Trochę ciągnik, trochę miniładowarka. Steiner 450 – nietypowy ciągnik z USA. Takie trochę nito…

2 godzin temu

Rolnik, który pierwszy raz zobaczy Steinera 450, zwykle reaguje podobnie: „ładne to, ale co to adekwatnie jest?” I trudno się dziwić. Nie ma maski jak w Ursusie, nie ma kabiny jak John Deere, a do tego łamie się w pół jak przegubowy ładowacz. Takie trochę.. nito.

A jednak – to pełnoprawna maszyna robocza. Amerykanie określają ją bez ceregieli jako profesjonalny traktor wielofunkcyjny. I w tym jednym zdaniu jest więcej prawdy niż marketingu.

Ciągnik, który nie udaje ciągnika

Steiner 450 nie próbuje konkurować z klasycznym ciągnikiem rolniczym. Nie znajdziemy tu WOM-u 540 obr./min ani trzypunktowego TUZ-a.

Zamiast tego dostajemy kompaktową maszynę 4×4 z ramą łamaną i oscylującą, która bardziej przypomina skrzyżowanie traktorka komunalnego, ładowarki przegubowej i kosiarki profesjonalnej.

Dostajemy kompaktową maszynę 4×4 z ramą łamaną i oscylującą, która bardziej przypomina skrzyżowanie traktorka komunalnego, ładowarki przegubowej i kosiarki profesjonalnej, fot. źródło Steiner

Klucz tkwi w konstrukcji. Przegub w środku ramy pozwala maszynie skręcać niemal w miejscu, a jednocześnie kopiować nierówności terenu wszystkimi czterema kołami. Efekt?

Steiner nie „tańczy” na wybojach, nie traci przyczepności i – co ważne dla pracy na trawie – nie ryje darni jak klasyczny ciągnik z ciasno skręconą osią przednią.

Serce maszyny – bez fajerwerków, ale solidnie

Pod maską (a raczej pod obudową) pracują znane i lubiane jednostki: Kubota lub Vanguard. W zależności od wersji mówimy o silnikach benzynowych albo wysokoprężnych, o mocy od około 25 do 37 KM. Czyli na papierze niewiele. Ale to jedna z tych maszyn, w których cyferki z katalogu nie mówią całej prawdy.

Napęd jest hydrostatyczny, a moment obrotowy trafia na wszystkie koła. Do tego dochodzi wydajna hydraulika robocza, bo to ona jest tu najważniejsza. Steiner nie ciągnie pługa – on napędza osprzęt. I robi to bardzo skutecznie.

Jeden nośnik – kilkadziesiąt narzędzi

Prawdziwa siła modelu 450 ujawnia się dopiero wtedy, gdy spojrzymy na listę osprzętu. Amerykanie od lat rozwijają koncepcję jednego nośnika narzędzi, który pracuje przez cały rok.

Latem? Kosiarki bijakowe, rotacyjne, zamiatarki, aeratory. Jesienią? Mulczery, szczotki, zbieracze liści. Zimą? Pług, dmuchawa, odśnieżarka. A gdy trzeba coś podnieść, przenieść albo załadować – ładowacz czołowy albo tzw. slip scoop, czyli coś pomiędzy łyżką a mini-spycharką.

Wymiana osprzętu odbywa się przez system Quick-Hitch – bez kluczy, bez młotka, bez słownika wyrazów niecenzuralnych. Kilka minut i maszyna zmienia charakter pracy. Dla usługodawcy albo gospodarstwa nastawionego na różnorodne prace to argument nie do przecenienia.

Wymiana osprzętu odbywa się przez system Quick-Hitch – bez kluczy, bez młotka, bez słownika wyrazów niecenzuralnych. Kilka minut i maszyna zmienia charakter pracy, fot. źródło Steiner

Gdzie rolnik może to sensownie wykorzystać?

Tu pojawia się pytanie, które zawsze pada: „No dobrze, ale co z tego ma rolnik?” Otóż więcej, niż mogłoby się wydawać.

Steiner 450 świetnie sprawdzi się:

  • w gospodarstwach z produkcją zwierzęcą – do utrzymania obejścia, placów, dróg wewnętrznych,
  • w sadach, szkółkach i ogrodnictwie, gdzie liczy się zwrotność i delikatność dla podłoża,
  • przy koszeniu skarp, rowów i terenów trudnych, gdzie klasyczny ciągnik zaczyna być ryzykowny,
  • w gospodarstwach prowadzących usługi komunalne lub sezonowe – koszenie, odśnieżanie, sprzątanie.

To nie jest maszyna „zamiast” ciągnika głównego. To sprzęt obok niego, przejmujący wszystkie te prace, do których zwykle zaprzęgamy starego trzydziestolatka, bo „szkoda dużego”.

Amerykańska filozofia pracy

Steiner 450 jest typowym przykładem amerykańskiego podejścia do techniki: ma być prosto, wytrzymale i uniwersalnie. Bez zbędnej elektroniki, bez fajerwerków, ale z myślą o operatorze. Duża platforma, wygodne siedzenie, dobra widoczność na osprzęt – wszystko podporządkowane temu, by operator po ośmiu godzinach pracy przez cały czas wiedział, jak się nazywa.

Prawdziwa siła Turf 450 ujawnia się dopiero wtedy, gdy spojrzymy na listę osprzętu. Amerykanie od lat rozwijają koncepcję jednego nośnika narzędzi, który pracuje przez cały rok, fot. źródło Steiner

Sprzęt nietypowy – i właśnie dlatego ciekawy

Czy Steiner 450 jest tani? Nie. Czy zastąpi ciągnik 80 KM? Też nie. Ale jako profesjonalny, traktor wielofunkcyjny wypełnia niszę, o której w polskim rolnictwie często zapominamy.

Bo czasem nie potrzeba większej mocy. Czasem potrzeba sprytnej maszyny, która zrobi dziesięć różnych robót – i żadnej źle. I właśnie w tej roli ten amerykański „trochę ciągnik, trochę ładowarka” czuje się najlepiej.

To takie trochę Nito. Ale jakże wspaniałe.

Idź do oryginalnego materiału