Spadek 70% od szczytu, a ja kupuję. Czy rynek się myli w sprawie Oddity Tech?

3 godzin temu

Spółka, która ma 70% marży brutto, setki milionów dolarów zysku i rośnie szybciej niż konkurencja. Mimo to rynek zrzucił ją w przepaść, a kurs akcji spadł o prawie 70% od szczytów. A ja… niedawno kupiłem ją do swojego portfela inwestycyjnego.

Oddity Tech to nie jest klasyczna firma beauty. To biznes, który twierdzi, iż jest spółką od danych przebranych za kosmetyki. Algorytm dobiera Ci produkt, dane wracają do laboratorium, a sprzedaż leci bez pośredników. Zero Sephory, zero galerii handlowych, zero marży oddanej detalistom.

To model biznesowy, który łączy software, e-commerce i własne zaplecze R&D w globalnej branży beauty wartej ponad setki miliardów dolarów.

Jednak rynek jakby przestał wierzyć w tę historię inwestycyjną. Insider sprzedaje akcje. Spółka emituje obligacje. Zapowiada większe inwestycje kosztem krótkoterminowej rentowności. Technologiczna euforia zamieniła się w wielką przecenę.

Czy to klasyczny moment, w którym sentyment rynkowy spadł za mocno? Dla mnie tak, a wy… poznajcie Oddity Tech.


Spadek 70% od szczytu, a ja kupuję. Czy rynek się myli w sprawie Oddity Tech?

Inwestuj z Freedom24 – regulowanym brokerem notowanym na NASDAQ
Odbierz do 20 darmowych akcji na start.
Dowiedz się więcej

Oddity Tech: technologia i beauty w jednym modelu

Kiedy kupiłem Oddity do portfela agresywnego Freedom24, gdy kurs był już mocno przeceniony. Od tamtej pory…SPADŁO. Katastrofa!

Oczywiście od razu pojawili się klasyczni rzygacze degeneraci, dla których inwestowanie oznacza kupić w idealnym dołku i sprzedać, jak urośnie po 4%.

Widzicie, różni nas to, iż ja nie kupuję dla 4% i średnio mnie też interesuje, czy kupuję coś w dołku, czy 10% przed dołkiem. Dlatego, iż nikogo nie obchodzi na rynku moja cena zkaupu. Kupuję coś wtedy, gdy myślę, iż jest tanie.

Zobaczmy więc sobie spokojnie, czym w ogóle Oddity Tech jest. Całość działa jak firma technologiczna działająca na rynku… beauty, a ponieważ jestem taki piękny, to jest bliska mojemu sercu. Oddity chce rozwiązać strukturalny problem sprzedaży kosmetyków online, czyli braku możliwości realnego dopasowania produktu do nas przed samym zakupem.

W wizji Oddity Tech zamiast intuicyjnego wyboru i ryzyka nietrafionego kosmetyku, użytkownik przechodzi cyfrową diagnostykę, udostępnia informacje o swojej skórze, przesyła zdjęcie i odpowiada na zestaw pytań. Na tej podstawie system rekomenduje konkretną formułę dopasowaną do indywidualnych cech i parametrów skóry.

Każda interakcja zasila bazę danych i poprawia jakość kolejnych rekomendacji. Mechanizm jest prosty: lepsze dopasowanie oznacza mniej zwrotów, wyższą satysfakcję klienta i większą skłonność do ponownych zakupów w kanale e-commerce.

Wszystko dzieje się w świecie sprzedaży internetowej. Przewaga konkurencyjna wynika z precyzyjnego dopasowania, a nie z masowej produkcji.

W klasycznych firmach kosmetycznych IT obsługuje logistykę i kampanie reklamowe; tutaj algorytm wpływa bezpośrednio na to, jaki produkt trafia do klienta. Personalizacja jest funkcją systemu, a nie komunikatem reklamowym. Tradycyjne koncerny były projektowane pod efektywność skali: produkcję, logistykę i siłę marki w handlu detalicznym. Oddity próbuje zbudować wobec tego alternatywny, technologiczny model biznesowy.

Model direct-to-consumer i przewaga danych

Sprzedaż odbywa się w modelu direct-to-consumer (D2C), czyli bezpośrednio do klienta końcowego, z pominięciem tradycyjnych sieci detalicznych. To też element szerszej strategii i pionowo zintegrowanej struktury. Taki model D2C daje pełną kontrolę nad relacją z konsumentem oraz ekonomią transakcji. Firma nie oddaje marży pośrednikom, ale ważniejsze jest to, iż nie oddaje danych.

Widzi dokładnie, kto kupuje, co kupuje, jak często wraca i jakie produkty generują najlepsze zwroty. Informacje te wracają do działu technologii i R&D, zamykając pętlę między sprzedażą a rozwojem produktu.

Marki Oddity Tech: IL Makiage, SpoiledChild i Metodiq

Największym źródłem przychodów jest IL Makiage, marka makijażowa pozycjonowana jako „high-performance beauty”, czyli kosmetyki nastawione na maksymalną skuteczność: trwałe, mocne krycie i precyzyjne dopasowanie do parametrów skóry.

Flagowym produktem jest podkład dobierany algorytmicznie. W ofercie znajdują się również korektory, produkty do konturowania, kosmetyki do oczu i ust oraz rozwijająca się linia pielęgnacyjna. Marka generuje około 500 mln USD rocznych przychodów i posiada blisko 2% udziału w amerykańskim rynku makijażu. IL Makiage stanowi dziś finansowy fundament całej grupy, a jej celem jest podwojenie sprzedaży do 2028 roku.

Druga marka firmy, czyli SpoiledChild, przenosi ten sam mechanizm personalizacji do segmentu dbania o skórę, włosy i ogólną kondycję organizmu. W ofercie znajdują się m.in. przeciwstarzeniowe preparaty do skóry, produkty wzmacniające włosy, suplementy diety oraz środki wspierające codzienne funkcjonowanie organizmu. W dwa lata od startu marka osiągnęła około 150 mln USD sprzedaży, co dobrze pokazuje, iż ten model e-commerce można skalować poza klasyczny makijaż.

Trzecią, najnowszą marką Oddity Tech jest Metodiq, projekt skierowany w stronę dermatologii i telemedycyny. To wyraźne wyjście poza klasyczne kosmetyki. Metodiq koncentruje się na realnych problemach skórnych, takich jak trądzik, przebarwienia, nadwrażliwość czy stany zapalne. W zależności od potrzeb mogą to być preparaty dostępne bez recepty lub rozwiązania wymagające konsultacji lekarskiej.

Oddity Labs to wewnętrzne zaplecze badawcze spółki, gdzie powstają własne składniki i formuły, rozwijane do analizy cząsteczek i testowania skuteczności. Integracja danych konsumenckich z procesem badań i rozwoju pozwala szybciej projektować produkty dopasowane do konkretnych potrzeb użytkowników. Dzięki temu Oddity nie tylko buduje marki kosmetyczne, ale także kontroluje coraz większą część łańcucha wartości, od danych, przez technologię, po skład chemiczny produktu.

Metodiq i wejście w rynek dermatologii w USA

Debiut Metodiq to dla Oddity wejście na zupełnie nowy poziom ryzyka i potencjału wzrostu. Rynek leczenia problemów skórnych w USA jest szacowany na około 25 mld USD, a sam rynek charakteryzuje się dużą powtarzalnością przychodów, bo skuteczne produkty do leczenia skóry są stosowane regularnie przez długi czas. Klienci bardzo rzadko zmieniają tutaj terapię, jeżeli widzą realne efekty, a powtarzalność przychodów to fundament stabilności w biznesie.

Metodiq wystartował pod koniec 2025 roku z portfelem około 30 produktów, obejmujących zarówno rozwiązania bez recepty, jak i terapie wymagające konsultacji medycznej. W kolejnych etapach do oferty mają być wprowadzane produkty oparte na cząsteczkach opracowanych w Oddity Labs.

Dołącz do nas na X oraz YouTube i bądź na bieżąco!

Debiut giełdowy i wyniki finansowe Oddity Tech

Okej, teraz wiecie już, co w ogóle robi ta firma. Na samej giełdzie w USA firma zadebiutowała w 2023 roku od razu jako rentowna spółka technologiczno-beauty z dodatnimi przepływami pieniężnymi. W segmencie DTC, gdzie wiele firm przez lata funkcjonuje na stracie i finansuje wzrost kapitałem zewnętrznym od inwestorów, nie jest to standardowy scenariusz.

Historia Oddity nie jest więc opowieścią o chwilowej modzie czy sile influencerów, ale o systematycznym budowaniu zaplecza technologicznego i operacyjnego wokół jednego założenia: iż częściowa personalizacja w branży beauty może być powtarzalna i efektywnie rozwijana na dużą skalę.

Oddity ma też jednak sporo krytyków, którzy podważają narrację o technologicznej przewadze. Ich zdaniem to nie algorytmy ani zaplecze badawcze są głównym źródłem sukcesu, ale wyjątkowo sprawny marketing cyfrowy.

Sceptycy twierdzą, iż same produkty nie różnią się istotnie od oferty konkurencji, a personalizacja dzięki zdjęć i pytań jest raczej warstwą komunikacyjną i chwytem marketingowym niż realną innowacją. Nie jestem w stanie tego zweryfikować i szczerze mówiąc nie ma to dla mnie większego znaczenia.

W branży beauty przewaga rzadko wynika z samego składu produktu. Ten rynek od lat opiera się głównie na sile marki, atrakcyjnej narracji i grze na emocjach klientów. jeżeli tak, to Oddity Tech może być po prostu kolejnym przykładem firmy, która świetnie opanowała sprzedaż w erze mediów społecznościowych i e-commerce.

Spór wokół Oddity w gruncie rzeczy sprowadza się do jednego pytania: co faktycznie tworzy wartość tej spółki, rozbudowana infrastruktura danych i własne zaplecze laboratoryjne czy po prostu sprawność w pozyskiwaniu klientów w Internecie? Jak mówiłem, nie ma to dla mnie w tym wypadku większego znaczenia, bo wyniki finansowe spółki z ostatnich lat są obiektywnie imponujące.

Oddity nie jest spółką, która „obiecuje kiedyś zarabiać”, ona już dziś generuje zysk netto. Jednocześnie w latach 2020–2024 średnioroczna dynamika przychodów (CAGR) wyniosła około 55%. Oczywiście wraz ze wzrostem skali dynamika naturalnie spada, w tej chwili przychody rosną w tempie około 20% rocznie. To mniej niż w pierwszych latach, ale wciąż wysoki, dwucyfrowy wzrost przychodów.

Spółka skutecznie buduje też powtarzalność sprzedaży. Wysoki udział klientów wracających przekłada się na stabilniejsze przychody i większą przewidywalność wyników finansowych.

Widać też wyraźną różnicę geograficzną: segment międzynarodowy, który odpowiada za około kilkanaście procent sprzedaży, rośnie znacznie szybciej niż rynek amerykański, w tempie rzędu 40% rocznie.

Najważniejsze rynki zagraniczne to Wielka Brytania i Australia, ale firma rozwija się również mocno m.in. w Niemczech i Kanadzie. To pokazuje, iż model biznesowy oparty na e-commerce i personalizacji jest możliwy do powielania poza USA.

Ekspansja zagraniczna i marża brutto powyżej 70%

Kluczowe dla finansów i tempa wzrostu jest brak zapotrzebowania na fizyczną sieć dystrybucji. Oddity wchodzi na nowe rynki przez Internet: tworzy stronę, uruchamia kampanie cyfrowe i sprawdza, czy ekonomika się spina. jeżeli tak, zwiększa sprzedaż.

Dzięki temu może rozwijać się globalnie stosunkowo niskim kosztem, szybciej niż tradycyjne firmy kosmetyczne. To też jeden z powodów, dlaczego Oddity raportuje absurdalnie wysoką marżę brutto przekraczającą aż 70%. Przyczynia się do tego również sprzedaż bezpośrednio do klienta w modelu D2C, bez pośredników i z kontrolą nad całym łańcuchem wartości.

W ostatnich dwunastu miesiącach spółka wypracowała zysk netto liczony w setkach milionów dolarów, a rentowność netto utrzymuje się na poziomie kilkunastu procent. Bilans również wygląda solidnie: niski poziom zadłużenia i ujemny dług netto.

Do tego zarząd ma historię konsekwentnego przekraczania własnych prognoz. Spółka regularnie bije konsensus rynkowy w zakresie przychodów i zysku na akcję (EPS). adekwatnie od debiutu na giełdzie w 2023 roku każde wyniki okazywały się lepsze od oczekiwań analityków.

Widać więc wyraźnie, iż spółka rośnie dynamicznie i zdrowo. najważniejsze pytanie brzmi jednak: gdzie leży granica tego wzrostu?

Polub nas na Facebooku!

Znajdziesz tam więcej wartościowych treści o inwestowani, giełdzie i rynkach.

DNA Rynków – merytorycznie o giełdach i gospodarkach

Globalny rynek beauty, e-commerce i potencjał wzrostu

Globalny rynek beauty i wellness przekracza 600 mld USD i wciąż rośnie. Cała branża przyspiesza też cyfrowo. Sprzedaż internetowa odpowiada już za około 26–29% światowego handlu detalicznego i co roku zwiększa swój udział o około 1 punkt procentowy. jeżeli ten trend się utrzyma, w okolicach 2030 roku jedna trzecia całego handlu będzie realizowana online.

W Stanach Zjednoczonych udział e-commerce pozostało wyższy, szacunki mówią o 35–41% i przez cały czas rośnie. Segment beauty i personal care należy do kategorii, które relatywnie gwałtownie przenoszą się do Internetu. Konsumenci coraz częściej kupują kosmetyki online, szczególnie gdy platforma zakupowa ogranicza ryzyko złego dopasowania produktu.

Spółka wskazuje w swoich materiałach, iż w perspektywie kolejnych lat choćby połowa rynku beauty może przenieść się do Internetu. jeżeli taki scenariusz się zrealizuje, mówimy o kilkuset miliardach dolarów sprzedaży dostępnych w kanale online. Dla firm silnych cyfrowo oznacza to ogromny potencjał wzrostu. W takim otoczeniu przewaga w e-commerce i danych staje się kluczowym czynnikiem budowania skali.

Oddity Tech oczywiście nie działa w próżni, a ich dążenie do zdominowania kategorii nowoczesnych technologii kosmetycznych odbywa się w warunkach niezwykle gęstej konkurencji. Z jednej strony spółka konkuruje z markami cyfrowymi, takimi jak Glossier, które budują swoją pozycję dzięki społecznościom internetowym i sprzedaży bezpośrednio przez własne strony.

Z drugiej strony mierzy się z firmami takimi jak e.l.f. Beauty, które świetnie radzą sobie w marketingu i mediach społecznościowych, choć większość ich sprzedaży wciąż odbywa się przez tradycyjne sklepy.

Jeszcze większym wyzwaniem są globalni gracze, tacy jak L’Oréal oraz Estée Lauder. To firmy o ogromnej skali działania, obecne na całym świecie i dysponujące bardzo dużymi budżetami reklamowymi. W ostatnich latach mocno inwestują w sprzedaż online, dopasowanie produktów do klientów, wirtualne testowanie makijażu oraz analizę danych.

Konkurencja jest spora, ale cały rynek beauty przez cały czas rośnie, a sprzedaż internetowa systematycznie zwiększa swój udział. W takim otoczeniu Oddity nie musi zdominować całej kategorii, by się rozwijać, wystarczy, iż utrzyma silną pozycję w kanale online i będzie korzystać z trendu przenoszenia zakupów do sieci. Dwie dojrzałe marki, IL Makiage i SpoiledChild, powinny przez cały czas generować gotówkę i finansować kolejne projekty, stanowiąc stabilny fundament wyników finansowych.

Do tego spółka konsekwentnie dalej rozwija i buduje narzędzia wspierające cały proces sprzedażowy w modelu direct-to-consumer. Rozwija cyfrowych asystentów zwiększających skuteczność sprzedaży w kanale bezpośrednio do konsumenta, automatyzuje komunikację z klientami, udoskonala systemy dopasowania ofert i precyzyjniej zarządza wydatkami reklamowymi. Tu celem jest poprawa parametrów biznesu: obniżenie kosztu pozyskania klienta (CAC), zwiększenie udziału klientów powracających, podniesienie średniej wartości koszyka zakupowego i poprawa LTV.

Jeśli eksperyment z Metodiq się powiedzie, to w takim scenariuszu naturalnym kolejnym krokiem byłaby dalsza ekspansja w inne obszary zdrowia, w których personalizacja, analiza danych i diagnostyka cyfrowa mają realną wartość operacyjną. jeżeli Oddity udowodni, iż potrafi łączyć technologię z medyczną skutecznością, może przestać być postrzegana wyłącznie jako firma kosmetyczna, a zacząć funkcjonować jako platforma zdrowotno-technologiczna o znacznie szerszym potencjale.

Oprócz rozwijania czwartej marki spółka może w przyszłości próbować monetyzować swoje dane. Mogłoby to działać na zasadzie licencjonowania swojej technologii rekomendacji innym sklepom lub producentom. To byłby krok w stronę modelu bardziej platformowego, z dodatkowym strumieniem przychodów niezależnym od własnych marek i sprzedaży samych kosmetyków.

Fundamentalnie perspektywy spółki nie wyglądają więc źle, a mimo to kurs akcji od szczytu z 2025 roku spadł o 65%. Dlaczego?

Dlaczego kurs akcji Oddity spadł o 65%?

Po pierwsze 13 maja 2025 r. notowania akcji Oddity gwałtownie spadły po ogłoszeniu sprzedaży dużego pakietu akcji przez podmiot powiązany z CEO, Oranem Holtzmanem. Transakcja obejmowała kilka milionów akcji i zwiększyła podaż papierów na rynku, co automatycznie wywołało presję spadkową. Choć spółka komunikowała, iż chodzi o zwiększenie płynności i free floatu, inwestorzy często odbierają takie ruchy jako sygnał realizacji zysków przez insiderów, co w krótkim terminie negatywnie wpływa na notowania. Następnego dnia akcje spadły o 15%.

Kolejny kiepski dzień spółka zaliczyła 9 czerwca 2025 r. Wtedy ogłosiła emisję około 350 mln USD obligacji zamiennych, ta wartość została później zwiększona do 600 mln USD. Zarząd wskazał, iż pozyskany kapitał ma zostać przeznaczony na ogólne cele korporacyjne, w tym między innymi potencjalne przejęcia, rozwój nowych marek oraz inwestycje w technologię i AI. Na tę wiadomość rynek również zareagował negatywnie, kurs spadł o około 10% w jeden dzień. Inwestorzy obawiali się przyszłego rozwodnienia, ponieważ obligacje mogą zostać w przyszłości zamienione na akcje. Ta sesja w praktyce wyznaczyła lokalny szczyt notowań i zapoczątkowała wyraźniejszą korektę.

Następny cios dla kursu przyszedł wraz z wynikami finansowymi 4 sierpnia 2025 r. O ile same wyniki finansowe nie były złe, rynek mógł się rozczarować tonem i perspektywą. Zarząd sygnalizował raczej utrzymanie tempa wzrostu niż duże przyspieszenie, na które liczył rynek. Dodatkowo zapowiedziano wyraźny wzrost inwestycji w 2026 r., co miałoby wpłynąć na pogorszenie rentowności w krótkim terminie. Do tego doszedł lekki spadek średniej wartości koszyka. Rynek był bezlitosny i następnego dnia cena akcji zanurkowała o 22%.

Późniejsze obniżki kursu Oddity wynikały między innymi z korekty w sektorze technologicznym, w tym tzw. „saasocalypsy”, czyli szerokiego spadku wycen spółek technologicznych i software’owych. Mimo braku sprzedaży oprogramowania, narracja inwestycyjna firmy opiera się na przewadze technologicznej i danych. Gdy rynek przestał premiować wzrost „napędzany technologią”, sentyment wobec Oddity gwałtownie się zmienił i spółka zaczęła spadać razem z innymi firmami z sektora tech.

Cała korekta była na tyle brutalna, iż wycena mnożnikowa spółki spadła do historycznych minimów. Tylko czy rozczarowanie tymczasową skalą inwestycji i potencjalną rentownością w krótkim terminie uzasadnia tak negatywny re-rating spółki? Dla mnie nie, dlatego Oddity trafiło niedawno do portfela.

Jasne, kiedy zmienia się wizja tempa wzrostu i rentowności, to jakaś korekta jest wskazana na racjonalnym rynku, ale tutaj odnoszę wrażenie, iż rynek w pół roku przeszedł od euforii do paniki. Wyprzedzający wskaźnik P/E runął z poziomów w okolicy 40x do okolic 14x.

Rynek w pół roku przeszedł drogę od zachwytu do niemal całkowitego zwątpienia, a właśnie w takich momentach zaczyna się robić ciekawie.

Bo kiedy wycena spada z okolic 40x forward P/E do poziomów bliżej 14x, to przestajesz płacić za marzenie, a zaczynasz płacić za realny, rentowny biznes. Spółkę z 70% marżą brutto, dodatnimi przepływami pieniężnymi i dwucyfrowym wzrostem przychodów.

Nie jestem jedyny, który uznał, iż ta przecena może być przesadzona. Ostatnio akcje Oddity pojawiły się również w portfelu Terry’ego Smitha. To nie jest człowiek, który kupuje spółki „bo są modne”. On kupuje jakość, rentowność i przewagę konkurencyjną.

I teraz najciekawsze. jeżeli rynek traktuje Oddity jak firmę beauty, wycena wygląda przeciętnie, ale Oddity nie spadało solidarnie z branżą beauty tylko jak SaaSy. jeżeli potraktuje się go jak biznes oparty na danych, z pętlą feedbacku, wysoką retencją klientów i skalowalnym modelem D2C, to przy obecnych mnożnikach byłaby jednym z tańszych „quasi-SaaSów” o takiej dynamice wzrostu i marżowości.

Oczywiście to nie jest spółka bez ryzyka. Wzrost może spowolnić. Metodiq może nie dowieźć. Konkurencja nie śpi.

Ale przy tej cenie pytanie nie brzmi: czy to idealna firma. Pytanie brzmi: czy rynek nie zdyskontował już zbyt czarnego scenariusza.

Ja uznałem, iż asymetria jest po mojej stronie. Czas pokaże, czy miałem rację.

Załóż konto na Freedom24 i odbierz do 20 darmowych akcji.
Sprawdź szczegóły aktualnej promocji.
Załóż konto

Do zarobienia,
Piotr Cymcyk

Porcja informacji o rynku prosto na Twoją skrzynkę w każdą niedzielę o 19:00
Idź do oryginalnego materiału