SpaceX przed pierwszym raportem. Od giełdowego debiutu wyparowało ponad 500 mld dolarów

2 godzin temu

SpaceX opublikuje we wtorek pierwszy raport kwartalny jako spółka publiczna. Wyniki pojawią się po zamknięciu sesji na Wall Street, ale już dziś wiadomo, iż rynek będzie patrzył dalej niż na samą sprzedaż i stratę netto. najważniejsze okażą się kondycja Starlinka, tempo wydatków na sztuczną inteligencję, postępy programu Starship oraz ryzyko pojawienia się na rynku setek milionów akcji należących dotąd do insiderów.

SpaceX zadebiutował na Nasdaq 12 czerwca 2026 r. Cena emisyjna wynosiła 135 dolarów, a pierwszą transakcję zawarto po 150 dolarów. Na koniec premierowej sesji akcje kosztowały 160,95 dolara, co dawało spółce kapitalizację przekraczającą 2 bln dolarów. Oferta podstawowa obejmowała 555,56 mln akcji i miała wartość 75 mld dolarów, dzięki czemu stała się największym IPO w historii.

Początkowa euforia trwała jednak krótko. 16 czerwca notowania osiągnęły śródsesyjny rekord 225,64 dolara, po czym rozpoczęła się głęboka korekta. W piątek 31 lipca kurs zamknął się na poziomie 108,37 dolara, spadając tego dnia o 3,41 proc. Było to czwarte z rzędu tygodniowe osłabienie akcji.

W porównaniu z ceną emisyjną oznacza to stratę niespełna 20 proc., wobec pierwszego zamknięcia – około 33 proc., a względem historycznego maksimum – ponad 50 proc. Kapitalizacja SpaceX obniżyła się do około 1,43 bln dolarów. Licząc od wyceny przy pierwszej transakcji giełdowej, z wartości spółki wyparowało ponad 500 mld dolarów.

W poniedziałek przed otwarciem amerykańskiego rynku akcje przez cały czas pozostawały pod presją. Dostępne około godz. 15 czasu polskiego wskazania przedsesyjne mieściły się w rejonie 106-108 dolarów, choć przy ograniczonej płynności notowania przed regularną sesją należy traktować orientacyjnie.

Pierwszy raport pod lupą rynku

SpaceX oficjalnie zapowiedział publikację wyników za drugi kwartał na wtorek 4 sierpnia, po zamknięciu sesji w USA. Konsensus analityków przytaczany przez S&P Global Market Intelligence zakłada około 6,9 mld dolarów przychodów. Prognozy wyniku na akcję są jednak wyjątkowo rozbieżne – od straty 1,26 dolara do zysku 0,33 dolara. To pokazuje, jak trudno w tej chwili oszacować rentowność konglomeratu łączącego rakiety, łączność satelitarną, centra danych oraz sztuczną inteligencję.

Punktem odniesienia pozostaje pierwszy kwartał. SpaceX osiągnął wtedy około 4,7 mld dolarów przychodów, ale zanotował 4,28 mld dolarów straty netto. Nakłady inwestycyjne wyniosły 10,1 mld dolarów, z czego około 7,7 mld przypadło na segment sztucznej inteligencji. Dla porównania w całym 2025 r. spółka miała 18,7 mld dolarów sprzedaży i 4,9 mld dolarów straty netto.

Przy kapitalizacji wynoszącej około 1,4 bln dolarów wskaźnik ceny do przychodów za ostatnie 12 miesięcy przez cały czas przekracza 70. Rynek wycenia zatem nie tyle obecne wyniki, ile powodzenie wieloletniego planu ekspansji – od Starlinka i Starshipa po centra danych oraz infrastrukturę obliczeniową AI.

Starlink musi finansować ambitniejsze projekty

Najmocniejszym elementem biznesu pozostaje segment łączności, którego podstawą jest Starlink. W pierwszym kwartale wygenerował on 3,257 mld dolarów przychodów i 1,188 mld dolarów zysku operacyjnego. Na koniec marca usługa miała około 10,3 mln abonentów w 164 krajach, terytoriach i innych obsługiwanych rynkach – ponad dwa razy więcej niż rok wcześniej.

Inwestorzy będą oczekiwać przede wszystkim aktualnych danych o liczbie klientów, marży operacyjnej i kosztach rozbudowy konstelacji. Według konsensusu marża operacyjna segmentu Connectivity mogła w drugim kwartale sięgnąć około 35,9 proc. To właśnie przepływy generowane przez Starlink mają częściowo finansować znacznie bardziej kapitałochłonne projekty rakietowe i AI.

Starship pozostaje technologicznym testem wyceny

Drugim najważniejszym punktem raportu będzie Starship. W prospekcie SpaceX wprost ostrzegł, iż brak pełnej „reużywalności” i szybkiego przygotowania rakiety do kolejnych lotów oznaczałby wyższe koszty, wolniejsze wdrażanie nowych satelitów i większe potrzeby kapitałowe.

Podczas 13. lotu testowego, przeprowadzonego 24 lipca, górny stopień Starshipa zrealizował planowaną trajektorię, wypuścił 20 demonstracyjnych satelitów Starlink V3 i miękko wodował na Oceanie Indyjskim. Nie wszystkie cele osiągnięto jednak bez zakłóceń: booster Super Heavy zakończył powrót twardym wodowaniem po tym, jak przy końcowym uruchomieniu zapaliła się tylko część silników. Spółka przez cały czas deklaruje rozpoczęcie dostarczania ładunków Starshipem na orbitę w drugiej połowie 2026 r.

Nad rynkiem wisi podaż ponad 900 mln akcji

Bezpośrednio po wynikach pojawi się jeszcze jeden potencjalny katalizator zmienności. Specyficzny, stopniowy harmonogram lock-upu przewiduje, iż 6 sierpnia, czyli drugiego pełnego dnia sesyjnego po raporcie, do sprzedaży może zostać dopuszczonych do 911,5 mln akcji. Przy kursie z piątkowego zamknięcia ich teoretyczna wartość wynosi niemal 99 mld dolarów.

Nie oznacza to oczywiście, iż wszystkie papiery natychmiast trafią na rynek. Samo zwiększenie potencjalnej podaży może jednak wywierać presję na kurs, szczególnie iż dotychczas swobodnie obracany pakiet stanowił jedynie niewielką część około 13 mld akcji spółki.

Pierwszy raport SpaceX będzie więc czymś więcej niż zwykłym podsumowaniem kwartału. Rynek spróbuje ocenić, czy dynamiczny rozwój Starlinka jest wystarczający, aby udźwignąć koszty Starshipa i AI, a także czy zarząd przedstawi wiarygodną ścieżkę ograniczenia strat. Po spadku kursu o ponad połowę od szczytu poprzeczka nie jest już tak wysoko jak w pierwszych dniach notowań. Wycena przez cały czas pozostaje jednak oparta przede wszystkim na obietnicy przyszłej skali, a nie na obecnej rentowności.

Źródła: SpaceX, SEC, CNBC

Idź do oryginalnego materiału