Premier Japonii Sanae Takaichi broni swojej polityki fiskalnej przed zarzutami, iż osłabia ona krajową walutę. Podczas piątkowej sesji parlamentu powiedziała:
„Jeśli chodzi o naszą proaktywną i odpowiedzialną politykę fiskalną, uważamy, iż wzmocnienie globalnej konkurencyjności japońskiej gospodarki ostatecznie pozwoli utrzymać zaufanie do jena. Oznacza to, iż prowadzimy spójną politykę.”
Premier zapewniła też, iż rząd będzie uważnie obserwował kurs walutowy i ceny i w razie potrzeby odpowiednio zareaguje. Dzień wcześniej powiedziała w parlamencie, iż Japonia nie potrzebuje już polityki reflacyjnej, bo deflacja się skończyła. Zadeklarowała również pełny szacunek dla niezależności Banku Japonii, co rynek odczytał jako sygnał, iż rząd nie będzie blokował dalszych podwyżek stóp.
Obniżka podatku za 10 bln jenów
Inwestorzy zwracają jednak uwagę na rozbieżność między słowami a decyzjami. W piątek rząd przyjął projekt ustawy, który na dwa lata obniża podatek konsumpcyjny od żywności i napojów z 8 do 1 proc. Obniżka miałaby obowiązywać od kwietnia. Według agencji Kyodo budżet straci przez nią ok. 10 bln JPY (ok. 63 mld USD). Byłaby to pierwsza obniżka tego podatku od jego wprowadzenia w 1989 roku. Rząd nie wyjaśnił, jak ją sfinansuje bez emisji nowego długu. Minister finansów Satsuki Katayama zapowiada, iż źródła finansowania zostaną wskazane podczas prac nad budżetem.
Jednocześnie ministerstwa złożyły rekordowe wnioski budżetowe na rok fiskalny 2027, o łącznej wartości ponad 143 bln JPY. Takaichi zobowiązała się ograniczyć nową emisję obligacji do ok. 40 bln JPY i, jak podaje Reuters, wznowiła przegląd wydatków na wzór amerykańskiego DOGE, żeby znaleźć oszczędności. Przy długu publicznym przekraczającym 200 proc. PKB rynek ocenia te zapowiedzi ostrożnie.
Jen słabnie czwarty tydzień z rzędu
Kurs USD/JPY wzrósł w piątek powyżej 158, a jen zmierza do czwartej z rzędu tygodniowej straty. W ciągu miesiąca stracił do dolara ok. 2,5 proc. Rentowność 10-letnich obligacji japońskich (JGB) wynosi ok. 3,04 proc., blisko najwyższego poziomu od ponad trzech dekad. Mimo to różnica oprocentowania wobec USA przez cały czas działa na niekorzyść jena.
Zaledwie dwa miesiące temu władze zdecydowały się na nadzwyczajny krok. 31 lipca japońskie Ministerstwo Finansów kupowało jeny wspólnie z amerykańskim Departamentem Skarbu. Była to pierwsza wspólna interwencja obu państw od 1998 roku. Doszło do niej, gdy jen spadł w okolice 164 za dolara. Interwencja umocniła walutę tylko na krótko. Jak pisaliśmy na ForexClub.pl, jej efekt w dużej mierze wygasł w ciągu kilku dni. Rynek uznał, iż bez zmian w polityce fiskalnej i pieniężnej interwencje nie odwrócą trendu.
Teraz kolej na Bank Japonii
Coraz więcej zależy od Banku Japonii. We wrześniu bank podniósł stopę o 25 pkt bazowych, do 1,25 proc., najwyższego poziomu od 1995 roku. Decyzja zapadła stosunkiem głosów 7 do 2. Przeciw byli Toichiro Asada i Ayano Sato, oboje mianowani przez Takaichi. W tym tygodniu Sato powiedziała, iż popiera stopniowe podnoszenie stóp w kilku etapach, co wzmocniło oczekiwania na dalsze zaostrzanie polityki. Waszyngton również naciska na Tokio. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent wzywał prezesa BoJ Kazuo Uedę do „zdecydowanych kroków rynkowych i monetarnych”.
Następne posiedzenie Banku Japonii odbędzie się 29-30 października. Nie pomagają jednak dane z gospodarki: wydatki gospodarstw domowych w sierpniu spadły dziewiąty miesiąc z rzędu. Dla jena to trudna sytuacja. Rząd zwiększa wydatki, bank centralny podnosi stopy ostrożnie, a konsumenci wydają coraz mniej. Takaichi zakłada, iż konkurencyjna gospodarka z czasem obroni walutę. Inwestorzy chcą jednak zobaczyć konkretne decyzje fiskalne, a nie tylko zapowiedzi.

4 godzin temu






