Na polach rzepaku zaczyna się moment krytyczny. Doradcy terenowi z firmy PROCAM sygnalizują wyraźnie: słodyszek rzepakowy osiągnął już pik nalotu, a w wielu regionach Polski jego liczebność w żółtych naczyniach jest bardzo wysoka. Zachodniopomorskie, Wielkopolska, Pomorze czy Kujawy – to właśnie tam presja szkodnika jest dziś największa.
Słodyszek uderzył w rzepak. Decydują najbliższe dni – można stracić choćby połowę plonuTo nie jest zwykły „gość na roślinie”. To jeden z najbardziej destrukcyjnych szkodników rzepaku w fazie przed kwitnieniem. I właśnie teraz decyduje się potencjał plonowania.
Dlaczego słodyszek jest tak groźny? Mechanizm, który niszczy plon
Słodyszek rzepakowy działa w sposób, który z punktu widzenia biologii rośliny jest wyjątkowo niebezpieczny.
- dorosłe chrząszcze potrzebują pyłku do dojrzewania płciowego,
- aby się do niego dostać, przegryzają zamknięte pąki,
- uszkodzony pąk traci szczelność, żółknie i zasycha,
- efektem jest opadanie pąków i brak przyszłych łuszczyn.
Na pędzie zostają jedynie puste szypułki – bez szans na plon.
To właśnie dlatego największe straty powstają przed kwitnieniem, w fazie zielonego pąka.
Progi szkodliwości – tu nie ma miejsca na zgadywanie
Decyzja o ochronie nie powinna być intuicyjna. Liczy się konkret:
- zwarty kwiatostan: 1–2 chrząszcze na roślinie
- luźny kwiatostan: 3–5 chrząszczy na roślinie
Jeśli te wartości są przekroczone – reakcja powinna być natychmiastowa.
W obecnej sytuacji, przy obserwowanym nasileniu nalotów, w wielu gospodarstwach te progi są już wyraźnie przekroczone.

Największe ryzyko? Przed kwitnieniem – potem jest już za późno
Paradoks słodyszka polega na tym, że:
- przed kwitnieniem niszczy plon,
- w trakcie kwitnienia staje się praktycznie niegroźny.
Dlaczego?
Bo gdy kwiaty się otwierają, chrząszcz ma swobodny dostęp do pyłku i nie musi już niszczyć pąków. W tej fazie jego szkodliwość gwałtownie spada, a czasem może choćby pełnić marginalną rolę zapylacza.
Problem w tym, iż straty zostały już wcześniej poniesione.
Ile można stracić? Dane są brutalne
Przy silnym nalocie i braku ochrony:
- spadek plonu może sięgnąć 30%,
- w skrajnych przypadkach choćby 50% plonu nasion.
To oznacza realne straty finansowe liczone w tysiącach złotych na hektar.
Co robić teraz? Konkretne zalecenia dla gospodarstw
1. Codzienny monitoring to podstawa
- sprawdzaj żółte naczynia,
- licz chrząszcze bezpośrednio na roślinach,
- kontroluj różne części pola (nie tylko obrzeża).
2. Reaguj przed kwitnieniem
- kluczowy moment to faza zielonego i żółtego pąka,
- po rozpoczęciu kwitnienia skuteczność zabiegów znacząco spada.
3. Dobierz termin zabiegu, nie tylko środek
- zabieg wykonuj przy aktywności szkodnika (ciepłe dni),
- unikaj oprysków przy niskiej temperaturze i braku nalotu.
4. Uwzględnij ochronę zapylaczy
- zabiegi wykonuj wieczorem lub nocą,
- unikaj oprysków w trakcie aktywności pszczół.

2 godzin temu






