Polski złoty ma za sobą spadkową passę i istnieją ku temu powody. Kursy USD/PLN wzrósł do ok. 3,80 wobec niespełna 3,50 w końcówce stycznia tego roku, a EUR/PLN znalazł się na poziomach niewidzianych od listopada 2024 roku. Przemawia za tym splot czynników. Po pierwsze, Europejski Bank Centralny dwukrotnie podnióśł w tym roku stopy procentowe dwukrotnie, a Rezerwa Federalna raz. Konsensus dla Fed wskazuje na jeszcze jedną podwyżkę stóp w tym roku. Narodowy Bank Polski w tym roku stopy obniżył o 25 punktów bazowych – w marcu i wciąż wydaje się ostrożnie podchodzić do zmian w którąkolwiek ze stron. To w połączeniu z bardzo solidną koniunkturą gospodarki USA i rosnącymi nadziejami na odreagowanie usług i przemysłu w Europie chwilowo „faworyzuje” dolara czy euro w relacji do złotego. jeżeli dołożymy do tego ryzyko geopolityczne związane z przedłużającą się wojną w Ukrainie, obniżenie ratingu przez Moody’s (pierwsze od ponad 20 lat) i rekordowy deficyt, obraz dla polskiej waluty staje się bardziej skomplikowany.
Teraz dołączają do tego nieco rozczarowujące dane
Po słabszych danych o wzroście wynagrodzeń wczoraj, dziś poznaliśmy odczyt sprzedaży detalicznej za sierpień, który nie napawa optymizmem. Wydaje się tym słabszy, jeżeli wziąć pod uwagę, iż rok 2026 miał być z wielu powodów rekordowy dla gospodarki (jak i dla konsumenta), pośrednio dzięki wpływom z KPO. Rok przyszły wydaje się rysować w nieco mniej kolorowych barwach co może skłaniać NBP do „czekania” z ewentualna podwyżką stóp, choćby jeżeli ceny ropy na rynkach pozostaną wysokie a inflacja bliska gónej granicy celu NBP. Z danych GUS wynika, iż sprzedaż detaliczna w Polsce za sierpień wzrosła r/r o 3,8% wobec 4,5% prognoz (po usunięciu czynników sezonowych wzrost wyniósł zaledwie ok. 1% r/r), ale względem lipca zaskakująco spadła o 0,3% m/m. W lipcu 2026 wzrost wyniósł 3,9% r/r. Słabsza sprzedaż ogranicza wpływy z VAT do polskiego budżetu, a to nie jest dobra wiadomość dla rynku obligacji. Bez korekty o inflację, sprzedaż wzrosła o 6,4% r/r, ale dynamika spada. Od początku roku do końca sierpnia sprzedaż w Polsce wzrosła o 3,4% r/r, ale rok temu było to aż 3,6% r/r.
Jeśli takich odczytów do końca tego roku poznamy więcej, presja na złotym może być tym bardziej bolesna, zwłaszcza przy niekorzystnym układzie geopolitycznym. Na ten moment jednak scenariusz dalszego osłabienia polskiej waluty nie jest przesądzony. Spadek cen ropy na rynkach światowych mógłby dać złotemu wytchnienie i osłabić dolara, a wesprzeć złoto, którego NBP jest 10 największym właścicielem na świecie. Podobnie decyzja o stałej bazie USA w Polsce mogłaby nieco „zamortyzować” ryzyko związane z przedłużającą się wojną u granic NATO – pod warunkiem, iż zostanie oficjalne podjęta i przypieczętowana. Bazowym scenariuszem w sytuacji obecnej pozostaje brak jakiegokolwiek ruchu ze strony NBP w tym roku, przy realnym scenariuszu jednej podwyżki zarówno w Fed, jak i EBC. jeżeli napięcia na wschodniej flance NATO utrzymają się, za dolara zimą rzeczywiście możemy płacić choćby 4 złote. Polska waluta weszła w niekorzystne „okno czasowe”, gdzie splata się szereg czynników, mogących negatywnie wpływać na rynkowe natroje. Na ten moment nie widać jeszcze wyraźnych przesłanek, by tren ten miał się odwrócić.
O 10:30 za dolara płacimy 3,80, za euro 4,35, za franka szwajcarskiego 4,625 a za funta szterlinga 5,07.
Autor: Eryk Szmyd Analityk rynków finansowych XTB

1 godzina temu







