Seria blamażów "Adriatic Express" trwa. Mamy odpowiedź PKP. "Jesteśmy świadomi"

3 godzin temu

Awarie, opóźnienia, pasażerowie zdani na samych siebie - pociąg "Adriatic Express" miał być wizytówką PKP Intercity, a staje się symbolem chaosu. - Jesteśmy świadomi tych zdarzeń - zapewnił polsatnews.pl rzecznik spółki, dodając, iż realizowane są działania, by uzdrowić sytuację. - jeżeli podróżni nie byliby zadowoleni, nie wykupywaliby biletów - ocenia natomiast wiceminister infrastruktury.

Interia, fot. Wiktor Kazanecki
Niekończące się problemy "Adriatic Express"

Trwa niefortunna passa pociągu "Adriatic Express". Flagowe połączenie PKP Intercity organizowane we współpracy z zagranicznymi przewoźnikami z Czech, Austrii, Słowenii oraz Chorwacji, które dowozi pasażerów do chorwackiej Rijeki oraz słoweńskiego Kopru, regularnie napotyka na poważne utrudnienia, zwłaszcza w drodze powrotnej do Polski.

"Podróż znad Adriatyku zamieniła się w festiwal przeganiania pasażerów, informacyjnego chaosu, rosnącego opóźnienia oraz awarii. I choć do Warszawy wracałem niemal dobę, nikt - mimo duchoty - nie zaoferował choćby butelki wody" - pisał w swojej relacji opublikowanej w Interii Wiktor Kazanecki.

"Adriatic Express". Kolejne kłopoty z powrotem do Polski

Tamten przypadek nie był jeden odosobnionym wydarzeniem. Kolejne wpadki projektu PKP Intercity, którego twarzą jest minister infrastruktury Dariusz Klimczak, poza Interią opisały również inne redakcje. Dotyczą one różnych dni, gdy Polacy koleją wracali znad Adriatyku.

"Fakt" opublikował we wtorek fragmenty listu od czytelnika. Wskazał on, iż burzliwemu powrotowi z Chorwacji - jaki rozpoczął się w piątek - towarzyszyły opóźnienia, usterki techniczne i chaos organizacyjny. "Szczególne emocje budzi sposób, w jaki podróżni zostali pozostawieni sami sobie po przymusowym opuszczeniu pociągu w Wiedniu" - czytamy.

Według tej relacji zagraniczna obsługa pociągu obudziła pasażerów w czwartek około 6:00 rano i kazała opuścić skład. W konsekwencji zostali pozostawieni sami sobie na stacji Wien Westbahnhof, a żeby kontynuować powrót do domu musieli metrem przedostać się na Wien Meidling, skąd ruszyli do Czech.

ZOBACZ: PKP odkryły karty. Rekordowa liczba połączeń na wakacje

Natomiast serwis internetowy RMF FM opublikował relację grupy około 30 podróżnych. W nocy z poniedziałku na wtorek wracali oni z Rijeki do Warszawy. Około 3:00 w nocy, w austriackim Grazu, kazano im opuścić skład, a powodem miała być usterka wagonów. Z kilkugodzinnym opóźnieniem dotarli do Polski, ale nie do samej stolicy, tylko do Krakowa.

- Otrzymaliśmy informację od kontrolera w Austrii, iż jakiś pociąg będziemy mieli za dwie godziny do Krakowa. Ze strony polskiej nie dostaliśmy żadnych informacji, dlaczego zostaliśmy wyrzuceni - opowiadał jeden z pasażerów.

Problemy z pociągiem do Chorwacji. PKP Intercity: Jesteśmy świadomi

Polsatnews.pl zapytał rzecznika PKP Intercity, czy polski przewoźnik rozmawia z Kolejami Austriackimi, aby tego typu problemy z "Adriatic Expressem" zażegnać jeszcze podczas tych wakacji. - Oczywiście, iż tak. Jesteśmy świadomi tych zdarzeń, rozmawiamy z Austriakami odnośnie m.in. ich decyzji z wczorajszej nocy, by przesadzić część pasażerów do innego pociągu - zapewnił Michał Wrzosek.

Jak nadmienił, przyczyną nocnego zamieszania była usterka instalacji energetycznej w polskich wagonach. - Obserwujemy też, iż czasem Koleje Austriackie mają problem z obiegowaniem lokomotyw (ich przydzielaniem do poszczególnych połączeń w ciągu doby - red.) i zachodzą sytuacje, które wymaga dodatkowej pracy - wskazał rzecznik.

ZOBACZ: Pociągi PKP Intercity pojadą wolniej. Problem z blisko 700 wagonami

W rozmowie z polsatnews.pl przedstawiciel PKP Intercity zapewnił, iż "zrobią wszystko, aby te problemy się zakończyły". Przypomniał przy tym, iż pasażerowie, których podróż "Adriatic Expressem" nie przebiegła tak, jak powinna, mają prawo do rekompensaty - nie tylko za opóźnienie, ale też z tytułu zaistnienia usterki w pociągu, a później koniecznej przesiadki.

Wiceminister: Pasażerowie nie kupowaliby biletów, jeżeli nie byliby zadowoleni

O problemach z pociągiem do i z Chorwacji oraz Słowenii dyskutowali również wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec oraz doradca prezydenta, były minister infrastruktury za czasów PiS Alvin Gajadhur. Drugi z nich, w "Studiu Parlament" na antenie Polsat News Polityka, zarzucił we wtorek, iż na kolei mamy "armagedon".

- W Interii był koszmar opisany, co to się działo, jak redaktor wracał "Adriatic Expressem". Pasażerowie pewną część podróży spędzili w Kolejach Śląskich. Ja wiem, iż pan nie ma nic do powiedzenia na obronę - zwrócił się Gajadhur do Bukowca.

Polityk PSL odparł, iż były szef MI zachowuje się "nerwowo". - Nie przystoi takich bajek opowiadać, po jednej czy dwóch incydentalnych sytuacjach mówić, iż jest armagedon. Gdy był pan ministrem infrastruktury, kolej się zwijała (...). Kolej do Adriatyku - na pniu się wykupują bilety. jeżeli pasażerowie nie byliby zadowoleni, nie wykupywaliby biletów na ten sezon - ocenił Bukowiec.

WIDEO: Tusk wykorzystuje moment. Pałac Prezydencki krytyczny wobec działań MON
Idź do oryginalnego materiału