Test ISBiznes.pl: Garmin fēnix 8 – centrum analityczne na nadgarstku

8 godzin temu

Garmin fēnix 8 to prawdziwy kombajn sportowy kategorii premium, który powinien zadowolić nie tylko amatorów sportu we wszelkich możliwych odmianach, ale także fanatyków analiz danych statystycznych, których liczne czujniki zegarka zbierają wprost nieprawdopodobne ilości, dostarczając nam obszernej wiedzy na temat czynionych postępów. To najbardziej zaawansowany technologicznie zegarek sportowy z jakim miałem do czynienia, ale jednocześnie jeden z najbardziej intuicyjnych i przyjaznych w obsłudze.

Smartwatche i zegarki sportowe to do niedawna jeden z najszybciej rozwijających się segmentów globalnego rynku consumer electronics, którego wartość na świecie według danych firmy Grand View Research można było szacować na blisko 44,5 mld dolarów w 2024 roku. Chociaż akurat miniony rok – jak wynika ze wstępnych wyliczeń – mógł być pierwszym w historii rokiem stagnacji lub choćby spadku sprzedaży tych produktów, przez cały czas jest to niezwykle perspektywiczny rynek wpisujący się w globalny trend ułatwiania życia konsumentów dzięki zaawansowanych technologicznych gadżetów.

Z kolei amerykańska firma Garmin to jeden z głównych – obok Apple, Samsunga, Huawei i Xiaomi – graczy na tym rynku i jednocześnie niekwestionowany lider wśród zegarków stricte sportowych, choć granica między smartwatchem i zegarkiem sportowym jest w tej chwili dość płynna, jako iż każdy smartwatch oferuje dziś przynajmniej podstawowe funkcje sportowe, a najnowocześniejsze zegarki sportowe posiadają pakiet zaawansowanych funkcji smart, takich jak powiadomienia z telefonu, możliwość płatności zbliżeniowych czy sterowania muzyką z telefonu bądź bezpośrednio z zegarka. Jednak co do zasady zegarki sportowe koncentrują się na monitorowaniu aktywności fizycznych, podczas gdy smartwatche rozszerzają możliwości użytkownika w codziennym życiu w ścisłej współpracy ze telefonem.

Prywatnie pozostaję wiernym użytkownikiem zegarków Garmin od ponad dekady. Zaczynałem od modelu fēnix 3, potem był fēnix 6X Pro (tu przeskoczyłem jedną generację, bo „Trójka” była wyjątkowo długowieczna), a następnie fēnix 7X Pro Solar. Od zawsze ceniłem urządzenia tej marki przede wszystkim za to, iż nie udają, iż są czymkolwiek innym niż powinien być zegarek sportowy. Solidne, „niezniszczalne” obudowy, mechanizm sprawdzający się w najbardziej ekstremalnych warunkach i wydajna, nie wymagająca częstego ładowania bateria wraz z niezawodnym modułem GPS, a także rozbudowane analizy treningów w aplikacji Garmin Connect to wszystko czego mi było trzeba. Wygląd? Rzecz wtórna, choć akurat zegarkom z serii fēnix, topowej linii Garmina, nie można niczego zarzucić także pod tym względem, bo sprawdzają się zarówno przy wymagającym treningu, jak i do garnituru.

Między innymi z tych powodów Garmin długo opierał się przed wprowadzeniem do swoich produktów wyświetlaczy AMOLED, wybierając starszą technologię LCD (wyświetlacze MIP, Memory-in-Pixel), zapewniającą niską konsumpcję energii i dłuższą żywotność baterii. Jednak najnowszy model fēnix 8 jest pierwszym zegarkiem z tej serii, w którym można wybrać jeden z dwóch rodzajów wyświetlacza: oprócz tradycyjnego MIP na rynek trafił także fēnix 8 z wyświetlaczem AMOLED.

I właśnie model fēnix 8 AMOLED 51 mm miałem okazję testować przez ostatnie bez mała cztery tygodnie. Rozmiar koperty ze stali nierdzewnej lub tytanu oraz polimeru wzmocnionego włóknem szklanym praktycznie nie uległ zmianie i wynosi 51x51x14,7 mm, co oznacza, iż Garminowi udało się ją minimalnie spłaszczyć, bo wymiary wersji 7X Pro Solar to 51x51x14,9 mm. Co ciekawe, subiektywne wrażenie jest odwrotne, to nowsza edycja zegarka sprawia wrażenie delikatnie masywniejszej, może dlatego, iż „Ósemka” jest minimalnie cięższa (102 gramy, wobec 96 gramów).

Zegarek w rozmiarze 51 mm, analogicznym do modelu 7X Pro Solar, zachowuje wyświetlacz o średnicy 1,4 cala (35,56 mm), ale jego rozdzielczość rośnie do 454×454 pikseli w porównaniu do 280×280 pikseli u poprzednika (w wersji fēnixa 8 z wyświetlaczem MIP rozdzielczość pozostaje na niezmienionym poziomie 280×280 pikseli). W połączeniu z technologią AMOLED zapewnia to większą jasność, a także zdecydowanie lepszą jakość kolorów i odwzorowania szczegółów. Muszę przyznać, iż ekran wygląda naprawdę obłędnie, a różnica w porównaniu do „Siódemki” jest zauważalna na pierwszy rzut oka. Oczywiście pozostaje kwestia wpływu na żywotność baterii. Wyświetlacz MIP w modelu fēnix 7X Pro Solar z zawsze widoczną tarczą według producenta zapewniał do 28 dni pracy na baterii z możliwością przedłużenia do choćby 37 dni przy maksymalnym wykorzystaniu ładowania solarnego. W przypadku fēnixa 8 AMOLED Garmin deklaruje do 29 dni pracy na jednym ładowaniu, ale już w przypadku pracy w trybie ciągłego włączenia (pamiętajmy, iż w poprzednich wersjach fēnixa z racji rodzaju dostępnego wyświetlacza ciągłe włączenie było standardem), ta wielkość spada do 13 dni. Zatem ponad dwa razy krócej od poprzednika, a względem bliźniaczej wersji fēnixa 8 z wyświetlaczem MIP różnica pozostało większa, bo ten ostatni może działać choćby przez 30 dni (bądź 48 z maksymalnym wykorzystaniem ładowania słonecznego).

Z drugiej strony, czy rzeczywiście potrzebujemy, żeby wyświetlacz zegarka był cały czas włączony, także w czasie snu? Myślę, iż to jedynie kwestia przyzwyczajenia. Testowany egzemplarz sprawnie i bez szemrania reagował na gesty, uaktywniając wyświetlacz praktycznie za każdym razem, gdy tego potrzebowałem. Dosłownie kilka razy zdarzyło się, iż musiałem ponownie poruszyć nadgarstkiem, bo za pierwszym razem ekran pozostawał ciemny. Pewnym mankamentem jest natomiast fakt, iż po zakończeniu aktywności, w trakcie których wyświetlacz pozostaje cały czas włączony, ekran zwykle gaśnie zanim zegarek zdąży wyświetlić jej pełne podsumowanie.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to fēnix 8 nie różni się znacząco nie tylko od swojego poprzednika z cyferką 7, ale też od niemal wszystkich pozostałych historycznych wersji tego modelu. Dla niektórych będzie to wada dowodząca, iż Garmin „nie poszukuje nowych rozwiązań w zakresie designu”, czasem być może wręcz dyskwalifikująca, ale ja zaliczam się do osób, które traktują to raczej jako zaletę – producent najwyraźniej uznał już jakiś czas temu, iż osiągnął optymalny kształt dla swojego topowego zegarka i konsekwentnie nie próbuje wyważać otwartych drzwi zmieniając na siłę coś, co zmiany zwyczajnie nie wymaga.

W ocenie producenta zmian nie wymagało także kilka innych elementów czy funkcjonalności, na przykład najnowszy fēnix przez cały czas wyposażony jest w 32 GB wbudowanej pamięci (w moim odczuciu aż nadto wystarczające), czy nadgarstkowy czujnik tętna Garmin Elevate w wersji znanej już z modelu 7X Pro.

Nie znaczy to jednak, iż poza wprowadzeniem najbardziej rewolucyjnej zmiany od lat, czyli wyświetlacza AMOLED, zegarek nie różni się specjalnie od poprzedniej wersji.

Wśród funkcji, których nie zapewniał fēnix 7, znalazło się m.in. wykonywanie i odbieranie połączeń telefonicznych. Dzięki wbudowanemu głośnikowi i mikrofonowi, po sparowaniu z telefonem, fēnix 8 pozwala wykonywać i odbierać połączenia telefoniczne lub korzystać z asystenta głosowego telefonu (np. Siri), aby odpowiadać na wiadomości tekstowe.

Dodatkowo mikrofon umożliwia także korzystanie z poleceń głosowych do sterowania funkcjami zegarka bez użycia telefonu, a więc również bez dostępu do Internetu.

W trakcie trwania treningów możemy także otrzymywać głosowe powiadomienia, np. o czasie przebiegniętych czy przejechanych okrążeń.

fēnix 8 po raz pierwszy posiada również aplikację EKG, która wykorzystuje wbudowane sensory do rejestrowania sygnałów elektrycznych, które kontrolują bicie serca. Następnie analizuje zarejestrowane dane w celu wykrycia oznak nieregularnego rytmu serca zwanego migotaniem przedsionków. Aplikacja EKG jest w stanie rejestrować EKG podobne do jednoodprowadzeniowego zapisu EKG i wykrywać obecność migotania przedsionków lub prawidłowego rytmu zatokowego. Producent zastrzega, iż odczyt EKG zegarka nie jest równoznaczny z profesjonalnym badaniem i może mieć jedynie charakter pomocniczy. Przy wystąpieniu jakichkolwiek niepokojących objawów konieczne jest skontaktowanie się z lekarzem bez względu na wynik uzyskany w aplikacji EKG.

Wreszcie po raz pierwszy do aktywności sportowych w szerokim katalogu fēnixa dodano nurkowanie z akwalungiem oraz na wstrzymanym oddechu do głębokości 40 metrów.

Nie byłem rzecz jasna w stanie przetestować tej funkcji, podobnie zresztą jak zdecydowanej większości pozostałych dyscyplin sportowych, których monitorowanie i analizowanie zegarek umożliwia.

Starałem się natomiast w miarę intensywnie korzystać z monitorowania tych dyscyplin, które amatorsko uprawiam, czyli biegania, pływania, jazdy na rowerze, gry w tenisa oraz ergometru wioślarskiego, z okazjonalnymi ćwiczeniami siłowymi.

Trudno tu było spodziewać się jakichś szczególnych nowości i rzeczywiście zbyt wielu ich nie było, ale podczas testu porównawczego z fēnixem 7X Pro Solar dowiedziałem się na przykład, iż moja „Siódemka” nieznacznie zawyża tempo biegu. W jaki sposób? Przebiegłem z obydwoma zegarkami na ręce określoną liczbę okrążeń po atestowanej bieżni lekkoatletycznej o długości 400 metrów, dzięki czemu wiedziałem bardzo precyzyjnie jaki dystans faktycznie pokonałem. Wskazanie fēnixa 8 po tym treningu było zgodne ze stanem faktycznym praktycznie idealnie, różnica sięgała może 20-30 metrów, podczas gdy fēnix 7X Pro Solar „upierał się”, iż przebiegłem prawie 150 metrów więcej niż w rzeczywistości, co przełożyło się na kilka sekund na kilometrze zawyżonego tempa w skali całego treningu. Wskazuje to jednocześnie, iż zawsze jest jakieś pole do poprawy wraz z nową edycją, choćby przy tak zaawansowanym sprzęcie jak zegarki z serii fēnix.

Jeden dość zabawny mankament jaki zarejestrowałem podczas testów, a którego nie przypominam sobie podczas korzystania z wcześniejszych wersji zegarka, był taki, iż raz podczas jazdy samochodem zegarek wprawdzie nie zmierzył liczby kroków, ale z jakiegoś powodu potraktował zmianę poziomu wysokości w trasie jako pokonywanie kolejnych pięter i po zakończeniu całej trasy pochwalił mnie za realizację sześciokrotności zakładanego dziennego celu pięter.

Ilość danych statystycznych, jakie generuje fēnix 8 po każdym treningu może na pierwszy rzut oka wydawać się przytłaczająca, bo komu mogą być przydatne takie dane jak długość kroku, odchylenie od długości, odchylenie pionowe czy czas kontaktu z podłożem w milisekundach, a wszystko przedstawione na estetycznych wykresach, ale już takie dane jak efekt treningu, na poziomie aerobowym i beztlenowm, przygotowanie wydolnościowe czy czas treningu w poszczególnych strefach tętna (rozgrzewkowa, spokojna, aerobowa, progowa i maksymalna), wydają się być świetnym uzupełnieniem podstawowych danych w rodzaju tempa, prędkości i tętna, pozwalającymi skutecznie motywować do systematycznej poprawy sprawności fizycznej.

Zegarek jest też świetnym motywatorem dzięki temu, iż sam prezentuje każdego dnia konkretne propozycje treningów w oparciu o dotychczas zarejestrowane aktywności i ich wpływ na nasz poziom sprawności.

Podsumowując, fēnix 8 AMOLED 51 mm to prawdziwy „potwór” pod względem wydajności i liczby zaawansowanych funkcji związanych z aktywnościami fizycznymi i zdrowiem, który jednocześnie podniósł jakość wyświetlacza na zupełnie nowy, nieosiągalny dotychczas w fēnixach poziom oraz zachował nienaganną prezencję na nadgarstku.

Chyba jedynym minusem przeprowadzonego przeze mnie testu zegarka jest fakt, iż po kilku tygodniach obcowania z fēnixem 8 trzeba było wrócić do swojskiej „Siódemki”. Cena najnowszej propozycji Garmina, porównywalna z ceną flagowego telefona, znajduje się niestety raczej poza zasięgiem przeciętnego Kowalskiego.

Sugerowana przez producenta cena detaliczna testowanego zegarka fēnix 8 AMOLED 51 mm to 5159 zł.

Idź do oryginalnego materiału