Decyzja Prezydenta RP o zawetowaniu ustawy o tzw. „aktywnym rolniku” wywołała silne emocje w środowisku rolniczym. Jednym z najostrzejszych komentarzy podzielił się były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który – jak sam podkreśla – doradzał głowie państwa w tej sprawie. W jego ocenie weto nie tylko zatrzymało kontrowersyjne przepisy, ale również ujawniło głębszy spór o przyszłość polskiej wsi.
„To zła ustawa była”: Ardanowski tłumaczy dlaczego Prezydent zawetował „Aktywnego Rolnika” Fot.: FB Jan Krzysztof ArdanowskiPrezydent stanął po stronie rolników
Ardanowski nie ma wątpliwości, iż decyzja prezydenta była świadomym wyborem politycznym, a nie jedynie gestem symbolicznym.
– „Pan Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę o tzw. aktywnym rolniku. Pokazał, iż nie tylko deklaratywnie, ale faktycznie będzie stał na straży interesów polskiej wsi” – podkreślił.
Jak zaznaczył, istotną rolę odegrała również Rada ds. rolnictwa i obszarów wiejskich, która wsparła decyzję prezydenta. To właśnie jej opinie miały być jednym z argumentów przemawiających za odrzuceniem ustawy.
– „Cieszę się, iż wziął pod uwagę opinię Rady ds. rolnictwa i obszarów wiejskich, wspierającą Głowę Państwa w decyzjach wsi dotyczących” – dodał.
„Dezinformacja wokół ustawy”
Były minister rolnictwa ostro krytykuje narrację towarzyszącą pracom nad ustawą. Jego zdaniem rolnicy byli wprowadzani w błąd co do rzeczywistych skutków nowych przepisów.
– „Na marginesie tej ustawy rozlała się szeroka dezinformacja ze strony ministerstwa rolnictwa i PSL, co do rzeczywistych intencji pomysłodawców tych rozwiązań” – ocenił.
W opinii Ardanowskiego przekaz o rzekomym odbieraniu dopłat „rolnikom z Marszałkowskiej” był uproszczeniem, które odwracało uwagę od realnych konsekwencji zmian.
– „Tylko ktoś naprawdę naiwny (…) mógł uwierzyć działaczom PSL, iż chodziło o odebranie płatności obszarowych tzw. ‘rolnikom z Marszałkowskiej’. Nic takiego by się nie wydarzyło” – stwierdził.
Mniej pieniędzy z UE i presja na przesunięcia
Kluczowy wątek, który pojawia się w wypowiedzi Ardanowskiego, dotyczy finansów. Według niego projekt ustawy był odpowiedzią na spodziewane ograniczenie środków unijnych w kolejnej perspektywie budżetowej.
– „Chodziło (…) o to, iż pieniędzy z UE będzie istotnie mniej w następnej siedmiolatce” – zaznaczył.
W tej sytuacji – jak twierdzi – pojawiła się presja polityczna na zwiększenie płatności do hektara, co miało wymusić przesunięcia środków między gospodarstwami.
– „Więc trzeba zabrać mniejszym, by ewentualnie dołożyć większym” – ocenił wprost.
Spór o strukturę gospodarstw
Najmocniejsze zarzuty dotyczą jednak potencjalnych skutków strukturalnych. Zdaniem Ardanowskiego projekt mógł przyspieszyć procesy, które już dziś budzą niepokój w wielu regionach kraju.
– „Myślę, iż głównym powodem (…) była chęć przyspieszenia odpływu ziemi rolnej z mniejszych gospodarstw” – stwierdził.
W jego ocenie oznaczałoby to dalsze osłabienie rodzinnych gospodarstw i koncentrację ziemi w rękach większych podmiotów.
Biurokracja i napięcia na wsi
Były minister wskazuje również na ryzyko wzrostu biurokracji oraz pogłębiania podziałów w środowisku rolniczym.
– „Ci, którzy nie podejmują działań dla ratowania rolnictwa, chcą wręcz tej wsi zaszkodzić, skłócić rolników i (…) jeszcze bardziej poddać ich urzędnikom” – podkreślił.
To właśnie ten aspekt – obok finansów i struktury gospodarstw – ma jego zdaniem najważniejsze znaczenie dla oceny całej reformy.
Weto zamyka temat czy dopiero go otwiera?
Decyzja prezydenta zatrzymała ustawę, ale nie kończy dyskusji o przyszłości dopłat i definicji „aktywnego rolnika”. W tle pozostają pytania o malejące środki unijne, kierunek zmian WPR oraz rosnącą presję na przebudowę struktury gospodarstw.
Spór, który dziś wybrzmiał przy okazji weta, pokazuje jedno: dla rolników to nie jest wyłącznie kwestia przepisów, ale realnej walki o model polskiej wsi w najbliższych latach.

2 godzin temu















