SEC otwiera drzwi do tokenizacji akcji. Na Wall Street szykuje się przewrót, którego sami emitenci mogą nie chcieć

1 godzina temu

Amerykański nadzór finansowy lada dzień przedstawi tzw. wyjątek innowacyjny, który umożliwi handel cyfrowymi odpowiednikami akcji spółek z parkietów w Nowym Jorku. Najbardziej zapalny element propozycji: tokeny będą mogły tworzyć podmioty trzecie, nie pytając emitentów o zdanie. jeżeli przepisy wejdą w życie w obecnym kształcie, fundamenty rynku kapitałowego wartego ponad 126 bln dol. zaczną się chwiać.

O sprawie poinformowała w nocy z poniedziałku na wtorek agencja Bloomberg. Według ich informacji, jeszcze w tym tygodniu Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) ma ogłosić ramy regulacyjne dla obrotu tokenizowanymi akcjami. Mechanizm, ochrzczony już roboczo mianem innovation exemption, sprowadza się do złagodzenia dotychczasowych wymagań wobec platform, które chciałyby handlować cyfrowymi odpowiednikami papierów wartościowych. Bloomberg Law zastrzega, iż szczegóły jeszcze się zmieniają, ale kierunek nie pozostawia złudzeń. Stany Zjednoczone porzucają politykę „regulacji przez sankcje” wobec krypto i przesiadają się na ścieżkę budowy odrębnych ram dla aktywów cyfrowych.

Project Crypto wchodzi w decydującą fazę

To, co dziś trafia na pierwsze strony, jest finałem procesu uruchomionego niemal rok temu. W lipcu 2025 r. nowy przewodniczący SEC Paul Atkins ogłosił „Project Crypto” – wewnętrzną inicjatywę, której celem miało być dopasowanie reguł rynku kapitałowego do realiów technologii blockchain. W marcu br., podczas DC Blockchain Summit, Atkins zapowiedział „token safe harbor”, a kilka tygodni temu otwarcie mówił o pracach nad rozliczeniami T+0 i o tym, iż obecne przepisy „nie pasują” do systemów, w których funkcje giełdy, izby rozliczeniowej i depozytu stapiają się w jednym protokole.

Argument SEC jest prosty: skoro rynki coraz bardziej polegają na automatyzacji i sztucznej inteligencji, a jednocześnie ciężar regulacyjny ciąży na strukturze ukształtowanej w latach 70., to lepiej tworzyć nowe ramy, niż wymuszać dopasowanie nowych technologii do starych przepisów. Brzmi to jak deklaracja oczywista, ale w realiach Waszyngtonu oznacza zmianę o 180 stopni w stosunku do ery Gary’ego Genslera.

Co konkretnie zmieni „wyjątek innowacyjny”

Najistotniejszą nowością ma być dopuszczenie do obrotu tokenów odzwierciedlających kurs notowanych spółek choćby wtedy, gdy emitenci tego nie autoryzują. Mowa o tzw. third-party tokens – instrumentach tworzonych przez zewnętrzne podmioty (zazwyczaj platformy krypto albo wyspecjalizowanych emitentów, jak szwajcarska Backed Finance), które utrzymują rezerwę w prawdziwych akcjach lub stosują inne mechanizmy odzwierciedlające cenę.

Z punktu widzenia inwestora detalicznego oznacza to ekspozycję na zmianę notowań Apple’a, Nvidii czy Tesli bez konieczności otwierania rachunku maklerskiego w USA, ale i bez gwarancji, iż dostanie się dywidendę albo prawo głosu na walnym. SEC chce tę asymetrię częściowo wygładzić – platformy, które nie zapewnią posiadaczom tokenów standardowych praw akcjonariusza, miałyby tracić możliwość listowania ich produktów. To krok w stronę uczciwości wobec inwestora, ale wciąż daleko mu do pełnej tożsamości regulacyjnej z klasyczną akcją.

Skala potencjalnego przesunięcia kapitału robi wrażenie. Sam xStocks, flagowy produkt Backed Finance dystrybuowany przez Krakena, Bybit i protokoły DeFi na Solanie, przekroczył w tym roku 25 mld dol. skumulowanego wolumenu obrotu. Solana, dzięki temu jednemu produktowi, od ponad pięćdziesięciu tygodni prowadzi w zestawieniach blockchainów obsługujących tokenizowane akcje, z udziałem przekraczającym 95 proc. wolumenu on-chain. To pokazuje, iż popyt jest – i nie czeka na decyzję Waszyngtonu.

Wyścig na Wall Street już się zaczął

Wbrew pierwszemu wrażeniu propozycja SEC nie idzie pod prąd interesom wielkich giełd. Ona po prostu nadąża za tym, co już dzieje się w sektorze. Coinbase od czerwca 2025 r. zabiega o zgodę regulatora na uruchomienie handlu tokenizowanymi akcjami i otwarte mówi, iż chce konkurować z Robinhoodem oraz Charlesem Schwabem. Nasdaq w marcu br. dostał akceptację dla własnego planu emisji akcji na blockchainie – z zachowaniem klasycznych praw właścicielskich. Intercontinental Exchange, właściciel NYSE, ogłosił partnerstwo z giełdą OKX, otwierając się na produkty łączące krypto z papierami wartościowymi.

Najwięcej mówi jednak ruch DTCC. Depository Trust & Clearing Corporation, instytucja rozliczająca lwią część amerykańskiego obrotu giełdowego, w lipcu uruchomi ograniczone transakcje produkcyjne na tokenizowanych aktywach, a w październiku ma ruszyć z pełnym wdrożeniem. Trudno o czytelniejszy sygnał, iż hydraulika tradycyjnego rynku przestaje traktować blockchain jak ciekawostkę z konferencji branżowych.

Ryzyka, których SEC nie zamiata pod dywan

Nie wszyscy oklaskują rewolucję. Stowarzyszenie SIFMA, reprezentujące największe amerykańskie banki inwestycyjne, w pismach kierowanych do regulatora ostrzega, iż szerokie zwolnienia dla tokenów stwarzają pole do arbitrażu regulacyjnego i nieuczciwej konkurencji wobec klasycznych pośredników. Sam Nasdaq w dokumentach złożonych w SEC zwracał uwagę, iż jeżeli token jest emitowany przez podmiot trzeci, „nie jest do końca jasne, w co inwestor faktycznie inwestuje”.

To pytanie pozostaje kluczowe. Klasyczny rynek akcji w USA opiera się na regule Reg NMS, na wymogu best execution i na jednoznacznym prawie głosu. Tokenowy obieg równoległy – funkcjonujący na zdecentralizowanych platformach, często poza godzinami sesji NYSE czy Nasdaqu – grozi rozdrobnieniem płynności i utrudnieniem odkrywania ceny. Dla rynku forex oraz instrumentów pochodnych oznacza to także nowe źródło zmienności. jeżeli token Tesli zacznie handlować w weekend, otwarcia poniedziałkowych sesji w Europie mogą być zaburzane przez ruchy, których market makerzy CFD jeszcze nie nauczyli się wyceniać.

Co to oznacza dla inwestora znad Wisły

Sygnał z Waszyngtonu jest istotny także dla Warszawy. Po pierwsze, polscy detaliczni inwestorzy korzystający z platform takich jak XTB, eToro czy europejskie oddziały Krakena i Robinhooda mogą niedługo zyskać regulowany w USA dostęp do tokenizowanej ekspozycji na akcje amerykańskie – bez konieczności sięgania po kontrakty CFD ze wszystkimi ich kosztami i ryzykiem dźwigni. Po drugie, rosnąca rola Solany w infrastrukturze giełdowej redefiniuje mapę inwestycji w blockchainy pierwszej warstwy i wpłynie na alokacje funduszy ETF na kryptoaktywa. Po trzecie wreszcie, powodzenie amerykańskiego eksperymentu wymusi reakcję ESMA i KNF, które wcześniej czy później będą musiały zająć stanowisko wobec tokenizacji akcji europejskich – nie wyłączając spółek z GPW.

SEC nie sfinalizowała jeszcze szczegółów. Bloomberg zastrzega, iż treść wyjątku może się jeszcze zmienić, a sami inicjatorzy nie wykluczają korekt po konsultacjach. Sam fakt publikacji takiego dokumentu – pierwszego tak otwartego ukłonu amerykańskiego nadzoru w stronę tokenizacji – jest jednak momentem przełomowym. Pytanie nie brzmi już „czy”, ale „jak szybko” handel akcjami przeniesie się na infrastrukturę blockchain. Wall Street zdaje sobie sprawę, iż spóźnienie kosztuje. Otwartą kwestią pozostaje, czy podobny entuzjazm okażą emitenci, których akcje znajdą się w łańcuchu bez ich zgody.

Źródło: SEC, Bloomberg

Idź do oryginalnego materiału