Smog akustyczny uderza w zdrowie. Według WHO hałas to jedno z głównych zagrożeń

4 godzin temu

Hałas jest drugim co do wielkości zagrożeniem środowiskowym dla zdrowia w Europie – wynika z danych WHO. Mimo to problem tzw. smogu akustycznego pozostaje niedostatecznie zauważony. To ważne, bo nadmierny hałas wpływa na zdrowie milionów ludzi i pogarsza funkcjonowanie w pracy oraz życiu codziennym.


Smog akustyczny, czyli zanieczyszczenie hałasem, to zjawisko powszechne zarówno w przestrzeni publicznej, jak i wewnątrz budynków. Nadmierny poziom dźwięku jest w dużej mierze skutkiem działalności człowieka i oddziałuje bezpośrednio na jego zdrowie.


Światowa Organizacja Zdrowia wskazuje, iż hałas jest drugim najpoważniejszym zagrożeniem środowiskowym dla zdrowia w Europie – zaraz po zanieczyszczeniu powietrza. Długotrwałe narażenie na hałas zwiększa ryzyko chorób serca, powoduje problemy z koncentracją i pamięcią oraz utrudnia zasypianie. Może także wpływać na wzrost poziomu agresji, rozdrażnienie oraz nasilenie objawów depresji.

Problem jest także wewnątrz budynków


Choć hałas kojarzony jest głównie z ruchem ulicznym czy przemysłem, znacząca część ekspozycji na dźwięk dotyczy wnętrz budynków. Dotyczy to zwłaszcza miejsc, w których przebywa wiele osób jednocześnie – takich jak szkoły, szpitale, biura czy dworce.


Również urządzenia techniczne, takie jak systemy wentylacji czy klimatyzacji, generują hałas. Choć działają w tle, ich wpływ na organizm jest odczuwalny. Nadmierny hałas i pogłos mogą utrudniać pracę i naukę, szczególnie w biurach i placówkach edukacyjnych.


– Od lat pracujemy ze świadomymi architektami, którzy rozumieją konieczność planowania przyjaznej dla zdrowia akustyki. Coraz częściej rozumieją to również inwestorzy, także z sektora publicznego, którzy odpowiadają za budowę szkół, obiektów służby zdrowia czy dworców. Ale w powszechnej opinii o hałasie i jego negatywnych skutkach jest cisza – mówi architekt Anna Baczkowska z Knauf Ceiling Solutions.

Projektowanie przestrzeni wpływa na komfort


Jak dodaje ekspertka, komfort akustyczny powinien być standardem w różnych typach przestrzeni. A odpowiednie projektowanie wnętrz może ograniczyć negatywne skutki hałasu.


– Komfort akustyczny należy się każdemu, nie tylko w biurach, szpitalach czy teatrach. Również najbardziej dynamiczne i głośne przestrzenie, takie jak restauracje, hotele czy hale lotniskowe, powinny wspierać dobrostan użytkowników – mówi Anna Baczkowska.


Rozwiązania takie jak panele akustyczne czy sufity pochłaniające dźwięk mogą zmniejszać pogłos i poprawiać warunki komunikacji.


Największe wyzwania związane z ograniczaniem hałasu występują w ruchliwych miejscach. Dotyczy to m.in. dworców kolejowych, gdzie hałas ma charakter ciągły. W krajach Europy Zachodniej stosuje się rozwiązania architektoniczne ograniczające poziom hałasu, szczególnie w przestrzeniach o dużym natężeniu ruchu.


Na stacjach kolejowych montowane są m.in. metalowe panele oraz mikroperforowane sufity z wkładami akustycznymi, które pochłaniają dźwięk i ograniczają pogłos. Takie rozwiązania zastosowano m.in. na londyńskiej stacji Paddington oraz na dworcu w Zurychu, jednym z najbardziej ruchliwych w Europie. Dodatkowo elementy te pełnią funkcje użytkowe – poprawiają doświetlenie wnętrz i mogą ograniczać zużycie energii.

Hałas rośnie wraz ze zmianami społecznymi


Znaczenie smogu akustycznego rośnie wraz ze zmianami stylu życia oraz sposobu korzystania z przestrzeni. Coraz więcej czasu spędzanego w zamkniętych pomieszczeniach oraz rozwój infrastruktury miejskiej zwiększają ekspozycję na hałas. A w debacie publicznej problem hałasu jest rzadko obecny.


Dlatego poprawa sytuacji wymaga zarówno zmian w projektowaniu przestrzeni, jak i większej świadomości społecznej. Oznacza to konieczność uwzględniania komfortu akustycznego na etapie planowania inwestycji oraz w regulacjach dotyczących budownictwa.




Polecamy także:



  • AI i medycyna ucierpią na konflikcie na Bliskim Wschodzie w nieoczywisty sposób

  • Założenia kontra rzeczywistość. Przedstawiciele energetyki wiatrowej: farmy nie powstaną na czas

  • Przewoźnicy już teraz nie mają kierowców. Wojsko chce im zabrać choćby 200 tys. osób

Idź do oryginalnego materiału