Słaby dolar wpycha niemiecką gospodarkę w fazę schyłkową

1 dzień temu

Dolar amerykański wyraźnie traci na wartości, a kurs euro przekroczył symboliczną granicę 1,20 dolara. To kolejny problem dla uzależnionej od eksportu gospodarki niemieckiej. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera Polska, która wyrasta na jeden z kluczowych rynków podtrzymujących popyt na niemieckie produkty.

Pytanie na jak długo? Według Konrada Popławskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich, model oparty na masowym eksporcie produktów przemysłowych – zwłaszcza z sektora motoryzacyjnego – na rynki USA i Chin dobiega końca.

Dla europejskich konsumentów słabszy dolar oznacza korzyści – tańsze stają się importowane towary z USA oraz surowce wyceniane w dolarach, w tym ropa naftowa. W Niemczech proces ten wygląda inaczej.

Mocne euro, Niemcy pełni obaw

Z punktu widzenia niemieckiej gospodarki, opartej w dużej mierze na eksporcie, sytuacja wygląda jednak znacznie gorzej. Umacniające się euro sprawia, iż niemieckie produkty stają się droższe na rynkach zagranicznych, przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Przedstawiciele branży eksportowej nie kryją obaw, wskazując, iż przy już wysokich kosztach energii i produkcji w RFN dodatkowa presja kursowa poważnie osłabia konkurencyjność niemieckich firm.

Problem ten nakłada się na coraz trudniejsze otoczenie międzynarodowe. Jak już informowaliśmy w Biznes Alercie, najnowsze dane Federalnego Urzędu Statystycznego w Wiesbaden pokazują wyraźne pogorszenie bilansu handlowego. W listopadzie ubiegłego roku niemiecki eksport spadł miesiąc do miesiąca o 2,5 proc. – był to najsilniejszy spadek od maja 2024 r. – podczas gdy import wzrósł o 0,8 proc. Wartość eksportu wyniosła 128,1 mld euro, a importu 115,1 mld euro, co oznacza zmniejszenie nadwyżki handlowej do 13,1 mld euro wobec 17,2 mld euro miesiąc wcześniej. Szczególnie silny spadek dotyczył handlu z krajami Unii Europejskiej.
Choć Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym pojedynczym odbiorcą niemieckich towarów, eksport do USA również wyraźnie się skurczył – o 4,2 proc. w ujęciu miesięcznym. Jednocześnie Niemcy znacząco zwiększyły import z Chin, który wzrósł o 8 proc., do 14,9 mld euro. Ta asymetria coraz dobitniej pokazuje strukturalne problemy niemieckiego modelu gospodarczego.

W cieniu agresywnego konkurenta z Chin

Jak podkreśla Konrad Popławski z Ośrodka Studiów Wschodnich, model oparty na masowym eksporcie produktów przemysłowych – zwłaszcza z sektora motoryzacyjnego – na rynki USA i Chin dobiega końca. Chiny, które przez lata były kluczowym partnerem handlowym, stały się dziś agresywnym konkurentem, coraz skuteczniej wypierając niemieckie firmy na rynkach zagranicznych, także w Europie Środkowej. Symbolicznym przykładem jest dynamiczny wzrost udziału chińskich marek samochodowych, widoczny już na ulicach polskich miast.

Z kolei Stany Zjednoczone nie chcą być dłużej bezwarunkowym odbiorcą niemieckich nadwyżek produkcyjnych. Dostęp do amerykańskiego rynku coraz częściej wiązany jest z żądaniami koncesji gospodarczych i politycznych. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera Polska, która wyrasta na jeden z kluczowych rynków podtrzymujących popyt na niemieckie produkty. Pytanie jednak, jak długo ten bufor będzie wystarczający, zwłaszcza w warunkach spowolnienia całej gospodarki UE, ryzyka deindustrializacji oraz niewykorzystanego potencjału innowacyjnego Europy Środkowej.

Jak wejść na ścieżkę trwałego wzrostu?

Narastające problemy eksportu bezpośrednio przekładają się na perspektywy wzrostu gospodarczego Niemiec. Rząd federalny znacząco obniżył prognozę wzrostu na 2026 rok – z 1,3 proc. do około 1 proc. Po niemal trzecim z rzędu roku stagnacji, w którym gospodarka ledwie uniknęła recesji, jest to wyraźny sygnał, iż szybkie odbicie nie nastąpi. Według rządu i niezależnych ekonomistów w kryzysie pozostaje przede wszystkim przemysł, a dawny motor wzrostu w postaci eksportu przestał pełnić swoją rolę.
Minister gospodarki Katherina Reiche apeluje o przyspieszenie reform
– od rynku pracy, przez system socjalny, po koszty energii – podkreślając, iż bez głębokich zmian Niemcy nie wrócą na ścieżkę trwałego wzrostu. Coraz więcej wskazuje na to, iż słabnący dolar i silne euro są jedynie katalizatorem problemów znacznie głębszych: wyczerpania się dotychczasowego modelu rozwoju niemieckiej gospodarki.

Idź do oryginalnego materiału