Stany Zjednoczone łagodzą restrykcje wobec Rosji, by uspokoić rynek ropy

2 godzin temu

Decyzja administracji USA o czasowym dopuszczeniu zakupu części rosyjskiej ropy już znajdującej się w transporcie należy interpretować jako doraźną próbę stabilizacji rynku surowcowego w warunkach podwyższonego ryzyka geopolitycznego. Waszyngton, mierząc się z konsekwencjami wojny na Bliskim Wschodzie i presją na wzrost cen paliw, zdecydował się na drugi, rozszerzony wyjątek od dotychczasowych restrykcji. Tym razem obejmuje on ładunki załadowane przed 12 marca i obowiązuje przez miesiąc, co oznacza, iż skala działania jest z definicji ograniczona i podporządkowana krótkoterminowemu celowi, jakim jest zwiększenie dostępnej podaży ropy bez istotnego wzmacniania dochodów Rosji.

Jednocześnie sam charakter tej decyzji pokazuje, iż nie mamy do czynienia ze zmianą strategiczną, ale z rozwiązaniem awaryjnym. Ograniczenie wyjątku wyłącznie do ładunków już będących w drodze sprawia, iż wpływ na globalny bilans rynku będzie niewielki, zwłaszcza jeżeli uwzględnić logistykę dostaw i krótki horyzont obowiązywania zwolnienia. To raczej próba złagodzenia napięcia niż działanie, które mogłoby trwale odwrócić kierunek notowań ropy.

Rynek odebrał ten ruch z ostrożnością, co dobrze oddaje fakt, iż notowania Brent wciąż utrzymują się w okolicach 100 dolarów za baryłkę. Oznacza to, iż inwestorzy nie traktują zwiększonej podaży rosyjskiego surowca jako rozwiązania problemu, ale jedynie jako czynnik częściowo ograniczający skalę zwyżek. Kluczowym źródłem niepokoju pozostaje bowiem Bliski Wschód, a więc region o fundamentalnym znaczeniu dla globalnych dostaw. Dopóki utrzymuje się ryzyko dalszej eskalacji konfliktu, zwłaszcza w rejonie newralgicznych szlaków transportowych, premia geopolityczna w cenach ropy będzie trudna do trwałego wyeliminowania.

Pomoc zbyt mała, by zmienić fundamenty rynku

Na ten obraz nakładają się także szacunki analityków, według których realnie dostępna dodatkowa podaż jest mniejsza, niż mogłoby wynikać z samej skali rosyjskiej ropy znajdującej się na morzu. Istotna część ładunków znajduje się w pobliżu Chin i może trafić do magazynów, kolejne wolumeny są już blisko Indii i prawdopodobnie zostaną tam wykorzystane, a tylko pozostała część daje większą elastyczność dla innych nabywców. W praktyce oznacza to, iż mowa o buforze, który może jedynie częściowo zrekompensować potencjalne zakłócenia podaży z Zatoki Perskiej. To pomoc istotna z punktu widzenia krótkoterminowego sentymentu, ale zbyt mała, by zmienić fundamenty rynku.

Warto również zauważyć, iż decyzja USA wpisuje się w szerszy zestaw działań mających ograniczyć presję cenową. Obok czasowego poluzowania zasad dotyczących rosyjskiej ropy pojawił się plan uwolnienia 172 mln baryłek z rezerw strategicznych, a także rozważania dotyczące innych form interwencji. Dla inwestorów to wyraźny sygnał, iż administracja jest zdeterminowana, by przeciwdziałać gwałtownym wzrostom cen energii, które mogłyby negatywnie odbić się zarówno na inflacji, jak i na nastrojach konsumenckich oraz wycenach aktywów.

Z punktu widzenia rynku akcji i obligacji znaczenie tej decyzji wykracza poza sam segment surowcowy. Każde działanie, które choć częściowo ogranicza ryzyko dalszego wzrostu cen ropy, jest potencjalnie korzystne dla oczekiwań inflacyjnych i może łagodzić obawy o utrzymanie restrykcyjnej polityki pieniężnej. Z drugiej strony inwestorzy mają świadomość, iż jest to instrument o ograniczonej skuteczności. o ile sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej ponownie się zaostrzy, a szczególnie jeżeli wzrośnie zagrożenie dla transportu przez cieśninę Ormuz, presja na kolejne nadzwyczajne działania może się zwiększyć, włącznie z dalszym łagodzeniem podejścia do rosyjskiej podaży.

Źródło: Krzysztof Kamiński, OANDA TMS Brokers

Idź do oryginalnego materiału