Donald Trump ogłosił w środę, 2 kwietnia, listę państw, na które USA nałożyły cła. Dla Unii Europejskiej będzie to 20 proc., Chin - 34 proc., Japonii - 24 proc., Indii - 26 proc., Korei Płd. - 25 proc. W przypadku Państwa Środka stawka ta zostanie dodana do ogłoszonych wcześniej 20 proc. ceł, tj. będzie wynosić 54 proc. Dodatkowo Trump wyeliminował też tzw. wyjątek de minimis, pozwalający na sprowadzanie towarów o wartości do 800 dol. z Chin z pominięciem ceł. Ta luka stanowiła podstawę działalności chińskich platform e-commerce, oferujących tanie produkty z ChRL, takich jak Temu i Shein. Brazylia i Kolumbia zostały objęte cłami wynoszącymi 10 proc. Reklama
Czytaj także: "Detroit Europy" drży przed cłami Trumpa. Sąsiad Polski ucierpi najbardziej
Ursula von der Leyen odpowiada na cła Donalda Trumpa
W odpowiedzi na decyzję Donalda Trumpa szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zapowiedziała, iż Unia będzie chronić swoich interesów. "Kończymy pierwszy pakiet środków zaradczych w odpowiedzi na cła USA na stal, przygotujemy kolejne, by chronić nasze interesy" - stwierdziła. "Wiem, iż wielu z was czuje się zawiedzionych przez naszego najstarszego sojusznika" - powiedziała von der Leyen.
"Zgadzam się z prezydentem Trumpem, iż inni nieuczciwie wykorzystują obecne zasady i jestem gotowa poprzeć wszelkie wysiłki, aby dostosować globalny system handlowy do realiów światowej gospodarki" - mówiła von der Leyen. Natomiast - jak zaznaczyła - sięganie w pierwszej kolejności po cła tego nie naprawi. Szefowa KE: "W tym nieładzie nie widać żadnego porządku". Jak podkreśliła von der Leyen, konsekwencje będą "drastyczne" dla całego świata. W jej ocenie cła są "poważnym ciosem dla światowej gospodarki", bo przyniosą inflację i podniosą koszty życia dla milionów konsumentów. Ucierpią na nich wszystkie firmy już od pierwszego dnia ze względu na zakłócenia i uciążliwą biurokrację. "Koszty prowadzenia interesów ze Stanami Zjednoczonymi drastycznie wzrosną" - przestrzegła.
"Musimy przygotować się na wpływ, jaki to nieuchronnie będzie miało. Europa ma wszystko, czego potrzebuje, aby przetrwać burzę. Jesteśmy w tym razem" - zaznaczyła przewodnicząca KE. "Jedność jest naszą siłą" - mówiła. Dodała, iż nie jest za późno, aby rozwiązać problemy poprzez negocjacje i na dialog gotowy jest komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz. "Będziemy pracować nad zmniejszeniem barier, a nie ich podnoszeniem" - zaznaczyła.
Premier Włoch o cłach nałożonych na Unię Europejską
Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała w środę późnym wieczorem, w reakcji na wprowadzenie ceł na towary z UE, iż jej rząd będzie pracować nad porozumieniem z Waszyngtonem, by nie dopuścić do wojny handlowej.
"Wprowadzenie przez USA ceł wobec Unii Europejskiej to krok, który uważam za błędny i taki, który nie opłaca się żadnej ze stron" - stwierdziła Meloni. Premier Włoch podkreśliła: "Zrobimy wszystko, co możemy, by pracować nad porozumieniem ze Stanami Zjednoczonymi po to, by nie dopuścić do wojny handlowej, która nieuchronnie osłabiłaby Zachód z korzyścią dla innych globalnych aktorów". "Jak zawsze będziemy działać w interesie Włoch i ich gospodarki, prowadząc dialog także z innymi europejskimi partnerami"- dodała premier.
Chiny grożą USA odwetem za cła
Chińskie ministerstwo handlu wyraziło "stanowczy" sprzeciw wobec ogłoszonych przez prezydenta USA Donalda Trumpa nowych ceł, które w przypadku importu towarów z ChRL wynoszą 34 proc. Pekin wezwał do "natychmiastowego" wycofania decyzji, grożąc podjęciem odwetu w celu ochrony swoich interesów.
Resort handlu przestrzegł, iż podnoszenie ceł nie rozwiąże problemów Stanów Zjednoczonych, a jedynie zaszkodzi zarówno interesom USA, jak i globalnemu rozwojowi gospodarczemu oraz stabilności łańcuchów dostaw. Pekin wzywa Waszyngton do "rozwiązania sporów poprzez równy dialog z partnerami handlowymi". Według resortu handlu "wojna handlowa nie ma zwycięzców, a protekcjonizm nie ma przyszłości".
"Tak zwane wzajemne taryfy celne, które opierają się na subiektywnych i jednostronnych ocenach strony amerykańskiej, są niezgodne z zasadami handlu międzynarodowego, poważnie podważają uzasadnione prawa i interesy zainteresowanych stron oraz są typową praktyką jednostronnego zastraszania" - ocenił resort handlu. Władze w Pekinie nie sprecyzowały, jakie podejmą kroki w reakcji na środową decyzję Waszyngtonu.
Japonia będzie starać się o zwolnienie z ceł
Rząd w Tokio wyraził "poważne zaniepokojenie" w związku z decyzją prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu ceł, kwestionując zgodność tego kroku z zasadami Światowej Organizacji Handlu (WTO) oraz dwustronną umową handlową. Produkty z Japonii zostały objęte 24-proc. stawką. Główny sekretarz rządu Yoshimasa Hayashi oświadczył, iż Tokio stanowczo wezwało Waszyngton do wycofania się z decyzji administracji Trumpa o nałożeniu ceł na japońskie produkty w ramach tzw. ceł wzajemnych.
Hayashi wyraził przekonanie, iż wprowadzenie taryf może mieć "duży negatywny wpływ" na globalną gospodarkę i system handlowy.
Minister handlu Japonii Yoji Muto poinformował, iż Tokio będzie kontynuować starania o zwolnienia z amerykańskich ceł. Muto przekazał, iż podczas wcześniejszego spotkania online z sekretarzem handlu USA, Howardem Lutnickiem, wyraził ubolewanie z powodu planowanych taryf, argumentując, iż utrudnią one firmom inwestowanie na rynku amerykańskim i zaszkodzą największej gospodarce świata.
Wielka Brytania. Minister handlu apeluje o zachowanie spokoju po decyzji Trumpa
"Zachowujemy spokój i zabiegamy o umowę handlową z USA" - oświadczył w środę późnym wieczorem brytyjski minister handlu Jonathan Reynolds, odnosząc się do "ceł wzajemnych", ogłoszonych tego dnia przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Stawka dla Wielkiej Brytanii wynosi 10 proc.
Reynolds podkreślił w komunikacie, iż jego rząd przez ostatnie kilka tygodni był "w pełni skupiony na negocjowaniu umowy gospodarczej ze Stanami Zjednoczonymi, która wzmacnia nasze istniejące, sprawiedliwe i zrównoważone relacje handlowe".
"USA są naszym najbliższym sojusznikiem, więc nasze podejście polega na zachowaniu spokoju i zaangażowania w osiągnięcie tej umowy, która, mamy nadzieję, złagodzi wpływ tego, co zostało ogłoszone dzisiaj" - dodał brytyjski minister, odnosząc się do ceł ogłoszonych przez Trumpa.
Reynolds zaznaczył, iż Londyn nie chce wojny handlowej i liczy na zawarcie porozumienia, ale ostrzegł, iż rząd "zrobi wszystko, co konieczne, by bronić brytyjskiego interesu narodowego", posiada "szereg narzędzi" i "nie zawaha się podjąć działań".
Kanada reaguje na cła USA. "Będziemy walczyć"
"Kanada będzie walczyć z amerykańskimi cłami" - oznajmił w środę szef kanadyjskiego rządu Mark Carney, komentując decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o nałożeniu "ceł wzajemnych" na inne kraje.
"Będziemy walczyć z tymi cłami poprzez środki zaradcze. Będziemy chronić naszych pracowników i zbudujemy najsilniejszą gospodarkę G7" - powiedział Carney w krótkiej wypowiedzi dla dziennikarzy. Dodał, iż działania Kanady "będą miały cel i będą silne" i zwrócił uwagę, iż amerykańskie cła "fundamentalnie zmienią system handlu międzynarodowego", negatywne skutki dla gospodarki amerykańskiej będą narastać z czasem, wpływ odczują "miliony Kanadyjczyków".
Carney dodał, iż w decyzji "zachowane zostały istotne elementy naszej relacji, handlowej relacji między Kanadą a USA". Przy tym, podkreślił premier, inne cła, takie jak na stal i aluminium, nałożone wcześniej na Kanadę, pozostały, wchodzą w życie cła na samochody, a USA zapowiadają kolejne cła "w tak zwanych sektorach strategicznych, farmaceutykach, drewnie budowlanym, półprzewodnikach".Premier Kanady zapowiedział, iż po zaplanowanych spotkaniach, m.in. z premierami prowincji i terytoriów, w czwartek "będziemy mieli więcej do powiedzenia".
Premier Irlandii apeluje o wyważoną odpowiedź na cła Trumpa
Premier Irlandii Micheal Martin ocenił, iż 20-procentowe cła na import z UE, ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa, są nieuzasadnione i niekorzystne dla żadnej ze stron. Wezwał Unię Europejską do udzielenia wspólnej, wyważonej odpowiedzi.
Na nagraniu opublikowanym w serwisie X Martin wyraził ubolewanie z powodu decyzji administracji USA o nałożeniu ceł. Zapowiedział, iż Irlandia będzie się starała negocjować z USA, zarówno dwustronnie, jak i we współpracy z pozostałymi krajami UE, aby "ograniczyć szkody" związane z decyzją Trumpa.