“Tam karta jest już przegrana”. Na 100 ha połowa ozimin idzie w straty

1 godzina temu

Połowa ozimin do straty

Patryk Orzeł z Rudawy na Dolnym Śląsku mówi wprost, iż skala strat w jego gospodarstwie jest ogromna. Na około 100 ha ozimin uszkodzenia w rzepaku i zbożach ozimych sięgają 50 proc. Najgorzej jest tam, gdzie gleby szybciej tracą wilgoć.

Rolnik nie ma złudzeń, iż części plantacji nie da się już odbudować. Po przymrozkach i przy dalszym braku deszczu, jak mówi, „tam karta jest już przegrana”.

Przesiewy? Wielu nie chce ryzykować

Ratunkiem mogłyby być przesiewy, ale w wielu gospodarstwach nikt nie chce dokładać kolejnych kosztów bez pewności, iż nowe zasiewy w ogóle ruszą. To wydatek na nasiona, paliwo i nawozy, a wody wciąż brakuje.

Pod znakiem zapytania stoi też kukurydza. Ta siana wcześniej miejscami wschodzi, ale jej dalszy rozwój zależy już od opadów. jeżeli gwałtownie nie popada, także ta uprawa może przynieść straty.

57 litrów od początku roku, miejscami tylko 17

Orzeł wylicza, iż od początku roku w jego gospodarstwie spadło 57 litrów wody, a na części pól tylko 17. To za mało, by rośliny mogły normalnie się rozwijać.

Z danych IUNG wynika, iż w kwietniu 2026 roku opady były mocno zróżnicowane, ale w większości kraju zbyt niskie. Tylko lokalnie, głównie na zachodzie i południu, spadło ponad 20–30 mm deszczu. W wielu innych regionach były to pojedyncze milimetry, miejscami około 3 mm.

Rolnicy chcą ogłoszenia klęski żywiołowej

Rolnik z Rudawy zaapelował do ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego o ogłoszenie klęski żywiołowej i pilne uruchomienie procedury szacowania strat. Jego zdaniem problem nie dotyczy wyłącznie Dolnego Śląska, ale także innych regionów kraju.

Podobnie mówią też inni rolnicy. Grzegorz Guzik mówi o zmarzniętych rzepakach i usychających zbożach, a rolnik spod Płońska przyznaje, iż musiał już zaorać pszenżyto.

Bez wniosków nie będzie podstaw do pomocy

Adrian Wawrzyniak z Solidarności Rolników Indywidualnych ocenia, iż wielu gospodarstw nie stać już choćby na przesiewanie. Apeluje też, by rolnicy składali do gmin wnioski o szacowanie szkód. Bez tego nie będzie podstaw do uruchomienia pomocy.

W wielu gospodarstwach decyzje trzeba podejmować już teraz, ale przy takim deficycie wody każda z nich oznacza ryzyko. Dla części ozimin sezon praktycznie się skończył, zanim na dobre się zaczął.

Źródło: Tygodnik-rolniczy.pl

Idź do oryginalnego materiału