Sadownicy częściej decydują się na nowy traktor pomocniczy, ale C-330 przez cały czas wygrywa

1 godzina temu

Co wybiorą sadownicy?

Jeszcze 5 lat temu głosy w podobnej ankiecie najpewniej rozłożyłyby się w stosunku 90% do 10% lub jeszcze bardziej na korzyść „trzydziestki”. Tendencja powoli się zmienia i z biegiem lat przybywa zwolenników nowych, pomocniczych traktorów z niższej półki cenowej. Niemniej przez cały czas wygrywa Ursus C‑330.

Dlaczego sadownicy zmieniają zdanie? Przede wszystkim dlatego, iż za 10 czy 15 tys. zł więcej mają znacznie bardziej funkcjonalny, a przede wszystkim NOWY ciągnik. W rozmowach coraz częściej słyszymy na pierwszym miejscu właśnie argument wieku, ale także zbyt wysokich cen C‑330. Jak widzimy niżej, już jeden na trzech sadowników wybrałby nowy traktor zamiast legendarnego Ursusa. A trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, iż przy deklaracjach jakąś rolę przez cały czas odgrywa sentyment.

Niemniej dziś odpowiedź na pytanie: „Jaki traktor pomocniczy wybierzesz w przyszłości do kilku‑/kilkunastohektarowego gospodarstwa sadowniczego?” wygląda następująco:

Legenda, która ma już mniej zwolenników

Ursus C‑330 to nie tylko traktor, ale także część historii i kultury polskiej wsi. To bezdyskusyjna legenda. Rynkowy popyt na tę legendę jest tak duży, iż wraz z inflacją i rosnącymi cenami nowych ciągników, cena na rynku wtórnym może czasami „odstraszyć” od zakupu. W końcu za 50‑letnią maszynę w dobrym stanie trzeba zapłacić około 20 tys. zł. Im młodszy egzemplarz, tym droższy. Przysłowiowe „perełki” wyceniane są na 40 czy 50 tys. zł, a choćby więcej.

Kierując się wyłącznie ekonomią, wolnorynkowiec może stwierdzić, iż jest to wspaniały produkt, skoro tak wielu klientów go pożąda. Oczywiście maszyna nie jest pozbawiona wad. Główne z nich to:

  • mała moc silnika,
  • zbyt mała liczba biegów,
  • niski komfort pracy,
  • przestarzała konstrukcja,
  • mała masa własna,
  • ograniczona funkcjonalność.

„Ciapek” ma też szereg zalet i duże grono fanów. Po latach przez cały czas doceniają maszynę za:

  • niezawodność i trwałość,
  • prostą konstrukcję,
  • niskie zużycie paliwa,
  • dostępność i niskie ceny części zamiennych,
  • kompaktowe wymiary.

Lata mijają, produkcję zakończono w 1993 roku, więc „ciapki” będą już miały tylko więcej niż 32 lata… Młodzi sadownicy nie żyją już sentymentami. Liczą koszty i stawiają na funkcjonalność. Dlatego jesteśmy przekonani, iż za 5 lat głosy w podobnej ankiecie po raz kolejny przesuną się na korzyść najtańszych, ale jednak nowych ciągników.

Idź do oryginalnego materiału