Sam Bankman-Fried prosi Trumpa o ułaskawienie. Czy twórca FTX wyjdzie z więzienia?

1 godzina temu

Człowiek, który jeszcze cztery lata temu uchodził za jedną z najjaśniejszych gwiazd świata kryptowalut, dziś walczy o wolność z celi więziennej. Sam Bankman-Fried, twórca i były szef upadłej giełdy FTX, oficjalnie poprosił prezydenta Donalda Trumpa o ułaskawienie. To ruch desperacki, ale – jak pokazuje historia ostatnich miesięcy – wcale nie pozbawiony logiki. Problem w tym, iż sam prezydent zdążył już publicznie ostudzić jego nadzieje.

Wniosek złożony. Sprawa „w toku”

Informacja o wniosku pojawiła się 8 czerwca 2026 roku w rejestrach Biura Prokuratora ds. Ułaskawień (Office of the Pardon Attorney) przy Departamencie Sprawiedliwości USA. Jak potwierdził serwis CoinDesk, sprawa figuruje jako „pending”, czyli oczekująca na rozpatrzenie. Oznacza to tyle, iż petycja została otwarta i trafiła do przeglądu – urząd zastrzega jednak, iż szczegółów toczących się procedur nie ujawnia publicznie.

Co istotne, Bankman-Fried złożył konkretny rodzaj wniosku. Według doniesień BBC chodzi o „pardon after completion of sentence”, a więc ułaskawienie po odbyciu kary. W praktyce oznacza to, iż jego skazania za oszustwa zostałyby darowane dopiero po odsiedzeniu wyroku – a nie skrócenie samej odsiadki. Co ciekawe, SBF nie wniósł o złagodzenie kary (commutation), które pozwoliłoby mu opuścić więzienie wcześniej. Jego petycja znalazła się wśród ponad 20 tysięcy podobnych wniosków oczekujących na decyzję.

Kim jest SBF i za co odsiaduje 25 lat

Dla przypomnienia kontekstu – bo to fundament całej sprawy. Sam Bankman-Fried, dziś 34-letni, w latach świetności był miliarderem i twórcą FTX, jednej z największych giełd kryptowalut na świecie, z której korzystały miliony użytkowników. Imperium runęło w listopadzie 2022 roku, gdy na jaw wyszło, iż klienci nie mają pokrycia dla swoich depozytów.

Wszystko zaczęło się od ujawnienia problemów w bilansie powiązanej firmy tradingowej Alameda Research. Okazało się, iż w księgach FTX zieje dziura na około 8 miliardów dolarów, a Bankman-Fried wykorzystywał środki klientów jak własne – m.in. na prywatne inwestycje i spłatę długów. Run na depozyty dopełnił dzieła zniszczenia.

W 2023 roku SBF został uznany za winnego oszustwa i spisku, a w 2024 roku skazany na 25 lat więzienia. Cały czas utrzymuje, iż jest niewinny, i równolegle do wniosku o ułaskawienie prowadzi apelację od wyroku. Warto dodać, iż jego najbliższa współpracowniczka, Caroline Ellison, była szefowa Alameda Research, wyszła na wolność w styczniu 2026 roku po odbyciu zaledwie 14 miesięcy z dwuletniego wyroku – zeznawała bowiem przeciwko SBF.

Dlaczego Trump? Bo precedensy działają na korzyść SBF

Wybór adresata wniosku nie jest przypadkowy. Donald Trump po powrocie do Białego Domu wielokrotnie pokazywał, iż potrafi ułaskawiać głośne nazwiska – również te związane ze światem kryptowalut. I to właśnie ten trop daje Bankmanowi-Friedowi cień nadziei.

Lista precedensów robi wrażenie. Trump ułaskawił już Rossa Ulbrichta, twórcę nielegalnego rynku Silk Road. Darował też karę Changpengowi „CZ” Zhao, byłemu szefowi Binance – największego konkurenta FTX. Na liście ułaskawionych znaleźli się również współzałożyciele giełdy BitMEX. Z perspektywy SBF wniosek jest więc kalkulacją: skoro inni gracze z branży dostali drugą szansę, dlaczego nie on?

Bankman-Fried potwierdził swoje intencje wprost. W rozmowie telefonicznej z dziennikarką FOX Business Susan Li, zapytany, czy chciałby ułaskawienia z Białego Domu, odpowiedział krótko: „Absolutnie”. Dodał, iż „ostatecznie zależy to od prezydenta, nie ode mnie”.

Operacja „zjednać sobie Trumpa”

Tu robi się naprawdę ciekawie. Wniosek o ułaskawienie to finał trwającej miesiącami, starannie zaplanowanej kampanii wizerunkowej. SBF – niegdyś jeden z największych darczyńców Partii Demokratycznej – od pewnego czasu konsekwentnie ociepla relacje z prawą stroną sceny politycznej.

Pisząc za pośrednictwem pośredników i korzystając z więziennych kanałów komunikacji, Bankman-Fried publicznie chwalił decyzje prezydenta. Pochwalił uderzenia USA na Iran, stwierdził, iż Trump „uratował” amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), zastępując jej dotychczasowego szefa Gary’ego Genslera Paulem Atkinsem, a choćby wskazywał na niższe ceny benzyny za jego kadencji. Wcześniej pojawił się też w programie Tuckera Carlsona – to element scenariusza, który sam zresztą rozpisał, by przypodobać się Republikanom.

Co ważne, SBF nie chciał potwierdzić, czy jego rodzina lobbuje w jego sprawie. Wiadomo jednak, iż jego rodzice – oboje profesorowie prawa na Uniwersytecie Stanforda, Joseph Bankman i Barbara Fried – już wcześniej próbowali docierać do osób z otoczenia Trumpa, by sondować możliwość ułaskawienia. Nie jest jasne, czy doszło do bezpośrednich rozmów z urzędnikami Białego Domu.

Trump już raz powiedział „nie”

Tu pojawia się największa rysa na planie SBF. Mimo całej tej kampanii prezydent nie zostawił złudzeń. W styczniowym wywiadzie dla „New York Timesa” Trump został zapytany wprost, czy ułaskawi Bankmana-Frieda. Odpowiedź była jednoznaczna – zasugerował, iż SBF nie powinien na to liczyć, zaliczając go do grona głośnych skazanych, których nie zamierza objąć łaską.

Chłodne przyjęcie SBF spotkał także w Kongresie. Jak donosiło Politico, jego zabiegi o poparcie spotkały się tam z otwartą wrogością. Innymi słowy, Bankman-Fried składa wniosek mimo wyraźnego sygnału z samej góry, iż jego szanse są nikłe. To gra va banque – liczy, iż konsekwentne ocieplanie wizerunku i precedensy z innymi kryptomilionerami w końcu przeważą szalę.

W chwili publikacji wniosku przedstawiciel Białego Domu odmówił komentarza, a prawnik SBF nie odpowiedział na prośbę o stanowisko.

Idź do oryginalnego materiału