Sprzedaż detaliczna w Niemczech tąpnęła o 3,4% w lipcu

45 minut temu

Federalny Urząd Statystyczny (Destatis) opublikował 1 września dane o sprzedaży detalicznej w Niemczech za lipiec, które okazały się znacznie gorsze od oczekiwań rynkowych. Realna sprzedaż spadła o 3,4% w ujęciu miesięcznym, podczas gdy konsensus analityków zakładał wzrost o 0,4%. W ujęciu rocznym sprzedaż była niższa o 2,5%.

Jednocześnie Destatis dokonał rewizji czerwcowego odczytu – z wcześniej raportowanego spadku o 0,7% do zera. To oznacza, iż czerwiec nie był tak słaby jak sądzono, ale lipcowe tąpnięcie jest tym bardziej dotkliwe, bo nastąpiło z wyższej bazy.

Tankrabatt znika – stacje paliw tracą 9,1%

Głównym winowajcą lipcowego spadku było wygaśnięcie tymczasowej obniżki akcyzy na paliwa, tzw. Tankrabatt. Niemiecka koalicja rządowa CDU/CSU i SPD zdecydowała o nieprzedłużaniu ulgi, która obowiązywała w maju i czerwcu i obniżała cenę litra benzyny o około 14 centów. Od 1 lipca ceny na stacjach paliw skoczyły z dnia na dzień, co przełożyło się na spadek sprzedaży w tym segmencie o 9,1% m/m i 9,3% r/r.

To efekt jednorazowy i w pewnym stopniu przewidywalny. Trudniejsza do wytłumaczenia jest szeroka słabość pozostałych kategorii. Sprzedaż dóbr nieżywnościowych (z wyłączeniem paliw) obniżyła się o 4,8% m/m. Handel internetowy i wysyłkowy – tradycyjnie bardziej odporny na wahania koniunktury – stracił 5,6% m/m i 0,8% r/r. choćby sprzedaż żywności, zwykle najbardziej stabilna, spadła o 0,8% w ujęciu miesięcznym.

Paradoks niemieckiej gospodarki

Dane o sprzedaży detalicznej pogłębiają obraz, który ekonomiści określają mianem „paradoksu niemieckiego konsumenta”. Z jednej strony rynek pracy pozostaje solidny, a wynagrodzenia realne rosną po dwóch latach erozji siły nabywczej. Z drugiej – Niemcy nie wydają tych pieniędzy. Według raportu Mintela z 2026 roku 63% Niemców ograniczyło wydatki w ciągu ostatniego roku, a 44% aktywnie zwiększa oszczędności.

Kontekst makroekonomiczny nie napawa optymizmem. Komisja Europejska w ostatniej prognozie szacowała wzrost PKB Niemiec na zaledwie 0,6% w 2026 roku – po dwóch kolejnych latach recesji (2023-2024) i anemicznym odbiciu o 0,2% w 2025 roku. OECD jest nieco bardziej optymistyczna – prognozuje 0,7% – ale zastrzega, iż dwie trzecie tego wzrostu będzie pochodną ekspansji fiskalnej rządu, a nie ożywienia konsumpcji prywatnej.

Ceny energii pozostają kluczowym obciążeniem. Wojna na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy i gazu, a Niemcy od kwietnia ograniczyły możliwość podwyżek cen paliw do raz dziennie – co samo w sobie jest symptomem skali problemu. Ceny hurtowe w lipcu wzrosły o 5,3% r/r, co sygnalizuje dalszą presję kosztową na detalistów.

DAX spokojny mimo złych danych

Indeks DAX traci dziś 0,25%, cofając się do poziomu 26 160 punktów. To kolejna spadkowa sesja z rzędu, choć skala reakcji jest umiarkowana. Warto jednak pamiętać, iż skład DAX-a sprawia, iż indeks jest stosunkowo odporny na słabość popytu wewnętrznego – dominują w nim globalne koncerny (SAP, Siemens, ASML, Allianz), dla których rynek niemiecki stanowi mniejszość przychodów.

Pewnym buforem dla nastrojów jest przemysł. PMI dla sektora wytwórczego w Niemczech wzrósł w sierpniu do 54,1 pkt z 52,2 pkt w lipcu – najwyższy poziom od ponad dwóch lat. Eksporterzy korzystają ze słabszego euro, a zamówienia z Azji i USA trzymają się przyzwoicie. Problem w tym, iż ta siła przemysłu nie przekłada się na konsumpcję – a to właśnie popyt wewnętrzny miał być motorem odbicia po latach recesji.

Dla rynków walutowych słabe dane konsumpcyjne z Niemiec to argument za utrzymaniem gołębiego tonu przez EBC. Rynek wycenia jeszcze jedną obniżkę stóp w strefie euro do końca roku – i ostatnie dane z Wiesbaden raczej wzmacniają tę narrację niż ją osłabiają.

Idź do oryginalnego materiału