Wczoraj odnotowaliśmy umiarkowane umocnienie złotego, szczególnie wobec dolara. jeżeli kogoś interesuje czym jest pies, który macha tym ogonem, niech spojrzy na amerykański rynek długu. Tam z kolei wszystkie oczy zwrócone będą na dzisiejszą publikację danych o inflacji.
Ostatnie dni w geopolityce to istny rollercoaster a przyczyna jest prosta – za mniej niż 3 tygodnie w USA wybory połówkowe do Kongresu, które Republikanie najprawdopodobniej przegrają, przynajmniej częściowo. Choć oczywiście prezydent Trump ma jeszcze 2 lata kadencji, przegrana jego partii (szczególnie przy utracie całego Kongresu) byłaby jego politycznym końcem. Nie chodziłoby choćby o paraliż decyzyjny, a przede wszystkim o to, iż Republikanie najpewniej zaczęliby (a może już to po cichu robią?) proces poszukiwania nowego lidera, który bez bagażu obecnego prezydenta mógłby w kolejnych wyborach powalczyć o Biały Dom.
Dzisiejsze dane o wrześniowej inflacji z USA mają zatem podwójny wymiar – polityczny, o którym już wspomniałem, oraz rynkowy. Na rynku długu mamy przejawy kruchej stabilizacji. Rentowności amerykańskich 10-latek przez cały czas są sporo powyżej 5%, ale przestały rosnąć. Przedstawiciele FOMC wysyłają uspokajające gesty, wskazując, iż ewentualne kolejne podwyżki będą mogły być ograniczone.
Kluczowe będzie zatem czy raport – ostatni przed wyborami, wpisze się w tę narrację. Inflacja ma wzrosnąć z 3,4 do 3,6% w ujęciu rocznym, głównie na fali wyższych cen paliw. Politycznie zatem raport tak czy owak będzie dla w tej chwili rządzących problemem. Rynek jednak skoncentruje się na inflacji bazowej, która jest niższa i ma szansę pozostać na poziomie 2,4%. Tu w sierpniu doszło do znaczącego wzrostu cen w zakresie telekomunikacji i ten efekt nie powinien się powtórzyć. Jednak ostatnie badania ISM pokazywały wzrost presji cenowej tak w przemyśle, jak i usługach, inwestorzy będą zatem czujni, czy w kategoriach bazowych nie pojawią się „nowe niespodzianki”.
Koncentrację na USA pokazuje fakt, iż EURUSD próbuje odrabiać straty pomimo utrzymywania się protestów we Francji. Tym samym dane będą najważniejsze dla złotego przy EURPLN przez cały czas „przyklejonym” do okolic 4,37 – ostatniej bariery chroniącej przed potencjalnie większym osłabieniem. Dane poznamy o 14:30. O godzinie 8:55 euro kosztuje 4,37 złotego, dolar 3,90 złotego, funt 5,18 złotego, zaś frank 4,69 złotego.
Autor: dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB

6 godzin temu








