
Rok wcześniej zaległości wynosiły 86,9 mln zł, a problemy płatnicze miało 325 przedsiębiorstw. W ciągu 12 miesięcy do tej grupy dołączyło więc 25 podmiotów. Dane pochodzą z rejestru BIG InfoMonitor oraz bazy BIK i dotyczą sektora pozostałych badań i analiz technicznych oznaczonego kodem PKD 7120B.
Za badania techniczne płacimy więcej
Stacje kontroli pojazdów miały skorzystać na podwyżce ceny podstawowego badania technicznego, która po ponad 21 latach wzrosła z 98 do 149 zł. Po roku obowiązywania nowych stawek dane nie pokazują jednak poprawy dyscypliny płatniczej branży. Kondycja konkretnej stacji zależy dziś m.in. od liczby wykonywanych przeglądów, skali działalności oraz lokalnych warunków prowadzenia biznesu.
Teraz rząd przygotowuje kolejne zmiany. Projekt nowelizacji ustawy o systemach homologacji pojazdów, oznaczony numerem UC95, może wejść w życie jeszcze w 2026 r. Nowe regulacje wynikają z prac Ministerstwa Infrastruktury oraz zaleceń unijnej Komisji Transportu i Turystyki Parlamentu Europejskiego.
Opłaty mają rosnąć razem z inflacją
Jedna z ważniejszych zmian dotyczy sposobu ustalania cen badań technicznych. Resort zrezygnował z pomysłu powiązania stawek ze średnim wynagrodzeniem i proponuje automatyczną waloryzację co trzy lata.
Podstawą podwyżki ma być skumulowany wskaźnik inflacji CPI publikowany przez GUS. W uproszczeniu: o ile w ciągu trzech lat ceny w gospodarce wzrosną, opłata za badanie techniczne będzie mogła zostać odpowiednio podniesiona. Mechanizm ma zapobiec sytuacji, w której stawki za przegląd pojazdu pozostają zamrożone przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, podczas gdy koszty firm rosną.
Dodatkowe przychody mogą przynieść stacjom kierowcy, którzy spóźnią się z obowiązkowym badaniem. Projekt zakłada, iż po tygodniu opóźnienia cena będzie wyższa o 100 proc. Przy zwłoce przekraczającej 90 dni stawka ma wzrosnąć o 300 proc.
Zmiany przewidują też mocniejsze kontrole emisji spalin na drogach. o ile pojazd nie spełni norm, policja będzie mogła skierować go na dodatkowe badanie techniczne.
Oprócz przychodów wzrosną też wydatki
Nowe przepisy nie będą jednak dla stacji wyłącznie źródłem dodatkowych pieniędzy. Cyfryzacja badań wymusi dostosowanie części infrastruktury technicznej.
Zmienić mają się m.in. wymagania dotyczące czytników OBD II/EOBD, czyli urządzeń pobierających informacje bezpośrednio z systemów samochodu. Wszystkie stacje mają korzystać z rozwiązań obsługujących jednolity protokół komunikacyjny, który automatycznie prześle dane z auta – np. dotyczące spalania i emisji – do rejestru, bez udziału diagnosty.
Stacje kontroli pojazdów już teraz muszą posiadać takie czytniki, ale część przedsiębiorców będzie musiała zaktualizować oprogramowanie albo kupić nowy, certyfikowany sprzęt. Dla firm znajdujących się już w trudnej sytuacji finansowej będzie to kolejny wydatek.
– Zapowiadana automatyczna waloryzacja opłat za badania techniczne to krok w dobrym kierunku, jednak równolegle na stacje kontroli pojazdów nakładane są nowe obowiązki technologiczne i organizacyjne, które będę wymagały inwestycji. Cyfryzacja procesu badań, automatyczny transfer danych oraz zaostrzenie procedur oznaczają kolejne wydatki, których nie zrekompensuje wzrost ceny badania, dlatego ryzyko dalszego pogorszenia sytuacji finansowej części SKP pozostaje realne mimo wcześniejszych podwyżek cen przeglądów – mówi dr hab. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Branża dostanie więc mechanizm regularnego podnoszenia stawek i możliwość pobierania znacznie wyższych opłat od spóźnialskich kierowców. Równocześnie cyfryzacja i zaostrzenie procedur zwiększą koszty prowadzenia stacji. Przy 94,4 mln zł zaległego zadłużenia pytanie dotyczy też tego, czy dodatkowe przychody wystarczą, by zrównoważyć nowe obowiązki inwestycyjne.
Przeczytaj także:
- Weryfikacja wieku przez mObywatel. Polski startup chce skrócić kolejki przy kasach
- Ceny w sklepach przyhamowały. Jesienią ten trend może się odwrócić
- Odpady drzewne mogłyby dawać energię fabrykom, ale przepisy komplikują ich wykorzystanie

2 godzin temu






