Wiosenny start sezonu coraz wyraźniej odbywa się w warunkach ograniczonej dostępności wody. Niskie sumy opadów w ostatnich tygodniach sprawiają, iż gleba traci wilgoć tam, gdzie jest ona najbardziej potrzebna – w warstwie odpowiedzialnej za wschody i rozwój młodych roślin. Eksperci wskazują, iż problem obejmuje już znaczną część kraju i może się pogłębiać wraz z utrzymującą się suchą pogodą.
Suchy początek sezonu. Wody w glebie jak na lekarstwoBlokada pogodowa zatrzymała deszcz nad Europą
Jak wskazują synoptycy, Polska znalazła się w układzie wysokiego ciśnienia, który skutecznie ogranicza dopływ opadów. Wyż Azorski połączony z układami nad Skandynawią i Rosją tworzy tzw. wał wyżowy, rozciągający się od Francji przez Niemcy aż po Polskę.
W praktyce oznacza to jedno: niże atmosferyczne niosące opady są blokowane i omijają nasz region. Efektem jest dłuższy okres bez znaczącego deszczu, który w kwietniu ma szczególne znaczenie dla pól.
Najbardziej wysycha to, co najważniejsze
Problem nie dotyczy jeszcze głębokich warstw gleby. Najbardziej niepokojące jest to, iż woda znika z warstwy do około 7 cm, czyli dokładnie tej, w której kiełkują nasiona i rozwijają się pierwsze korzenie.
W wielu regionach kraju – od zachodniej Polski, przez centrum, aż po wschód – wilgotność gleby przy powierzchni spadła poniżej 30 proc.. To poziom, który oznacza realny deficyt wody dla roślin.
Dla gospodarstw oznacza to jedno: nierówne lub opóźnione wschody, a w skrajnych przypadkach konieczność przesiewów.
To może być początek większego problemu
Eksperci nie mają wątpliwości, iż obecna sytuacja może się pogłębiać. Jeśli brak opadów się utrzyma, susza glebowa może gwałtownie przejść w suszę rolniczą, a w dalszej kolejności także hydrologiczną.
Pierwsze sygnały już się pojawiły. Państwowy Instytut Geologiczny ostrzegł przed niżówką hydrogeologiczną, czyli spadkiem poziomu wód podziemnych. Ostrzeżenia objęły m.in. województwa centralne i wschodnie, ale także część północy kraju.
To istotny sygnał, bo problemy z wodą zaczynają być widoczne nie tylko w glebie, ale również w zasobach podziemnych.
Prognozy dają nadzieję, ale bez gwarancji
Najbliższe dni nie przyniosą przełomu. Opady mają mieć charakter lokalny i przelotny, co w praktyce oznacza, iż wiele gospodarstw może ich w ogóle nie odczuć.
Dopiero początek przyszłego tygodnia może przynieść zmianę. Polska znajdzie się w zasięgu aktywniejszego niżu, który może przynieść opady przekraczające 20 litrów na metr kwadratowy.
Synoptycy podkreślają jednak, iż takie prognozy obarczone są dużą niepewnością, a rozkład opadów może być nierównomierny.
Sezon zaczyna się pod presją
Wiosna, która powinna być okresem intensywnego startu wegetacji, w wielu regionach zaczyna się pod znakiem ograniczonej dostępności wody. To nie pozostało susza w pełnym znaczeniu tego słowa, ale sygnał ostrzegawczy jest wyraźny.
Jeśli warunki pogodowe się nie zmienią, problem gwałtownie przestanie być lokalny. A wtedy konsekwencje będą widoczne nie tylko na polach, ale także w wynikach całego sezonu.

5 godzin temu