Stodolak: Unia Europejska upraszcza przez utrudnianie [OPINIA]

4 godzin temu

Unii Europejskiej udało się osiągnąć coś niemożliwego. Przedstawiła pomysł tak szkodliwy, iż ma szanse zjednoczyć w sprzeciwie śmiertelnych wrogów: big techy, wydawców mediów oraz reklamodawców. A to wszystko w ramach deregulacji – pisze Sebastian Stodolak, wiceprezes WEI dla Dziennik Gazeta Prawna.

Jestem pewien, iż to irytuje wszystkich. Za każdym razem, gdy wchodzimy na nową stronę w sieci musimy „odklikać” zgodę na udostępnienie naszych plików cookies. Zwykle robimy to automatycznie, bez lektury treści – bo kto z nas ma na to czas? Ale mus to mus, bo ten pusty rytuał wynika z przepisów o ochronie danych osobowych, wynikających z unijnej dyrektywy ePrivacy z 2002 r., a także z Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych z 2018 r. Bruksela locuta, causa finita…

Ale może nie? Może jest szansa na powrót do racjonalności? W końcu przed początkiem obowiązywania tych aktów prawnych w UE też istniało życie, a odkąd Mario Draghi opublikował swój słynny raport o konkurencyjności Wspólnoty, upraszczanie i deregulowanie stało się lejtmotywem działań Brukseli. Eurokraci jednak, jak to eurokraci, drogę ku uproszczeniom w kwestii danych osobowych wybrali wyjątkowo krętą. Zamiast radykalnie ograniczyć stosowanie przedmiotowych przepisów, postanowili w ramach „Cyfrowego Omnibusa” zachować je w ich fundamentalnym wymiarze, a jednocześnie spróbować zmniejszyć ich uciążliwość. Pomysł, na który wpadli, wydaje się intuicyjnie cudowny. Użytkownik zamiast udzielać niezliczonej ilości zgód na użycie cookies, będzie mógł robić to jednorazowo – ustawiając domyślną opcję na poziomie przeglądarki. Jeden klik i po sprawie. Problem rozwiązany!

(…)

Cały tekst dostępny jest TUTAJ.

Idź do oryginalnego materiału