Donald Trump nałożył cła na niemal wszystkie kraje na świecie. W przypadku Unii Europejskiej podatek wyniesie 20 proc., Chin - 34 proc., Japonii - 24 proc., Indii - 26 proc., Korei Płd. - 25 proc. jeżeli chodzi o Kraj Środka, nowa stawka zostanie dodana do ogłoszonych wcześniej 20 proc., tj. będzie wynosić 54 proc. Wielka Brytania, Australia i Turcja zostały objęte cłami wynoszącymi 10 proc.
Dodatkowo Trump wyeliminował też tzw. wyjątek de minimis, pozwalający na sprowadzanie towarów o wartości do 800 dol. z Chin z pominięciem ceł. Ta luka stanowiła podstawę działalności chińskich platform e-commerce oferujących tanie produkty z ChRL, takich jak Temu i Shein. Reklama
Czytaj także: USA nakładają nowe cła. Jest pierwsza reakcja Polski i Wielkiej Brytanii
Na liście państw, które nie zostały objęte nowym podatkiem celnym, znalazły się m.in. Korea Północna, Białoruś, Rosja, Kanada i Meksyk. W przypadku produktów z dwóch ostatnich państw przez cały czas obowiązywać będzie albo handel bezcłowy według reguł umowy handlowej USMCA (jest to ok. połowa towarów), albo 25 proc. stawka dla reszty produktów.
Prasa we Włoszech o cłach Trumpa. "Uderzenie drągiem", "show w Białym Domu"
"Uderzenie drągiem", "świat się zmienia", "wypowiedzenie wojny" - tak włoskie gazety komentują w czwartek, 3 kwietnia, decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa, który ogłosił wyższe cła na towary ze świata, w tym 20 proc. cło na produkty z Unii Europejskiej.
"La Repubblica" podkreśla: "Donald Trump wypowiedział globalną wojnę handlową". Jak ocenia rzymska gazeta, ogłoszenie decyzji w sprawie ceł to był "show w Białym Domu", którego konsekwencje dotkną 60 państw świata.
Czytaj także: USA odgrażają się światu. "Nie radziłbym innym krajom odwetu za nasze cła"
W komentarzu zatytułowanym "Wypowiedzenie wojny" zaznacza się: "tsunami ceł zmiata to, co pozostało z globalizacji i otwiera fazę ekonomicznej niepewności, która może wywrócić sojusze, wywołać konflikty i obalić globalny łańcuch dostaw światowego handlu, z lawiną reperkusji, które dotkną każdego z nas". Gazeta przytacza komentarz premier Giorgii Meloni, która uznała wprowadzenie nowych ceł za "błędną decyzję" i zapowiedziała podjęcie pracy na rzecz porozumienia z USA, by nie dopuścić do wojny handlowej.
"La Stampa" ogłasza, iż wraz z cłami "świat się zmienia". W komentarzu zauważa się: "Trump wykonał ruch i to bardzo ostry. Nadszedł dzień wyzwolenia". Tak nawiązano do słów prezydenta USA. Następnie przedmiotem rozważań jest to, jak powinna zachować się w tej sytuacji Unia Europejska. Jak zauważa publicysta, jest propozycja, by "reagować łagodnie i z szacunkiem" lub też, by usiąść do stołu negocjacyjnego i odpowiedzieć "oko za oko". Teraz, dodaje, Europa musi szukać nowych rynków.
"Wojny handlowe przynoszą tylko katastrofy" - ostrzega turyński dziennik. Podsumowuje też: "Ameryka nie jest już przyjacielem"; "wraca to protekcjonizmu, chce być bogata, ale sama". Prorządowe "Il Giornale" stwierdza: "rozpoczyna się światowa wojna handlowa".
"Pękła pępowina, która od 1945 roku zawsze łączyła i utrzymywała w symbiozie na wszystkich polach Amerykę i Europę, z niemałymi wzajemnymi korzyściami. Bez względu na to, jak skończy się ta sprawa, choćby jeżeli nastąpi to jutro, nic nie będzie takie, jak dotąd, bo usankcjonowano to, iż nie zawsze i niekoniecznie dwa filary Zachodu - Ameryka i Europa mają zgodnie podążać". Ale zdaniem komentatora "to nie jest tragedia". "Europa i Ameryka będą mogły żyć pod tym samym cywilizacyjnym i kulturowym dachem, choć w bardziej niezależny sposób" - uważa publicysta "Il Giornale". Dodaje: "Od wczoraj Europa wie, iż musi wyposażyć się, by znieść wszelką burzę i iż czas zapewniania parasoli przez innych i do tego gratis już się skończył".
Szwajcarski nadawca publiczny RSI nazywa z kolei decyzję USA "siekierą celną Trumpa". Radiostacja cytuje także słowa prezydentki Szwajcarii. Karin Keller-Sutter powiedziała, iż "wierność prawu międzynarodowemu i wolny handel pozostają podstawowymi wartościami".
"Le Figaro" o cłach Trumpa. "Demonstracja siły"
"Po tygodniach gorących i zimnych rozmów, nieustannych wiadomości w mediach społecznościowych i wymiany zdań z prasą, prezydentowi Stanów Zjednoczonych udało się utrzymać całą planetę w napięciu, w oczekiwaniu na ogłoszenie swojej protekcjonistycznej ofensywy 2 kwietnia. To samo w sobie jest pierwszą demonstracją siły" - stwierdza francuski "Le Figaro".
"Nawet w kręgach biznesowych, w których jest więcej wilków niż jagniąt, zdarza się niekiedy wykazać niepokojącą naiwność. Jeszcze kilka miesięcy temu perspektywa powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu wzbudzała wśród nich prawdziwy entuzjazm. Ale uważano, iż po osiągnięciu zwycięstwa przyjdzie czas na kompromisy. [...] Scenariusz zupełnie nie przypomina tego, o czym niektórzy marzyli. Donald Trump nie zadowala się codziennym brutalnym traktowaniem i obrażaniem swoich historycznych sojuszników, dlatego rozpoczął przeciwko nim wojnę handlową przy użyciu broni atomowej" - pisze w artykule wstępnym zastępca redaktora naczelnego Gaëtan De Capèle.
Prasa w Wielkiej Brytanii apeluje o zachowanie zimnej krwi
Brytyjski dziennik "Daily Telegraph" stwierdza, iż Brexit pomógł Wielkiej Brytanii uniknąć najgorszej "broni" Trumpa (czyli wyższych ceł nałożonych na UE - przyp. red.), ale apeluje do rządu, aby nie podejmował środków odwetowych.
Podobny pogląd wyraził Daily Express, który również apeluje o "zachowanie zimnej krwi". W artykule redakcyjnym gazeta stwierdza: "Ostatnią rzeczą, jakiej świat teraz potrzebuje, jest wojna handlowa. To czas na zachowanie zimnej krwi, a nie na na pozowanie na macho". Dziennik "Daily Mirror" podkreśla, iż Trumpowi "po prostu nie można ufać". "Osobiste stosunki Starmera z ignoranckim autorytarnym nacjonalistą, który obraża sojuszników i chwali dyktatorów, zostaną wystawione na próbę, jak nigdy dotąd" - pisze gazeta.
Prasa w Niemczech po ogłoszeniu ceł przez Trumpa. "Reakcja Chin będzie kluczowa"
"Prezydent USA zapowiedział drastyczne podwyżki ceł dla niemal wszystkich państw świata. Ekonomiści i stowarzyszenia w Niemczech przewidują poważne konsekwencje dla przedsiębiorstw i miejsc pracy. Jednak to, jak zareagują teraz Chiny, będzie miało najważniejsze znaczenie - również dla gospodarki niemieckiej" - stwierdza niemiecki "Die Welt".
Dziennik cytuje Carstena Brzeskiego, głównego ekonomistę ING, który stwierdził, iż "powróciły lata 30.". "W 1930 roku ówczesny prezydent USA Hoover podniósł cła importowe na wiele produktów w ramach ustawy celnej Smoot-Hawley, co ostatecznie doprowadziło do wojny handlowej i pogłębienia Wielkiego Kryzysu tamtego okresu" - przypomina "Die Welt", a następnie stwierdza, że: "Obecnie sytuacja gospodarcza jest znacznie lepsza, a większość gospodarek odnotowuje wzrost. Mimo to konsekwencje mogą być poważne".
"To jest po prostu bomba. To są cła bliskie skrajnym, najgorszym oczekiwaniom"
Gary Hufbauer, były urzędnik resortu finansów i ekspert Peterson Institute for International Economics w rozmowie z Polską Agencją Prasową ocenił, iż cła Trumpa doprowadzą do wyższej inflacji w USA.
"To jest po prostu bomba. To są cła bliskie skrajnym, najgorszym oczekiwaniom. I widzimy, jaka jest reakcja rynku po godzinach - wszystko leci w dół" - powiedział w rozmowie z PAP Hufbauer, ekspert od handlu międzynarodowego. Skomentował w ten sposób decyzję Donalda Trumpa o nałożeniu 10 proc. stawki minimalnej dla importowanych towarów z całego świata oraz dodatkowych "ceł wzajemnych" dla większości państw, w tym m.in. 34 proc. dla Chin (łącznie z wcześniejszymi cłami daje to 54 proc.) i 20 proc. dla UE.
"To prawdziwe trzęsienie ziemi dla systemu handlowego, przynajmniej jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone. I spodziewam się, iż doprowadzi to do wyższej inflacji w Stanach Zjednoczonych i myślę, iż może to wywołać recesję" - ocenił analityk PIIE.
Zdaniem Hufbauera konsekwencje nowych ceł odczują mocno też pozostałe gospodarki świata, jednak drastyczność rozpoczętej wojny handlowej zależeć będzie w dużej mierze od ich reakcji.
"Myślę, iż wiele państw w tym, Korea i Japonia, z pewnością wśród nich i Chiny, będą współpracować i zasadniczo mogą mieć coś w rodzaju skoordynowanej odpowiedzi odwetowej. I myślę, myślę, iż odpowiedzią Europy i większości państw będzie próba zachowania wielostronnego systemu handlu między sobą, chociaż oczywiście wiele z nich nałoży cła odwetowe na USA. Ale takie jest moje oczekiwanie, zbudowanie pewnego rodzaju fosy wokół USA" - powiedział ekspert. Jak przyznał, wielką niewiadomą będzie przyszłość i zachowanie Chin, które stracą większość eksportu do USA i będą próbować przekierować część towarów do Europy, co może doprowadzić do zatarć.
Według Hufbauera najgorszym scenariuszem jest ten, w którym partnerzy Ameryki nie tylko wprowadzą cła odwetowe, ale również zaangażują się w wojny handlowe między sobą, co doprowadzi do całkowitego upadku systemu handlu międzynarodowego.
Jak zaznacza ekspert, ogłoszone przez Trumpa stawki ceł na poszczególne kraje nie mają żadnego sensu i logicznego uzasadnienia, bo wbrew twierdzeniom administracji, w ogóle nie odpowiadają połowie zsumowanych ceł i innych barier stosowanych przez inne państwa wobec Ameryki.