SpaceX chce być operatorem komórkowym w USA. Akcje AT&T, Verizona i T-Mobile tracą choćby 7 proc.

1 godzina temu

Elon Musk wchodzi na kolejny rynek. SpaceX ogłosił w czwartek wieczorem czasu amerykańskiego, iż kupuje od Grain Management ogólnokrajowy pakiet licencji na pasmo 800 MHz. Spółka mówi otwarcie, iż chodzi o zbudowanie ze Starlink Mobile dużego operatora komórkowego w Stanach Zjednoczonych. Rynek zareagował od razu – akcje trzech największych amerykańskich telekomów straciły po sesji od około 5 do ponad 7 proc.

We announced an agreement to acquire a nationwide low-band spectrum license portfolio that will pave the way for @Starlink to become a major mobile carrier in the US.

With this new spectrum and our Gen2 constellation, Starlink Mobile can ensure Americans have access to… pic.twitter.com/uVktZ0g3tu

— SpaceX (@SpaceX) October 8, 2026

Co dokładnie kupuje SpaceX

Transakcja obejmuje do 14 MHz sparowanego widma w paśmie 800 MHz (zakresy 817-824 MHz i 862-869 MHz). Według komunikatu Grain Management SpaceX przejmie 100 proc. ogólnokrajowego portfela tej firmy w tym paśmie. Ceny nie ujawniono. Umowa wymaga jeszcze zgody Federalnej Komisji Łączności (FCC).

Pochodzenie tych licencji jest ciekawe. Grain kupił je od T-Mobile dopiero w sierpniu 2026 roku, płacąc gotówką i własnym pasmem 600 MHz. Po dwóch miesiącach frekwencje, które należały do jednego z największych operatorów w USA, trafią do firmy, która chce mu zabrać klientów. Z ustaleń PCMag wynika też, iż pasmo testował wcześniej rywal SpaceX w łączności satelitarnej z telefonami, AST SpaceMobile.

W komunikacie SpaceX napisał wprost:

„To pierwszorzędne pasmo niskiej częstotliwości wypełnia jedną z ostatnich kluczowych luk technicznych i utoruje drogę do tego, by Starlink Mobile stał się dużym operatorem komórkowym w USA.”

Elon Musk nazwał na X zakup „ostatnim kluczowym elementem układanki widmowej” potrzebnym do zapewnienia pełnego zasięgu telefonii w Ameryce. Dodał krótko, iż to „bardzo duża sprawa”.

Dlaczego akurat 800 MHz

Do tej pory Starlink Mobile opierał się głównie na paśmie 2 GHz. Ono dobrze przenosi dużo danych, ale słabo przechodzi przez przeszkody. Niskie częstotliwości działają odwrotnie – mają mniejszą przepustowość, za to sygnał przechodzi przez ściany i dociera do telefonów w budynkach. Dla operatora, który chce konkurować w miastach, a nie tylko łatać „białe plamy” na prowincji, to rzecz podstawowa.

SpaceX podkreśla, iż większość telefonów na rynku już obsługuje to pasmo. Starlink nie musiałby więc czekać, aż producenci telefonów wprowadzą nowe chipy. Firma chce połączyć konstelację satelitarną z siecią naziemną i, jak twierdzi, zostać pierwszym operatorem, który w jednej sieci wykorzystuje widmo satelitarne i naziemne.

Mozaika zgód i zakupów

Czwartkowa transakcja to kolejny ruch z dłuższej serii. W 2025 roku SpaceX zgodził się kupić od EchoStar licencje AWS-4 i H-block (około 65 MHz w paśmie 2 GHz). Pierwotna wartość tej umowy to około 17 mld USD w gotówce i akcjach, a po późniejszym rozszerzeniu – według PCMag – łącznie około 20 mld USD. Tego pasma SpaceX nie wykorzysta jednak szybko. Finalne zamknięcie i przeniesienie licencji zaplanowano na listopad 2027 roku.

W tym tygodniu FCC zatwierdziła wniosek SpaceX o wystrzelenie 15 tys. satelitów drugiej generacji dla Starlink Mobile. Według spółki mają one zapewnić ponad 100 razy większą przepustowość niż obecne. Dziś usługa działa na około 650 satelitach z prędkością rzędu 4 Mb/s, więc w praktyce pozwala na SMS-y i transmisję danych tylko w wybranych aplikacjach. Regulator szykuje też kolejne decyzje. Jak podaje CNBC, FCC zagłosuje nad propozycją aukcji 25 MHz pasma dla usług satelita-telefon. 29 października ma też zdecydować o konsultacjach w sprawie udostępnienia dodatkowych 482 MHz.

Plany nie są nowe. Już w sierpniu, podczas pierwszej konferencji wynikowej po debiucie giełdowym, prezes SpaceX Gwynne Shotwell zapowiedziała budowę infrastruktury naziemnej:

„Spodziewam się, iż uda nam się przejąć sporo ich klientów, bo uważam, iż nasza usługa będzie lepsza.”

Po tamtych słowach kursy AT&T, Verizona i T-Mobile spadły o 2-4 proc. Tym razem przecena jest mniej więcej dwa razy większa, bo deklaracje zamieniły się w konkretną transakcję.

Reakcja giełdy

W handlu posesyjnym w czwartek AT&T tracił 7,3 proc., a Verizon i T-Mobile po 6,6 proc. W piątek przed otwarciem sesji Verizon był około 5 proc. pod kreską, AT&T traciło blisko 7 proc., a T-Mobile ponad 6 proc. Spadał też Comcast (około 2 proc.), który sprzedaje usługi komórkowe w ramach swojego pakietu. AST SpaceMobile tracił po sesji około 3 proc.

Akcje SpaceX (Nasdaq: SPCX) zyskiwały przed piątkową sesją około 4 proc. To ważne odbicie, bo w czwartek w regularnym handlu spółka straciła 4 proc.

Rynek reaguje tak nerwowo także z innego powodu. Starlink to w tej chwili jedyny zyskowny segment SpaceX i główny argument za wyceną spółki. W II kwartale wygenerował 4,29 mld USD przychodów i 1,66 mld USD zysku operacyjnego. Na koniec czerwca miał 12 mln abonentów w 205 krajach. Analitycy Deutsche Banku szacują, iż na koniec września było ich już 13,5 mln, w tym 4,1 mln w USA. Więcej o roli Starlinka w wycenie pisaliśmy przy okazji wyników SpaceX.

Wielka trójka zamyka szeregi

Ogłoszenie przyszło kilka dni po ruchu konkurencji. 2 października AT&T, T-Mobile i Verizon powołały wspólne przedsięwzięcie, które ma ujednolicić łączność satelitarną bezpośrednio z telefonem i zlikwidować martwe strefy zasięgu. Tymczasowym prezesem został Paul Roth, wcześniej menedżer w AT&T i Cingular Wireless. Starlink nie jest w tym projekcie partnerem. AT&T i Verizon współpracują z AST SpaceMobile.

Szczególnie niezręcznie wygląda sytuacja T-Mobile. Operator jest dziś wyłącznym dystrybutorem obecnej wersji Starlink Mobile w USA (pod marką T-Satellite), ale w ostatnich miesiącach usunął nazwę Starlinka ze swoich materiałów promocyjnych. Sugeruje też, iż może współpracować z innymi dostawcami. Ustępujący dyrektor finansowy T-Mobile nazwał wcześniej komórkowe ambicje SpaceX „śmiesznymi”. Teraz SpaceX kupił pasmo, które jeszcze latem należało do T-Mobile.

Sceptycy liczą koszty

Nie wszyscy podzielają entuzjazm Muska. Tim Farrar z TMF Associates, jeden z najczęściej cytowanych analityków rynku satelitarnego, ocenia:

„To dolewa oliwy do ognia w walce między SpaceX a operatorami komórkowymi, ale to wciąż bardzo ograniczona ilość widma. Żeby zapewnić niezawodny zasięg w budynkach w miastach, SpaceX musiałby zbudować rozległą sieć wież naziemnych, co byłoby kosztowne.”

Farrar zwraca też uwagę na kwestię techniczną. Satelity nowej generacji projektowano dla wyższych częstotliwości, więc żeby korzystać z pasma 800 MHz z orbity, SpaceX potrzebowałby zmodyfikowanych satelitów. Już w sierpniu analitycy cytowani przez Reutersa wskazywali, iż 65 MHz od EchoStar to kilka w porównaniu z zasobami wielkiej trójki. Bez umowy hurtowej z jednym z dużych operatorów (MVNO) skuteczna konkurencja byłaby bardzo trudna, a ci raczej nie udostępnią swojej sieci rywalowi.

Shotwell odpowiadała wtedy, iż SpaceX ma „świetne i nowe pomysły”. Wymieniła m.in. dużą liczbę tanich stacji bazowych połączonych z antenami Starlinka zamiast klasycznych masztów. Kosztów nie chciała podać.

Kalendarz, który studzi emocje

Niezależnie od oceny strategii warto pamiętać o terminach. Umowa z Grain czeka na zgodę FCC. Pasmo od EchoStar trafi do SpaceX dopiero pod koniec 2027 roku. Satelity drugiej generacji mają startować w 2027 roku, a usługę „100 razy lepszą” od obecnej zapowiedziano na koniec tego roku. Spółka nie podała daty startu oferty detalicznej. CNBC zaznacza, iż SpaceX nie odpowiedział na pytanie, kiedy nowe usługi mogłyby ruszyć.

Inwestorzy wyceniają więc dziś zagrożenie, które może się zmaterializować najwcześniej za kilkanaście miesięcy, i to pod warunkiem ogromnych nakładów na infrastrukturę naziemną. Dla spółek telekomunikacyjnych, cenionych przede wszystkim za stabilne przepływy pieniężne i dywidendy, choćby odległy, ale wiarygodny konkurent z kapitalizacją liczoną w bilionach dolarów to jednak wystarczający powód do przeceny.

Idź do oryginalnego materiału