Obecny kryzys energetyczny na Bliskim Wschodzie coraz częściej określany jest jako wydarzenie bez precedensu w historii. Szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej podkreśla, iż rozwój sytuacji stanowi największe zagrożenie dla globalnego bezpieczeństwa energetycznego, jakie dotychczas obserwowano. Po trzech tygodniach konfliktu w Iranie przez cały czas trudno przewidzieć jego zakończenie. Mimo iż prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump stawia ultimatum Iranowi, nie ma pewności, czy doprowadzi to do rzeczywistej deeskalacji oraz wznowienia żeglugi przez cieśninę Ormuz. Coraz wyraźniej widać natomiast, iż dostawy surowców energetycznych z regionu mogą pozostać ograniczone przez dłuższy czas. Według szacunków Fatiha Birola powrót produkcji ropy i gazu do pełnej skali może potrwać choćby pół roku.
Takie warunki oznaczają podwyższoną niepewność co do wpływu na światową gospodarkę oraz decyzje banków centralnych. W praktyce utrudnia to również ocenę przyszłych kierunków na rynku walutowym. Skala nieprzewidywalności przypomina moment wybuchu wojny w Ukrainie oraz początkową fazę pandemii COVID 19.
Zmienność kursów walutowych
Na tym tle szczególnie interesujące jest zachowanie rynku opcji walutowych. Implikowana zmienność dla pary euro do dolara w horyzoncie trzymiesięcznym pozostaje wyraźnie niższa niż w okresach wcześniejszych globalnych wstrząsów, zarówno w 2020 roku, jak i w 2022 roku. Oznacza to, iż rynek walutowy pozostaje relatywnie spokojny mimo skali ryzyka geopolitycznego i energetycznego.
Źródła tego zjawiska można upatrywać w oczekiwaniach dotyczących polityki pieniężnej. Zmienność kursów walutowych w dużej mierze wynika z przewidywań dotyczących zmian stóp procentowych oraz różnic między nimi w poszczególnych gospodarkach. Jeżeli rynek oczekuje istotnych zmian stóp, wpływa to na atrakcyjność waluty i prowadzi do jej przeszacowania. Im większe oczekiwane zmiany różnic stóp procentowych, tym większy potencjalny ruch kursowy.
W przeszłości wzrost zmienności dolara często był powiązany z działaniami Rezerwy Federalnej. W 2020 roku bank centralny Stanów Zjednoczonych gwałtownie obniżył stopy procentowe, podczas gdy Europejski Bank Centralny nie miał już przestrzeni do dalszego luzowania polityki. Z kolei w 2022 roku Fed podnosił stopy szybciej i bardziej zdecydowanie niż EBC, co również generowało silne ruchy na rynku walutowym.
Obecnie sytuacja wygląda inaczej
Oczekiwania dotyczące polityki pieniężnej zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w strefie euro zmieniły się w wyniku konfliktu w Iranie, jednak skala przewidywanych ruchów stóp procentowych pozostaje bardzo zbliżona i wynosi nieco ponad 50 punktów bazowych w obu przypadkach. Oznacza to, iż rynek nie zakłada znaczących zmian w różnicy stóp procentowych między dolarem a euro, co ogranicza potencjał do większych wahań kursowych.
Takie podejście opiera się na dwóch głównych założeniach. Po pierwsze, zakłada się, iż Europejski Bank Centralny wyciągnął wnioski z doświadczeń z 2022 roku i tym razem szybciej zareaguje na wzrost inflacji. Po drugie, oczekuje się bardziej ostrożnej postawy Rezerwy Federalnej, co wynika między innymi ze słabszej sytuacji na rynku pracy w Stanach Zjednoczonych oraz rosnącej presji politycznej na obniżki stóp procentowych.
Jednocześnie istnieje ryzyko, iż te założenia okażą się zbyt optymistyczne, szczególnie w odniesieniu do Europejskiego Banku Centralnego. Choć można oczekiwać szybszej reakcji niż w przeszłości, próg do rozpoczęcia podwyżek stóp może być wyższy, niż w tej chwili zakłada rynek. W takiej sytuacji możliwa byłaby rewizja oczekiwań, która mogłaby przełożyć się na gwałtowniejsze ruchy na rynku walutowym.
Można zatem postawić taką teorię, iż Względnie niska zmienność kursów walutowych mimo jednego z największych od dekad szoków energetycznych wynika głównie z przekonania rynku o zbliżonej ścieżce polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych i w strefie euro. jeżeli jednak te oczekiwania okażą się nietrafne, potencjał do nagłego wzrostu zmienności pozostaje znaczący.
Źródło: OANDA TMS Brokers

2 dni temu






