SKI-ing, tym razem o jeździe bez nart. Nowa moda w konfliktowaniu pokoleń.

oszczednymilioner.pl 1 tydzień temu

Było o KIDS (kids in parents pockets eroding retirement savings), teraz o innym akronimie – SKI (spending the kids’ inheritance, „wydawanie dziedzictwa swoich dzieci” – w luźnym tłumaczeniu ). Odnosi się on do emerytów, którzy żyją tzw. pełnią życia, wydając pieniądze na podróże, przyjemności i gadżety, zamiast zostawić kasę (spadek dzieciom).

Taka „szufladka” ma dwa oblicza. W pierwszym, starzy rodzice traktują sprawę żartobliwie, a dzieci podobnie, żartując, iż każda podróż w tropiki umniejsza przyszły spadek. W drugim, obie strony podchodzą do sprawy niezmiernie poważnie, a różne grupy żyjące z nakręcania konfliktu, świetnie sobie żyją dostarczając argumentów.

Opcja „rodzice” podkreśla, iż „nam nikt nic nie dał, a więc i my nie zostawimy w spadku nic.” Wykształciliśmy, posłaliśmy w świat, nasza rola się skończyła, młodzi mają sobie radzić. Statystycznie, taka narracja pozostaje niezmiernie daleka od prawdy. Niewielu znam dzisiejszych 50-60 latków, którzy od rodziców nie dostali nic. A to sprzedano pole, żeby kupić mieszkanie w mieście. A to sfinansowano samochód, hobby, opiekę nad wnukami. Działa mechanizm wyparcia. Ba znałem młodą emerytkę (babcię koleżanki, więc historia sprzed 40 lat) z kategorii „ja nic nie dostałam”, która wprawdzie spadek otrzymała niewielki, ale za to całe życie żerowała na pracy męża i wiecznie jej było mało. Nie planowała nic zostawić dzieciom, może trochę wnukom. Była SKI, zanim to stało się modne.

Druga skrajna grupa zakłada, iż spadek trzeba zostawić „ja miałem kiepsko, niech teraz dzieci zakosztują lepszego życia.” W wersji antagonizacja „Twój ojciec to samolub, bo zamiast dać Ci odziedziczyć, znowu zmienił auto”.

Żadna nie ma racji, obie nie rozumieją mądrości poprzednich XIX-wiecznych pokoleń. Otóż uważano wtedy, iż majątek dzieli się na dwie części:

  • odziedziczony, darowany, który trzeba przekazać dzieciom (w wersji skrajnej – nie można nim było dysponować w testamencie),
  • zarobiony samodzielnie – pełna swoboda: zostawić kolejnym pokoleniom, przepuścić, przepisać na kościół, nikomu nic do tego.

I zgodnie z tym postępowano. jeżeli ktoś dostał majątek ziemski, starał się go zachować dla dzieci. jeżeli warsztat, to warsztat, pole to pole itd. Wszystko inne mógł przegrać w ruletę, przepić. Kto przegrał odziedziczone, narażał się na grupową dezaprobatę i łatkę utracjusza. W świecie prostych reguł, ludzie żyli prosto.

Idź do oryginalnego materiału