Sąd w Berlinie zablokował awaryjny plan władz miasta, który miał dopuścić posypywanie chodników solą. Po fali silnych mrozów stolica Niemiec zamieniła się w jedno wielkie lodowisko. Decyzja sądu podzieliła Niemców i rozpaliła polityków. I to w poprzek partyjnych przynależności. Posłanka Zielonych Ricarda Lang, o zakazie soli napisała na platformie X:
„Przepraszam, ale to jakiś obłęd!”. Sąd administracyjny unieważnił rozporządzenie berlińskiej senator ds. transportu Ute Bonde (minister na poziomie kraju związkowego; Berlin jest miastem na prawach landu) z 30 stycznia. Akt ten zezwalał osobom prywatnym na stosowanie soli drogowej i innych środków chemicznych do usuwania gołoledzi z chodników. Fala urazów i euforia ekologów Wyrok oznacza, iż właściciele nieruchomości w Berlinie – którzy odpowiadają za odśnieżanie i usuwanie lodu z ciągów pieszych przed budynkami – mogą korzystać wyłącznie z metod mechanicznych, takich jak skuwanie lodu lub posypywanie piaskiem. Jednak jak dotąd środki te okazały się niewystarczające, by zapewnić bezpieczeństwo pieszym. Skutkiem jest fala wypadków i urazów. Największy berliński szpital urazowy informuje, iż codziennie zgłasza się tam od 30 do 40 osób z obrażeniami po poślizgnięciach, takimi jak złamania nadgarstków czy wstrząśnienia mózgu. Do interwencji sądu doprowadziła skarga fundamentalistycznej organizacji ekologicznej Naturschutzbund Deutschland (NABU). Organizacja argumentowała, iż użycie soli zagraża drzewom i innej roślinności. Ponadto uznała, iż senator transportu nie miała podstaw prawnych do wydania rozporządzenia sprzecznego z obowiązującym w Berlinie zakazem stosowania soli drogowej. Zakaz ten od lat jest zapisany w ustawie o oczyszczaniu ulic oraz w przepisach o ochronie środowiska. Szefowa NABU Melanie von Orlow przyjęła wyrok z zadowoleniem:
„Tym rozporządzeniem senator Bonde próbowała obejść obowiązujące prawo. Ogólne odstępstwo od ustawowego zakazu soli drogowej bez solidnej podstawy prawnej jest nie do zaakceptowania i stworzyłoby niebezpieczny precedens. Ochrona środowiska i przyrody nie może być po prostu podważana decyzjami o charakterze ogólnym – choćby w sytuacjach wyjątkowych”. Burza polityczna w Niemczech Decyzja sądu wywołała jednak burzę polityczną – i to w poprzek partyjnych przynależności. Posłanka Zielonych Ricarda Lang napisała na platformie X:
„Przepraszam, ale to jakiś obłęd! Starsi ludzie nie wychodzą z domów ze strachu przed urazami, a w tym samym czasie ktoś zaskarża pragmatyczne rozwiązanie”. Szef berlińskiej liberalnej partii FDP Christoph Meyer ostro skrytykował eko-radykałów za złożenie skargi:
„NABU pokazuje, jak mało obchodzi je los ludzi. Najważniejsza jest ideologiczna czystość – choćby jeżeli pół Berlina wywraca się na lodzie. Kto narzeka na użycie soli przy gołoledzi, stracił kontakt z rzeczywistością. Odebrać NABU finansowanie!” Burmistrz Berlina Kai Wegner (CDU) zapowiada teraz zmianę przepisów. „Decyzja sądu administracyjnego pokazuje, iż pilnie musimy nowelizować ustawę o oczyszczaniu ulic, aby móc skutecznie i gwałtownie reagować na oblodzenie w Berlinie podczas ekstremalnych warunków pogodowych. Chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców” – podkreślił polityk. Tymczasem zima nie odpuszcza, a Berlińczycy do czasu nowelizacji przepisów mają do wyboru pozostanie w domu lub poruszanie się po chodnikach na łyżwach. Warto wspomnieć, iż w Polsce nie ma zakazu stosowania soli do posypywania oblodzonych chodników. Jednak samorządy mogą przyjąć ograniczenia w jej używaniu. Np. w Warszawie stosowanie soli jest zabronione w parkach i w sąsiedztwie drzew i pasów zieleni.