Jeśli ktoś myślał, iż przeniesienie aktywów na blockchain to magiczna przepustka do świata bez regulacji, to SEC właśnie wylał mu na głowę kubeł zimnej wody. W ostatnim oświadczeniu amerykański regulator postawił sprawę brutalnie prosto: to, iż „opakujesz” coś w token, nie zmienia faktu, czym ten produkt jest u podstaw. Dla Komisji technologia zapisu to sprawa drugorzędna – liczy się to, co jest pod maską, czyli stare, dobre papiery wartościowe.

Prawo nie daje się nabrać na „nowoczesny format”
Trzy najważniejsze departamenty SEC wyszły przed szereg z jasnym przekazem: nie obchodzi nas, czy trzymacie rejestry w zakurzonym segregatorze, w nowoczesnej bazie danych, czy na rozproszonym łańcuchu bloków. jeżeli emitujesz produkt finansowy, masz trzymać się federalnych przepisów. I kropka.
Eksperci odczytują to jako próbę okiełznania rosnącego rynku tokenizowanych akcji i obligacji. SEC niby daje zielone światło dla innowacji, ale z poważnym zastrzeżeniem – jeżeli token oferuje te same przywileje co tradycyjna akcja, to w oczach urzędników jest po prostu tą samą klasą aktywów. Blockchain w tym układzie staje się jedynie „nowoczesnym notatnikiem” do prowadzenia ksiąg, co wcale nie zdejmuje z firm obowiązku żmudnej rejestracji i nadzoru.

Technologia jako kwiatek do kożucha?
Zasada „neutralności technologicznej” brzmi dumnie, ale w praktyce wrzuca innowatorom na plecy potężny plecak z kamieniami. No bo spójrzmy prawdzie w oczy: jeżeli przez cały czas musisz angażować tradycyjnych agentów transferowych, powierników i całą armię brokerów, to po co ci adekwatnie ten blockchain?
Wielu zapaleńców marzyło o tym, iż decentralizacja pozwoli wyciąć zbędnych pośredników i uprościć system. Tymczasem SEC mówi: „Najpierw wciśnijcie się w nasz sztywny gorset przepisów, a potem możecie się bawić w nowinki techniczne”. Efekt? Potencjał Web3 zostaje zduszony w zarodku, bo ciężar dowodzenia, iż wszystko jest zgodne z prawem, spoczywa w całości na barkach przedsiębiorców.

O tym, co przemilczano
Najciekawsze jest jednak to, o czym SEC zapomniał wspomnieć. Najnowszy dokument sprytnie omija palące kwestie, które od lat spędzają sen z powiek branży krypto. Czy samo Ethereum to papier wartościowy? A co ze stakingiem? Cisza.
Mimo iż ostatnio widać pewne ocieplenie relacji i zamykanie niektórych śledztw, środowy komunikat jest jak przypomnienie od surowego nauczyciela: fundamenty prawne są nienaruszone. Twórcy projektów z sektora RWA muszą stąpać bardzo ostrożnie. Owszem, jasne wytyczne obniżają próg wejścia dla dużych instytucji, ale cena za ten spokój jest wysoka – to całkowite oddanie się pod dyktando tradycyjnego nadzoru.

1 dzień temu

.webp)






