Szara strefa pożyczek rośnie. Co szósty kredyt jest poza prawem

3 godzin temu

Szara strefa w sektorze pożyczek pozabankowych w Polsce osiągnęła wartość 5,1 mld zł rocznie – wynika z nowego raportu Warsaw Enterprise Institute (WEI). Oznacza to, iż choćby 15 proc. całego rynku funkcjonuje poza oficjalnym obiegiem, bez nadzoru państwa i jakiejkolwiek ochrony konsumentów.

Odpowiedź rynku na zbyt sztywne regulacje


Z danych WEI wynika, iż tylko w I połowie 2025 roku aż 77 proc. wniosków o pożyczkę zostało odrzuconych przez instytucje pozabankowe. Prawie 60 proc. klientów nie uzyskało finansowania w żadnej legalnie działającej firmie. Autorzy raportu wskazują, iż za ten stan odpowiadają nadmiernie restrykcyjne przepisy, w tym limity kosztów pozaodsetkowych i obowiązek jednolitej oceny zdolności kredytowej.


– Szara strefa nie znika tylko dlatego, iż państwo jej nie widzi. Ona rośnie tam, gdzie regulacje uniemożliwiają legalnym podmiotom odpowiedź na realne potrzeby konsumentów. Nasze wyliczenia pokazują, iż niemal połowa osób, którym odmówiono pożyczki, aktywnie szuka alternatywnego finansowania, a w wielu przypadkach trafia do podmiotów działających poza prawem – komentuje Wojciech Wyszomierski, analityk WEI.

Potrzeby finansowe nie znikają


Jak podkreślają autorzy raportu, problemem nie jest nadmierne zadłużenie Polaków. Relacja zadłużenia gospodarstw domowych do PKB wynosi w Polsce 22,5 proc. wobec 51 proc. w UE. Barierę stanowią zbyt wąskie ramy prawne. Efektem są trudności z dostępem do legalnego finansowania, zwłaszcza wśród nowych klientów. Ich udział w portfelu firm pożyczkowych spadł do 8,5 proc.


Aż 73 proc. osób szukających pożyczki na potrzeby zdrowotne byłoby gotowych sięgnąć po ofertę z szarej strefy, jeżeli nie uzyskają jej legalnie. Podobnie jest w przypadku finansowania bieżących wydatków lub potrzeb bliskich.


– Państwo, zamiast realnie chronić konsumentów, wypycha ich poza legalny rynek. Tam nie obowiązują ani limity kosztów, ani standardy windykacji, ani jakiekolwiek gwarancje prawne – mówi Piotr Palutkiewicz, wiceprezes WEI.

Szara strefa to straty dla budżetu i ryzyko dla konsumentów


Rosnąca szara strefa oznacza także poważne skutki dla finansów publicznych. Nielegalni pożyczkodawcy nie płacą podatków, a każda transakcja odbywa się poza kontrolą państwa.


– Szara strefa to nie tylko zagrożenie dla obywateli, ale też wymierna strata dla budżetu – zwraca uwagę Palutkiewicz. Jak dodaje, to także zwiększa ryzyko patologii gospodarczych i społecznych.


Dlatego WEI apeluje o przegląd i zmianę przepisów regulujących rynek pożyczek pozabankowych. Celem miałoby być przywrócenie większej elastyczności firmom działającym legalnie – np. poprzez umożliwienie bardziej zróżnicowanej oceny ryzyka i większą wolność w kształtowanie oferty.


– Silny, legalny i konkurencyjny rynek pożyczkowy jest najlepszym narzędziem walki z szarą strefą. Tam, gdzie legalna oferta znika, natychmiast pojawia się nielegalna. Prognozujemy, iż o ile przepisy dotyczące sektora pożyczkowego, takie jak np. limit kosztów pozaodsetkowych, nie zostaną urealnione, to obecny, sięgający niemal 80 proc. poziom odrzucanych wniosków jeszcze wzrośnie. A konsumenci, którzy nie otrzymają finansowania, jeszcze częściej będą szukać środków w szarej strefie – mówi Palutkiewicz.


Raport WEI jest pierwszym tak kompleksowym opracowaniem opisującym skalę nielegalnego rynku pożyczek w Polsce. Powstał na podstawie danych branżowych, badań ankietowych i autorskiej metodologii szacowania.




Polecamy również:



  • USA wychodzą z kluczowego traktatu klimatycznego ONZ. Eksperci: to może być nielegalne

  • Prezydent zawetował ustawę o DSA. Co dalej z ochroną internautów w Polsce?

  • Nie tylko doraźnie. Firmy angażują się w systemową pomoc PCK

Idź do oryginalnego materiału