[STANOWISKO] Powrót z wakacji na koszt podatnika

7 godzin temu

Warsaw Enterprise Institute popiera inicjatywę Ministra Spraw Zagranicznych, dążącą do usankcjonowania ponoszenia kosztów użycia samolotów rządowych lub wojskowych do ewakuacji ludzi z kierunków, co do których ryzyko wyjazdu było sygnalizowane uprzednio przez służby. Stoimy na stanowisku, iż po niedawnym zamknięciu przestrzeni powietrznej nad częścią Bliskiego Wschodu polscy podatnicy nie powinni się zrzucać na powrót zbłąkanych turystów. MSZ regularnie informowało o sytuacji bezpieczeństwa za granicą, w konsekwencji czego część podróżnych zmieniło plany, a inni pojechali mimo to. Jak to często bywa, za brak rozsądku niektórych płacą wszyscy.

Proszę Państwa o poparcie dla takiej zmiany ustaw, aby za powrót do kraju samolotem rządowym lub wojskowym z miejsc, gdzie były ostrzeżenia o niebezpieczeństwie, można było pobierać opłatę – Radosław Sikorski.

Wyjazdy zagraniczne w każdym przypadku niosą ze sobą pewne ryzyko poniesienia nadmiarowych kosztów. Dobrą praktyką jest więc wykupienie ubezpieczenia przed podróżą oraz zapoznanie się z rekomendacjami MSZ na temat kraju, który planuje się odwiedzić. Jak pokazują dane, Polacy odwiedzają często kierunki nieoczywiste i potencjalnie niebezpieczne. Przykładowo w I połowie 2024 roku na Ukrainę udało się ponad 100 tys. Polaków.

Powody takich decyzji są różne, a władza nie może odmówić komuś wyjazdu do kraju „niebezpiecznego”, natomiast każdy powinien liczyć się z ryzykiem. W ostatnim czasie internet zalewają treści na temat turystów, którzy mają problemy z powrotem z Azji Południowo-Wschodniej oraz państw Zatoki Perskiej. Rząd informuje, iż do wtorku 10 marca zorganizowano 55 lotów, dzięki którym do kraju wróciło prawie 10 tys. osób, i jest to oczywiście działanie godne pochwały, ale pytanie, kto za to zapłaci. Co więcej, na Bliski Wschód od 1 marca wyjechało ponad 700 Polaków. Nie jest możliwe, aby były to osoby nieświadome prowadzenia działań wojennych w regionie, dlatego pytamy, czy za ich powrót też mamy zapłacić?

Najwięcej emocji budzą Zjednoczone Emiraty Arabskie, do których udało się w marcu 368 osób. W ocenie tego przypadku bądźmy realistami. MSZ od dawna informowało o groźbie wybuchu wojny w regionie, ale sam kraj pozostaje względnie bezpieczny. Mimo czasowego wstrzymania ruchu lotniczego, sytuacja na lądzie pozostaje stabilna, wszystkie niezbędne sklepy, czy punkty usługowe działają, a przejścia graniczne z Arabią Saudyjską, czy Omanem pozostają otwarte. Los osób, które tam „utknęły” pozostaje nie do pozazdroszczenia, aczkolwiek nie umywa się do sytuacji na Ukrainie, gdzie jeżdżą tysiące Polaków i nikt nie mówi o organizowaniu dla nich powrotu.

W świetle prawa pomoc konsularna przy wyjedzie z obcego kraju wiąże się z koniecznością zwrotu kosztów w okresie 5 lat. W przypadku zorganizowanych akcji rządowych są to zwykle operacje nieodpłatne, czyli współfinansowane przez całe społeczeństwo. W innych krajach europejskich powroty organizowane przez władze często są płatne, o ile akcja nie jest typowo „humanitarna”. Przykładowo rząd Finlandii wycenił powrót z Dubaju w ostatnich dniach na 1230 euro, a rząd Estonii na 450 euro.

W opinii WEI, dobrze iż rząd pomaga wrócić obywatelom do kraju, natomiast operacja powinna być nieodpłatana w momencie, gdy dochodzi do niespodziewanego kryzysu, a MSZ nie odradzało wcześniej podróży w dane miejsce. W sytuacjach takich jak ta zaistniała w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie nie ma poważnego zagrożenia dla życia i zdrowia obywateli, pomoc rządu powinna być odpłatna. Przyłączamy się do apelu szefa MSZ o uregulowanie kosztów podróży rządowymi lub wojskowymi samolotami, aby zniwelować przypadki nadużyć oraz nakłonić podróżnych do podejmowania bardziej racjonalnych decyzji.

Idź do oryginalnego materiału