Salmonella w belgijskich jajach. GIS wyjaśnia polski wątek afery

52 minut temu

Sprawa największego w historii Belgii ogniska salmonelli ma nowy, istotny zwrot. Choć Polska została wskazana w unijnym systemie ostrzegania RASFF jako jeden z krajów, do których mogły trafić potencjalnie skażone jaja, Główny Inspektorat Sanitarny ustalił, iż nie zostały one wprowadzone do sprzedaży na polskim rynku. Polski odbiorca kupił zaledwie kilka opakowań jaj w belgijskim sklepie – na własne potrzeby.

Salmonella w belgijskich jajach. GIS wyjaśnia polski wątek afery

O ogromnym ognisku salmonelli i pojawieniu się Polski wśród państw objętych sprawą pisaliśmy już wcześniej w AgroNews. Wówczas informacje dostępne w systemie RASFF wskazywały, iż jaja od belgijskiego dostawcy były kierowane do kilku państw europejskich, w tym do Polski. Najnowsze ustalenia polskich służb precyzują jednak, iż w naszym kraju nie doszło do ich dystrybucji handlowej.

Polska znalazła się w systemie RASFF. Służby rozpoczęły kontrolę

Jak podało RMF FM, 12 sierpnia Państwowa Inspekcja Sanitarna otrzymała powiadomienie alarmowe w unijnym systemie RASFF oznaczone numerem 2026.7152. Informacja dotyczyła potencjalnie skażonych jaj pochodzących z Belgii, a w dokumentacji jako jeden z odbiorców wskazany został podmiot z Polski.

To wystarczyło, aby polskie służby rozpoczęły postępowanie wyjaśniające.

Ustalenia GIS zmieniły jednak obraz sytuacji. Okazało się, iż wskazany podmiot nie prowadzi działalności związanej z dystrybucją żywności i nie znajduje się pod nadzorem Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Firma działająca w zupełnie innej branży kupiła w Belgii kilka opakowań jaj na prywatne potrzeby. Nie były one następnie sprzedawane ani przekazywane dalej na polskim rynku.

GIS: jaja nie zostały wprowadzone do obrotu w Polsce

To kluczowa informacja dla konsumentów. Z ustaleń Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, iż potencjalnie skażone jaja nie trafiły do polskich sklepów ani do regularnej dystrybucji żywności.

Informację tę potwierdził również Główny Inspektorat Weterynarii. Według GIW kwestionowane partie jaj nie zostały dostarczone do żadnego zakładu znajdującego się pod nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej.

Oznacza to, iż choć Polska formalnie pojawiła się w systemie szybkiego ostrzegania, nie oznaczało to automatycznie, iż skażony produkt został wprowadzony na polski rynek.

Dlaczego więc Polska pojawiła się w unijnym ostrzeżeniu?

Wyjaśnienie jest stosunkowo proste. Zakup został dokonany w belgijskim sklepie i powiązany z polską firmą oraz polskim adresem. To spowodowało, iż w dokumentacji systemu RASFF pojawił się polski odbiorca.

Belgijska Federalna Agencja Bezpieczeństwa Łańcucha Żywnościowego FASFC już wcześniej wskazywała, iż najbardziej prawdopodobny scenariusz zakładał właśnie zakup detaliczny dokonany w Belgii, a nie klasyczny eksport i późniejszą dystrybucję jaj na terytorium Polski.

Ponad 300 zakażeń salmonellą. Źródło wskazano na fermę w Belgii

Sprawa jest poważna, ponieważ dotyczy największego w historii Belgii ogniska salmonelli związanego z jajami. Zachorowało ponad 300 osób, a część zakażonych wymagała hospitalizacji.

Jak informowaliśmy wcześniej, problem został powiązany z fermą Laerco BV w Geel w prowincji Antwerpia. Belgijskie służby stwierdziły ten sam szczep bakterii zarówno u osób chorych, jak i na fermie.

Jaja belgijskiego producenta były kierowane na kilka europejskich rynków, dlatego sprawa gwałtownie nabrała międzynarodowego wymiaru.

O polskim wątku pisaliśmy wcześniej w AgroNews

AgroNews informował 27 sierpnia o ponad 300 przypadkach salmonellozy oraz o tym, iż wśród państw wskazywanych w związku z dystrybucją jaj pojawiła się również Polska. Tak wynikało z dostępnych wówczas informacji związanych z unijnym systemem RASFF.

Najnowsze ustalenia GIS są więc ważnym uzupełnieniem wcześniejszych informacji: Polska znalazła się w systemie ostrzegania, ale potencjalnie skażone jaja nie trafiły do sprzedaży na polskim rynku.

Więcej o skali zakażeń i belgijskim ognisku salmonelli pisaliśmy wcześniej tutaj:
Ponad 300 przypadków salmonelli. Jaja trafiały do kilku krajów, także Polski – AgroNews

System RASFF zadziałał prewencyjnie

Cała sytuacja pokazuje jednocześnie, jak działa unijny system RASFF. Informacja o potencjalnym zagrożeniu jest przekazywana państwom członkowskim jeszcze zanim wiadomo, czy dany produkt rzeczywiście trafił do konsumentów.

Dzięki temu krajowe służby mogą gwałtownie prześledzić drogę produktu i ustalić, czy konieczne jest jego wycofanie.

W przypadku Polski postępowanie wykazało, iż nie było potrzeby wycofywania jaj z krajowych sklepów, ponieważ zakwestionowany produkt nie został wprowadzony do handlu.

Idź do oryginalnego materiału