Sankcje USA przeciwko Iranowi – bezprecedensowa presja ekonomiczna Trumpa

3 godzin temu

Piątek 15 sierpnia 2026 roku przyniósł kolejną eskalację retoryki ze strony Białego Domu. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że „uderzy w Iran gospodarczo z siłą, jakiej świat jeszcze nie widział”. Dzień wcześniej sekretarz skarbu Scott Bessent w wywiadzie dla Newsmax potwierdził, iż już w przyszłym tygodniu Waszyngton nałoży na Teheran środki, jakich „nie widziano w historii ekonomicznej izolacji żadnego kraju”. Zapowiedzi te otwierają nowy rozdział w trwającym od niemal pół roku konflikcie.

Dotychczasowy arsenał sankcyjny

Presja ekonomiczna na Iran nie jest niczym nowym. Sankcje nakładają Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Organizacja Narodów Zjednoczonych od końca lat 70. XX wieku – w związku z programem nuklearnym Teheranu, łamaniem praw człowieka i wspieraniem grup bojowych.

Jednak skala działań od lutego 2026 roku jest bezprecedensowa. Dane Biura Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) Departamentu Skarbu USA wskazują, iż od początku drugiej kadencji Trumpa sankcjami objęto ponad 1000 osób, jednostek, statków i samolotów. Dotychczasowe środki obejmują sankcje na irańską „flotę cieni” (shadow fleet) – statki służące do omijania restrykcji przy transporcie ropy; sankcje na ubezpieczycieli morskich; objęcie restrykcjami podmiotów ułatwiających Iranowi zakup broni; zamrożenie szacunkowo blisko 500 mln USD w kryptowalutach powiązanych z irańskim reżimem w ramach „Operacji Economic Fury” oraz blokadę morską irańskich portów, która od 13 kwietnia (z przerwą w czerwcu-lipcu) odcina Iran od światowego handlu drogą morską.

Co istotne, 7 sierpnia Departament Stanu USA ogłosił nowy pakiet pod hasłem „Severing Iran’s Illicit Cash Pipeline” – wymierzony w nielegalne kanały finansowe reżimu.

Pięć opcji, które rozważa Waszyngton

Artykuł agencji Reuters z 16 sierpnia 2026 roku szczegółowo analizuje narzędzia, po które administracja Trumpa może sięgnąć w nadchodzących tygodniach. Przyjrzyjmy się im z perspektywy polskiego inwestora.

Sankcje na chińskie „rafinerie czajnikowe” (teapot refineries). Chiny kupują ponad 80% irańskiej ropy transportowanej drogą morską (dane analitycznej firmy Kpler za 2025 rok). Znaczną część tego handlu absorbują niezależne rafinerie znane jako „teapots” – odpowiadają za jedną czwartą chińskich mocy rafineryjnych. Operują na minimalnych, a niekiedy ujemnych marżach. Waszyngton już w kwietniu 2026 roku objął sankcjami jedną z takich rafinerii, ale problem tkwi w tym, iż mniejsze podmioty mają znikłą ekspozycję na amerykański system finansowy. Sankcje wtórne (secondary sanctions) odstraszają większe rafinerie, ale na mniejsze działają ograniczenie. To pewnego rodzaju gra w kota i myszkę.

Sankcje na chińskie banki. OFAC nałożył już sankcje wtórne na mniejsze podmioty finansowe w Chinach i Hongkongu, oskarżone o przetwarzanie miliardów dolarów z irańskiego handlu ropą. Departament Skarbu ostrzegł również dwa większe chińskie banki – których nazw oficjalnie nie ujawniono – iż mogą zostać objęte sankcjami, jeżeli stwierdzony zostanie przepływ irańskich środków przez ich systemy. To potencjalnie najpotężniejszy instrument w arsenale, ale jednocześnie najbardziej ryzykowny. Uderzenie w duże chińskie banki mogłoby mieć „mrożący efekt” na cały sektor finansowy, jednak grozi też odwetem ze strony Pekinu – choćby ograniczeniem eksportu surowców krytycznych dla zaawansowanych technologii. Administracja Trumpa gra tu ostrożnie, zwłaszcza w kontekście planowanego spotkania z prezydentem Xi Jinpingiem.

Strategia „Whack-a-Mole”. Waszyngton może kontynuować celowe uderzenia w kolejne irańskie osoby, firmy i pośredników – w Chinach, krajach Zatoki Perskiej i poza nimi – ułatwiających Teheranowi omijanie sankcji. Departament Skarbu niedawno objął restrykcjami firmy pośredniczące w wymianie irańskich przychodów z ropy na import towarów. Problem w tym, iż – jak trafnie ujął to Brett Erickson z Obsidian Risk Advisors – jest to podejście typu „whack-a-mole” (uderzaj w kreta, który wyskakuje z norki): Teheran po prostu tworzy nowe podmioty w miejsce zlikwidowanych. Miad Maleki z Foundation for Defense of Democracies sugeruje natomiast, iż zapowiedzi Bessenta sygnalizują raczej zaostrzenie egzekwowania sankcji wobec armatorów, nabywców ropy i kantorów walutowych. Możliwe są też dodatkowe sankcje lotnicze – utrudniające Iranowi transport handlowy drogą powietrzną w sytuacji, gdy szlaki morskie są zablokowane.

Blokada lądowa. To opcja najambitniejsza i najtrudniejsza do realizacji. Niektórzy amerykańscy i izraelscy urzędnicy rozważają możliwość blokady lądowej, która wymagałaby współpracy sąsiadów Iranu: Iraku, Turcji, Pakistanu, Afganistanu, Turkmenistanu, Azerbejdżanu i Armenii. Administracja Trumpa utrzymuje różny stopień bliskości z każdym z tych państw – z wyjątkiem Afganistanu, gdzie granica jest górzysta i niezwykle trudna do patrolowania. Potencjalnym narzędziem nacisku jest Pakistan (który niedawno ubiegał się o linię swapową o wartości 10 mld USD z Departamentem Skarbu) oraz Turcja (dążąca do powrotu do programu myśliwców F-35). Blokada lądowa mogłaby jednak pogłębić kryzys humanitarny, odcinając Iran od importu żywności, energii i tekstyliów – bez gwarancji, iż przełoży się na wewnętrzne protesty.

Taryfy wtórne (secondary tariffs). Trump wielokrotnie groził cłami na towary z państw prowadzących handel z Iranem. Sąd Najwyższy uchylił jednak podstawę prawną dla takich opłat, co ogranicza możliwości prezydenta. Nadzieją administracji jest ustawa „Lindsey O. Graham Sanctioning Russia and Iran Act of 2026″, którą Senat przyjął 8 sierpnia głosami 86 do 12. Zawiera ona nowe sankcje na Iran i daje prezydentowi uprawnienia do nakładania ceł do 100% na produkty z państw kupujących irańską ropę i gaz. Ustawa musi jednak jeszcze przejść przez Izbę Reprezentantów – a to może okazać się trudne ze względu na obawy Demokratów i części Republikanów dotyczące właśnie przepisów taryfowych.

Co to oznacza dla rynków?

Po pierwsze – ropa pozostanie droga i zmienna. Według amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej (EIA) prognoza średniej ceny Brent na trzeci kwartał 2026 roku to około 85 USD za baryłkę. BloombergNEF szacuje, iż w przypadku poważniejszych zakłóceń ze strony Iranu cena może sięgnąć 91 USD. Bieżące notowania (ok. 89 USD) sugerują, iż rynek już częściowo wycenia eskalację. Każde zaostrzenie sankcji lub incydent w Cieśninie Ormuz to potencjalny impuls wzrostowy dla ropy – i jednocześnie czynnik proinflacyjny dla europejskich gospodarek.

Po drugie – relacja USA-Chiny to zmienna krytyczna. Ewentualne sankcje na duże chińskie banki mogłyby wywołać turbulencje na rynkach walutowych i surowcowych daleko wykraczające poza sektor naftowy. Chiny kontrolują znaczną część globalnych łańcuchów dostaw surowców krytycznych (metale ziem rzadkich, lit, kobalt). Odwet Pekinu w postaci ograniczeń eksportowych uderzyłby w sektor technologiczny i motoryzacyjny – również w Europie.

Po trzecie – ustawa Grahama to potencjalny game-changer. jeżeli Izba Reprezentantów uchwali ustawę w obecnym kształcie, prezydent zyska bezprecedensowe narzędzie do wymuszania na krajach trzecich (w tym Indiach, Turcji, a potencjalnie choćby europejskich importerach) rezygnacji z handlu z Iranem pod groźbą ceł sięgających 100%. To mogłoby znacząco przebudować globalne przepływy handlowe.

Perspektywy na najbliższą przyszłość

Sytuacja z połowy sierpnia 2026 roku przypomina grę na wielu szachownicach jednocześnie. Administracja Trumpa dysponuje szerokim wachlarzem narzędzi ekonomicznych, ale każde z nich niesie ze sobą ryzyko efektów ubocznych – od eskalacji napięć z Pekinem, przez kryzys humanitarny w Iranie, po dalszy wzrost cen energii uderzający w globalną gospodarkę, w tym polską.

Dla inwestorów najważniejszy będzie nadchodzący tydzień, w którym – według zapowiedzi Bessenta – mają zostać ujawnione szczegóły nowego pakietu sankcji. Historia ostatnich miesięcy uczy, iż w tym konflikcie każdy pozorny krok ku deeskalacji może zostać gwałtownie odwrócony. Waiver sankcyjny z czerwca, cofnięty po zaledwie dwóch tygodniach, jest tego dobitnym przykładem.

Idź do oryginalnego materiału