Spadek cen złota. Jastrzębie wypowiedzi z Fed zepchnęły kruszec najniżej od siedmiu tygodni

4 godzin temu

Złoto zaczęło tydzień od mocnego spadku. W poniedziałek uncja kruszcu potaniała o około 3 proc. i zeszła poniżej 4200 USD. Notowania dotarły w okolice 4156 USD, najniżej od siedmiu tygodni. W ciągu miesiąca złoto straciło ponad 7 proc., a od styczniowego rekordu (ok. 5600 USD) jest tańsze o blisko jedną czwartą.

Paradoks jest wyraźny. Trwa wojna na Bliskim Wschodzie, Cieśnina Ormuz jest sparaliżowana, a Huti atakują Arabię Saudyjską. Mimo to tradycyjna „bezpieczna przystań” traci na wartości. Powodem jest to, co mówią bankierzy centralni.

Chór jastrzębi z Fed

Fed 16 września podniósł stopy procentowe o 25 pkt bazowych, do przedziału 3,75-4 proc. To pierwsza podwyżka od 2023 r. Decyzję poparło jednogłośnie wszystkich 12 członków FOMC. Najważniejsze było jednak to, co przyszło później. W kolejnych dniach wielu członków Rezerwy Federalnej zasygnalizowało, iż na jednej podwyżce się nie skończy.

Prezes Fed z Filadelfii Anna Paulson, która w tym roku głosuje w FOMC, powiedziała:

„Jeśli warunki będą się rozwijać zgodnie z moimi oczekiwaniami, uzasadnione może być pewne dalsze, umiarkowane zacieśnienie”.

Według niej inflacja bazowa „pozostaje uparcie podwyższona” i tkwi w przedziale 2,5-3 proc. Presja cenowa wynikająca z ceł osłabła, ale zastąpiły ją skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie i budowy centrów danych dla AI. Prezes nowojorskiego Fed John Williams uznał za „rozsądne” założenie, iż do końca roku przyjdzie kolejna podwyżka. Gubernator Michael Barr stwierdził wprost, iż dalsze podwyżki są potrzebne.

Podobnie wypowiadali się inni. Szefowa Fed z Cleveland Beth Hammack wskazała, iż rentowności długoterminowych obligacji rosną przez silniejsze perspektywy wzrostu, obawy o dług publiczny i oczekiwania co do ścieżki stóp. Ostrzegła też przed utrwaleniem się „inflacyjnej mentalności”. Tom Barkin z Richmond zwrócił uwagę na szeroką gamę uporczywych kosztów, od ceł i elektroniki po paliwa i ochronę zdrowia.

Na te wypowiedzi zareagował Biały Dom. Szef Narodowej Rady Ekonomicznej Kevin Hassett skrytykował członków Fed, którzy „nie zostali powołani przez prezydenta Trumpa”, za wystąpienia wzywające do „wielu kolejnych podwyżek”. Następne posiedzenie FOMC kończy się 28 października, sześć dni przed wyborami połówkowymi do Kongresu.

W poniedziałek kalendarz znów był pełen wystąpień. Zaplanowano m.in. wypowiedzi Michelle Bowman, wiceprzewodniczącej Fed ds. nadzoru, i gubernator Lisy Cook, a w Europie wystąpienie Christine Lagarde przed Parlamentem Europejskim. Wcześniej rynek trawił jeszcze protokół z lipcowego posiedzenia Banku Japonii. Wynika z niego, iż część członków zarządu chce szybszego tempa podwyżek. Wszystkie te sygnały wskazują w jedną stronę: główne banki centralne zaostrzają politykę.

Dlaczego złoto traci, gdy jastrzębie przejmują stery

Złoto nie płaci odsetek ani dywidend. Gdy stopy procentowe i rentowności obligacji rosną, trzymanie kruszcu kosztuje coraz więcej, bo inwestor rezygnuje z pewnego dochodu z obligacji. Do tego dochodzi mocniejszy dolar. Złoto jest wyceniane w USD, więc droższy dolar podnosi jego cenę dla kupujących w innych walutach i ogranicza popyt.

Oba te czynniki działają teraz z dużą siłą. Jak podaje Kitco, rentowność 10-letnich obligacji USA doszła w okolice 5,2 proc., najwyżej od 2007 r., a indeks dolara zanotował drugi tydzień wzrostów z rzędu. Kontrakty na stopę funduszy federalnych wyceniały pod koniec tygodnia 65-69 proc. szans na kolejną podwyżkę w październiku. Jeszcze tydzień wcześniej było to około 53 proc.

Kelvin Wong z OANDA ujął to tak:

„Kiedy rynki zaczynają wyceniać znacznie bardziej jastrzębi Fed, dolar się umacnia, a to negatywne dla złota”.

Już w zeszłym tygodniu złoto straciło około 2 proc., a poniedziałkowy spadek pogłębił tę przecenę.

Geopolityka tym razem nie pomaga

Konflikt z Iranem nie wspiera złota, a wręcz mu szkodzi, choć może się to wydawać nielogiczne. Donald Trump w weekend odrzucił irańską propozycję otwarcia Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni. Ropa Brent w poniedziałek rano znów podrożała, do 100 USD za baryłkę. Droższa energia oznacza wyższą inflację, a wyższa inflacja to kolejne argumenty za podwyżkami stóp. Rynek nie traktuje więc wojny jako powodu do kupowania złota. Traktuje ją jako źródło inflacji, które wymusi dalsze zacieśnianie polityki.

Podobny mechanizm widać było w tym roku kilkakrotnie. Złoto taniało m.in. po eskalacji w lipcu i po sierpniowym wystąpieniu szefa Fed Kevina Warsha w Jackson Hole, które wywołało ponad 3-procentową przecenę. Ostatnie dane z USA wzmacniają te obawy. Według Uniwersytetu Michigan roczne oczekiwania inflacyjne konsumentów wzrosły we wrześniu do 4,6 proc., a pięcioletnie do 3,4 proc. Zamówienia na dobra kapitałowe (bez lotnictwa i obronności) wzrosły o 1,6 proc., wyraźnie ponad prognozy.

Banki centralne dalej kupują

Czynniki fundamentalne nie zniknęły. Według World Gold Council banki centralne kupiły w drugim kwartale 289 ton złota. To rekord dla drugiego kwartału i o 62 proc. więcej niż rok wcześniej. Największym kupującym był Narodowy Bank Polski: 51 ton w kwartale i 82 tony w pierwszym półroczu. Rezerwy NBP przekroczyły już 640 ton, a celem jest 700 ton. Chiński bank centralny również przyspieszył zakupy. W ankiecie WGC 89 proc. banków centralnych spodziewa się wzrostu globalnych rezerw złota w ciągu roku.

Popyt ze strony banków centralnych sprawia, iż spadki są mniejsze, niż mogłyby być, ale na razie nie odwraca trendu. Goldman Sachs utrzymuje prognozę 4900 USD za uncję na koniec 2026 r., choć zastrzega, iż zmienność w obie strony będzie większa. Joshua Rotbart z J. Rotbart & Co. uważa, iż napięcia geopolityczne i rosnące zadłużenie państw „napędzają stały popyt na bezpieczne aktywa”.

Tydzień kluczowych danych

Kolejne dni mogą przesądzić o kierunku notowań. W środę zostanie opublikowany wskaźnik PCE, czyli ulubiona miara inflacji Fed, a w piątek wrześniowy raport z rynku pracy (NFP). Wyższa inflacja i mocne dane o zatrudnieniu utrzymałyby presję na złoto przez rentowności i dolara. Słabsze dane pokazałyby, czy rynek nie wycenił już zbyt wielu podwyżek.

Z technicznego punktu widzenia rynek jest w ważnym miejscu. Kitco wskazywało jeszcze w piątek strefę 4181-4216 USD jako dalszy cel dla niedźwiedzi. W poniedziałek ceny tam doszły, a choćby ją przebiły. jeżeli złoto nie wróci gwałtownie powyżej 4200 USD, następne wsparcia będą w rejonie wyraźnie niższym, a psychologiczna bariera 4000 USD, przebita w czerwcu, znów stanie się realna.

Idź do oryginalnego materiału