Wyniki Tesli za pierwszy kwartał okazały się lepsze od oczekiwań. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów, skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, a marże się poprawiły. Rynek bardziej niż na same liczby patrzy jednak na rosnącą skalę wydatków, ponieważ zapowiedź nakładów inwestycyjnych przekraczających 25 mld dolarów w 2026 roku oraz ujemnych wolnych przepływów pieniężnych pogorszyła nastroje w handlu posesyjnym. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, iż Tesla przestaje być postrzegana wyłącznie jako producent samochodów i zaczyna funkcjonować jako firma rozwijająca sztuczną inteligencję oraz robotykę. Za jakiś czas polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeżeli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.
Robotaxi i autonomia zaczynają wychodzić z fazy obietnic
Warto przyglądać się temu co dzieje się w Tesli poza samym bilansem. Chodzi o elementy które dotychczas generują głównie koszty, ale mogą w najbliższej przyszłości zmienić się w istotne źródła dochodów. Flota robo taksówek działa już bez kierowców bezpieczeństwa w Austin, Dallas i Houston. To ważna zmiana. Przez lata autonomiczna jazda była raczej obietnicą niż biznesem. Pokazywała możliwości technologii, ale nie dawała jeszcze efektu skali. Teraz staje się prawdziwą usługą, dostępną w trzech dużych amerykańskich miastach.
Równocześnie zatwierdzenie systemu FSD w Holandii otwiera Tesli nowy rynek w Europie. FSD, czyli Full Self-Driving, to system wspomagania jazdy, który ma z czasem prowadzić samochód samodzielnie. Dla Tesli to ważne nie tylko technologicznie, ale też biznesowo, bo oznacza możliwość sprzedaży abonamentu na tę usługę. Ambitnym celem firmy jest otrzymanie ogólnego pozwolenia na używanie systemu w całej UE jeszcze latem tego roku. Oznaczałby bowiem, iż po zgodzie w jednym kraju łatwiej byłoby wejść do kolejnych dużych rynków, takich jak Niemcy, Francja czy Polska. Bez potrzeby przechodzenia długiego, osobnego procesu w każdym państwie. Coraz bliżej rozpoczęcia produkcji jeszcze w tym roku są też Cybercab i Tesla Semi. Pierwszy to futurystyczna taksówka bez kierowcy, a drugi to elektryczna ciężarówka.
Optimus – największa niewiadoma Tesli
Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja robota Optimus. Humanoidalny robot, czyli maszyna przypominająca człowieka, wychodzi z fazy prototypu i może trafić do produkcji na przełomie lipca i sierpnia tego roku. Oznacza to, iż niedługo Polskie ulice mogą zapełnić się setkami, jeżeli nie tysiącami Edwardów Warchockich, tym razem nie chińskiej, ale amerykańskiej produkcji.
Na razie sam Optimus wciąż pozostaje dość tajemniczy. To kontrast wobec chińskich konkurentów, którzy chętnie pokazują swoje roboty w mediach społecznościowych. Połowa świata widziała bowiem jak robot Unitree G1 goni dziki po Warszawie. Tymczasem Elon Musk tłumaczy, iż Tesla celowo ograniczyła liczbę publicznych prezentacji swojego rozwiązania. Jego zdaniem konkurenci analizowali nagrania klatka po klatce i kopiowali zachowania robota. Dlatego pokaz wersji produkcyjnej ma nastąpić dopiero bliżej momentu uruchomienia produkcji.
Blokada Cieśniny Ormuz i związany z nią kryzys paliwowy okazały się dla Tesli korzystne. Wspomogło to popyt na samochody elektryczne w regionie EMEA, czyli w Europie, na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Mechanizm jest dość prosty. Gdy rosną obawy o ceny paliw, część klientów chętniej patrzy na auta elektryczne. Pytanie tylko, czy ten efekt utrzyma się dłużej, czy zgaśnie wraz ze spadkiem cen ropy. Na razie daje on podstawowemu biznesowi firmy dodatkowe wsparcie.
Wizja kontra rzeczywistość przychodów
Wszystkie nowe projekty firmy nie przełożą się od razu na znaczące przychody. Elon Musk potwierdził, iż robotaxi nie będzie istotnym źródłem wpływów przynajmniej do 2027 roku. Jednak Tesla od dawna nie jest wyceniana jak zwykły producent samochodów. Inwestorzy płacą za nią tak, jakby kupowali firmę przyszłości – z obietnicą robotów, autonomii i sztucznej inteligencji. Dlatego najważniejsze pytanie brzmi dziś nie to, czy Tesla ma ambitną wizję, ale czy obecne postępy w produkcji wystarczą, by podtrzymać wiarę rynku do czasu, gdy za tą wizją pojawią się istotne przychody.
Tym samym wracamy do tematu wyników finansowych. Skorygowany zysk na akcję wyniósł 0,41 dolara, wobec oczekiwanych 0,34 dolara. Przychody sięgnęły 22,39 mld dolarów. Wolne przepływy pieniężne, czyli gotówka pozostająca firmie po wydatkach operacyjnych i inwestycyjnych, wyniosły dodatnie 1,44 mld dolarów. To szczególnie ważne, bo rynek spodziewał się niemal 1,9 mld dolarów odpływu gotówki. Marża brutto wzrosła do 21,1 proc. z 16,3 proc. rok wcześniej. Była też wyraźnie lepsza od prognoz analityków, którzy liczyli na 17,7 proc. Trzeba jednak dodać, iż część tej poprawy wynikała z jednorazowych korzyści taryfowych. Mówiąc prościej, nie wszystko w tej poprawie da się łatwo powtórzyć w kolejnych kwartałach. Dlatego inwestorzy nie powinni zakładać automatycznie, iż taki poziom marż stanie się nową normą.
Spółka podniosła też prognozę nakładów inwestycyjnych do ponad 25 mld dolarów w tym roku. To kwota, która może budzić niepokój, bo oznacza dalsze duże wydatki. Co zresztą znalazło odzwierciedlenie w spadkach cen akcji w handlu pozasesyjnym. Z drugiej strony dobrze pasuje do obrazu firmy, która przestaje tylko mówić o przyszłości, a zaczyna budować pod nią realne moce produkcyjne.
Kluczowy test dla wyceny Tesli
To o tyle ważne, iż Tesla pozostaje jedną z najważniejszych spółek w portfelach inwestorów indywidualnych. Jest drugą najczęściej posiadaną akcją przez globalnych inwestorów i czwartą wśród inwestorów w Polsce na platformie eToro. Po raz pierwszy od dłuższego czasu Elon Musk daje rynkowi coś bardziej konkretnego. Nie tylko wielką opowieść o przyszłości, ale też dokładne terminy kolejnych etapów produkcji. A ponieważ wskazane terminy nie są bardzo odległe, inwestorzy niedługo będą mogli rozliczać management Tesli ze składanych dziś obietnic. To będzie miało najważniejsze znaczenie dla wyceny firmy w najbliższych kwartałach. A na horyzoncie znajduje się jeszcze możliwy debiut giełdowy SpaceX.
O autorze
Paweł Majtkowski – analityk eToro na polskim rynku, który dzieli się swoim cotygodniowym komentarzem na temat najnowszych informacji giełdowych. Paweł jest uznanym ekspertem rynków finansowych z dużym doświadczeniem jako analityk w instytucjach finansowych. Jest on też jednym z najczęściej cytowanych ekspertów w dziedzinie gospodarki i rynków finansowych w Polsce. Ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Jest także autorem wielu publikacji z zakresu inwestowania, finansów osobistych i gospodarki.

1 dzień temu





![Tenis: O której Iga Świątek gra z Ann Li? Madrid Open [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000MBQUZT2QLS9TC-C461.jpg)
