Szkody powodowane przez dziką zwierzynę rosną. Rolnicy: tracimy kontrolę

1 godzina temu

Szkody powodowane przez dziką zwierzynę coraz mocniej uderzają w rolników na Podkarpaciu. Problem nie dotyczy już tylko strat w uprawach i hodowli, ale także bezpieczeństwa ludzi i zwierząt gospodarskich. W centrum sporu są dziś wilki i niedźwiedzie, których populacja w regionie rośnie. Dlatego rolnicy alarmują, iż sytuacja wymyka się spod kontroli, a państwo nie reaguje wystarczająco skutecznie.

Jednocześnie problem dzikiej zwierzyny staje się elementem szerszego konfliktu. Z jednej strony gospodarstwa ponoszą realne straty, ale z drugiej system ochrony przyrody ogranicza możliwości działania. Dlatego napięcie między rolnikami a instytucjami stale rośnie.

Wilki i niedźwiedzie w centrum problemu

Szkody powodowane przez dziką zwierzynę na Podkarpaciu coraz częściej wiążą się z dużymi drapieżnikami. Region wyróżnia się na tle kraju skalą ich występowania.

Leśnicy szacują, że:

  • na Podkarpaciu żyje około 1,4 tys. wilków,
  • ich liczebność w ciągu dekady wzrosła niemal czterokrotnie,
  • region stał się kluczowym obszarem występowania tego gatunku w Polsce.

Równocześnie leśnicy wskazują, iż na Podkarpaciu żyje około 300 niedźwiedzi. Jednak naukowcy podkreślają, iż brak aktualnych badań genetycznych może zawyżać te dane.

Dlatego brak precyzyjnych informacji o liczebności zwierząt staje się jednym z głównych punktów sporu.

Rolnicy: państwo nie widzi skali zagrożenia

Podkarpacka Izba Rolnicza od lat zgłasza problem szkód powodowanych przez dziką zwierzynę. Organizacja wskazuje, iż sytuacja się pogarsza, a działania państwa pozostają niewystarczające.

W jednym z wniosków Izby czytamy:

„Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie widzi problemu tam, gdzie my dostrzegamy zagrożenie dla mieszkańców obszarów wiejskich”

Rolnicy podkreślają, iż chodzi nie tylko o straty finansowe, ale również o bezpieczeństwo. W przypadku wilków i niedźwiedzi zagrożenie przestaje być teoretyczne.

Jednocześnie rolnicy wskazują, iż obecne narzędzia, takie jak odstraszanie czy selektywny odstrzał, nie rozwiązują problemu systemowo.

Brak danych i kontroli nad populacją

Szkody powodowane przez dziką zwierzynę są bezpośrednio związane z brakiem rzetelnych danych. Podkarpacka Izba Rolnicza od lat domaga się wiarygodnych metod szacowania populacji wilków i niedźwiedzi.

Rolnicy i eksperci podkreślają, że:

  • obecne dane pozostają nieprecyzyjne,
  • brak badań genetycznych utrudnia ocenę sytuacji,
  • decyzje zapadają bez pełnej wiedzy o skali problemu.

Dlatego w praktyce brakuje skutecznych działań w terenie.

Podkarpacka Izba Rolnicza od lat domaga się wiarygodnych metod szacowania populacji wilków i niedźwiedzi.

fot. Canva

Państwo wydaje miliony, efektów brak

Administracja dostrzega problem szkód powodowanych przez dziką zwierzynę i uruchamia programy wsparcia. W ramach nowego programu współfinansowanego przez Unię Europejską przeznaczyła ponad 16 mln zł na bezpieczeństwo mieszkańców oraz ochronę niedźwiedzia brunatnego w Podkarpaciu i Małopolsce.

Środki mają wspierać działania prewencyjne oraz ograniczać ryzyko kontaktów ludzi z dużymi drapieżnikami. To pokazuje, iż problem jest znany zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym.

Rolnicy wskazują jednak, iż mimo rosnących nakładów sytuacja się nie poprawia. Ich zdaniem państwo skupia się bardziej na ochronie gatunków niż na realnej ochronie gospodarstw. Dlatego konflikt między wsią a instytucjami narasta.

Szkody powodowane przez dziką zwierzynę – spór będzie narastał

Z jednej strony rośnie liczba wilków i niedźwiedzi, ale z drugiej brakuje skutecznych narzędzi kontroli populacji. Dlatego problem nie znika, a jego skala się zwiększa.

Dla wielu rolników oznacza to jedno: straty będą rosły, a poczucie braku bezpieczeństwa będzie się pogłębiać. Jednocześnie coraz trudniej uwierzyć, iż ktoś jeszcze ma nad tą sytuacją kontrolę.

Źródła: Podkarpacka Izba Rolnicza, Ministerstwo Klimatu i Środowiska, US w Rzeszowie, RMF24

Idź do oryginalnego materiału