowany w czwartek przez Bank Japonii indeks cen dóbr korporacyjnych, będący odpowiednikiem inflacji producenckiej, wzrósł w lipcu o 7,2 proc. rok do roku. Było to nieco mniej od oczekiwanych przez rynek 7,4 proc., ale tylko symbolicznie poniżej zrewidowanego czerwcowego wyniku na poziomie 7,3 proc. W ujęciu miesięcznym ceny zwiększyły się o 0,1 proc.
Presja kosztowa ma szeroki charakter. Ceny metali nieżelaznych były w lipcu o 40,6 proc. wyższe niż przed rokiem, a produktów chemicznych – o 12,9 proc. Jednocześnie ceny importu liczone w jenach wzrosły aż o 29,1 proc. rok do roku. Pokazuje to, jak silnie słaba waluta oraz podwyższone koszty surowców oddziałują na japońskie przedsiębiorstwa. W samym lipcu największy dodatni wkład do PPI miały energia elektryczna, gaz i woda, choć spadki cen produktów naftowych częściowo ograniczyły wzrost całego indeksu.
Rządowe dopłaty do energii przez cały czas obniżają bieżącą inflację konsumencką. Bank Japonii ostrzega jednak, iż przedsiębiorstwa mogą stopniowo przenosić rosnące koszty na gospodarstwa domowe. W lipcowej projekcji bank wskazał, iż inflacja bazowa CPI ma wyraźnie przekroczyć 2 proc. w drugiej połowie roku fiskalnego 2026, a bilans ryzyka dla cen jest przechylony w górę.
Stopa na poziomie 1 proc., ale w banku przybywa jastrzębi
Na posiedzeniu zakończonym 31 lipca BOJ pozostawił główną stopę procentową na poziomie 1 proc., najwyższym od 1995 r. Decyzję podjęto stosunkiem głosów 8 do 1. Hajime Takata opowiedział się za natychmiastową podwyżką do 1,25 proc.
Jeszcze mocniejszy sygnał przyniosło opublikowane 10 sierpnia podsumowanie dyskusji. Część członków Rady Polityki Banku Japonii oceniła, iż tempo podwyżek może być szybsze, niż zakłada rynek. Jeden z głosów wskazywał wręcz, iż koszt zwlekania nie jest już niewielki, ponieważ późniejsze opanowanie inflacji mogłoby wymagać znacznie gwałtowniejszego zacieśnienia.
Najbliższe posiedzenia zaplanowano na 17-18 września oraz 29-30 października. To właśnie te dwa terminy wymieniły źródła Bloomberga jako najbardziej prawdopodobne dla kolejnego ruchu. Podwyżka o 25 punktów bazowych, do 1,25 proc., staje się zatem scenariuszem bazowym dla coraz większej części rynku, choć nie pozostało przesądzona.
Słaby jen zmienił rachunek polityczny Tokio
Za szybszym ruchem przemawia również sytuacja na rynku walutowym. Słaby jen zwiększa ceny importowanej energii, surowców i żywności, a w konsekwencji uderza w realne dochody gospodarstw domowych. Japonia wydała w okresie od kwietnia do czerwca 11,735 bln jenów na interwencje walutowe. Pod koniec lipca Tokio przeprowadziło ponadto skoordynowany zakup jena wspólnie z amerykańskim Departamentem Skarbu, co oficjalnie potwierdziło japońskie Ministerstwo Finansów.
Sama interwencja nie rozwiązuje jednak problemu różnicy stóp procentowych między Japonią a innymi dużymi gospodarkami. Trwalsze wsparcie dla jena wymagałoby albo dalszych podwyżek BOJ, albo wyraźnego złagodzenia polityki przez pozostałe banki centralne.
Polityczny zwrot nie oznacza końca ryzyka
Ewentualna zgoda rządu na wcześniejszą podwyżkę nie usuwa napięcia pomiędzy polityką pieniężną i fiskalną. Programy wydatkowe gabinetu Takaichi zwiększają potrzeby pożyczkowe państwa, podczas gdy wyższe stopy podnoszą koszt obsługi ogromnego japońskiego długu. Rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych zbliżyła się w ostatnich dniach do 2,9 proc., czyli poziomów niewidzianych od dekad.
Dla Banku Japonii priorytetem staje się jednak ograniczenie ryzyka, iż wzrost cen producentów, drogi import i słaby jen utrwalą inflację powyżej celu. o ile doniesienia Bloomberga odzwierciedlają rzeczywistą zmianę stanowiska gabinetu, polityczna bariera przed wrześniową podwyżką wyraźnie się obniżyła. Ostateczna decyzja będzie zależeć przede wszystkim od kolejnych danych o wynagrodzeniach, inflacji konsumenckiej i kursie jena – ale po czwartkowych publikacjach ciężar dowodu przesunął się na stronę zwolenników dalszego czekania.

1 godzina temu






